Powiedziałbym, że dziesięć razy lepszy od "Niezniszczalnych" , "Transporterów" i "Wyścigów Śmierci". Spodziewałem się gorszego filmu, ale dostałem przyzwoitą sensację. Bez szału, ale jednym z najgorszych filmów Stathama, to bym go nie nazwał. W końcu grał w takich perełkach jak "Dungeon Siege" i "Duchy Marsa".