"Elizjum" (2013) - rok 2154, zanieczyszczona i przeludniona Ziemia jest oceanem slamsów i nędzy. Wiecznie zdrowi bogacze od dawna żyją na kosmicznej stacji Elizjum zazdrośnie strzegąc elitarności swego luksusowego azylu.
Ziemski robotnik (były przestępca, oczywiście zresocjalizowany przestępca) umierający w skutek bezwzględności i chciwości obywateli Elizjum podejmuje współpracę z lokalnym gangsterem, który może pomóc mu w dotarciu na stację i uratować życie. Prywatna rozgrywka zmienia się w walkę o przyszłość ludzkości.
To mogło być dobre kino sf, gdyby historia była staranniej podana (raj bogaczy niemal bezbronny wobec przylotów niepożądanych intruzów, trudno bowiem renegata z ręczną wyrzutnią "przeciwlotniczą uznać za skuteczną linię obrony - przed meteorytami też by bronił? )
Może warto wejść na te stronki?, Jest tam opisany świat w którym dzieje się akcja. Kilka tematów tego wątku może częściowo wyjaśnić:
http://www.civilcooperationbureau.com/
http://www.armadyne.net/
http://www.itsbetterupthere.net/
http://www.welcometoelysium.com/
pozdro
ponieważ nie wykorzystano należycie potencjału opowieści, skupiłem się na tym co najbardziej bolało w tym co otrzymałem, czyli kinie akcji sygnowanym godłem / herbem SF, gdybym otrzymał pełnowartościową pozycję SF debata miała by całkiem inny charakter.
Do niczego nikogo nie chcę przekonywać. Po prostu chciałem zwrócić tylko uwagę, że fakt na który pomstuje większość przeciwników tego filmu w jakiś sensowny sposób jeszcze można wytłumaczyć. Bo przecież nie jest tak, że Elizjum jest całkowicie bezbronne. Na jego straży stoją tzw. uśpieni agenci. Ktoś powie, że takie zabezpieczenie to za mało, ale może na wspomnianych terrorystów wystarcza. Zresztą może dyrektywy międzynarodowe w ówczesnych czasach zabraniają instalacji na orbicie ziemi urządzeń wojskowych. Nie twierdzę, że tak jest, ale jest to w jakiś sposób prawdopodobne. A co jest bardziej absurdalnego? Choćby fakt, że proces "modernizacji" głównego bohatera przypominał praktyki rzeźnickie z przełomu XIX i XX w. Inną sprawą do której mógłbym się przyczepić jest fakt posiadania przez terrorystów lepszego wyposażenia niż wojsko (wybuchające pociski), albo podczas ataku na Elizjum biegania prezydenta wraz z żołnierzami, co jest niedorzecznością do kwadratu. Tego typu kwiatków można byłoby przytoczyć z pewnością więcej, ale po co? Chyba nikt nie oczekiwał po tym filmie studium nad przyszłością ziemi i życia na niej. Aczkolwiek zgadzam się że twórcy mogli bardziej przyłożyć się do próby urealnienia przedstawionego świata.
a czyż o koszulce skrwawionej i zaawansowania technologicznego ziemskiej opozycji już nie pisałem? czyż nie złorzeczyłem na metamorfozę opowieści w proste kino akcji?
co do sensownego wytłumaczenia bezbronności stacji, to już wyśmiałem skuteczność ziemskich agentów, co do dyrektyw to jedyną siłą prawodawczą w następnym stuleciu ma być Elizjum, nasza poczciwa Ziemia to już rezerwat taniej siły roboczej, tanie miejsca produkcji i śmietnisko.
Exactly! Mogli, a nie zrobili tego. Film miał ogromny potencjał, producenci dobrali świetną obsadę, ktoś pewnie napisał niezły scenariusz, muzykę, zatrudniono super dźwiękowców, pracujących na njlepszej jakości sprzęcie, najlepszych ludzi od efektów, itd. Lecz jak to zwykle bywa, w pewnym momencie, któryś z najbardziej wpływowych ludzi z produkcji zadecydował o ostecznym kształcie scenariusza i ostatecznej formie filmu. I bardzo szkoda, że wyszło jak wyszło, bo mógł powstać mądry, znaczący film sf, niosący ważne przesłanie, a powstała typowo hollywoodzka papko-sieka. :( Mam wrażenie, że komuś bardzo zależy na tym, by ludzie przestali myśleć, zastanawiać się nad czymkolwiek: cola, popcorn, sieka, beknąć, wyjść z kina, zapomnieć. Mnie jednak nie o to chodzi...
True, true. Motyw z ręczną wyrzutnią rakiet kontynentalnych był niesamowitym idiotyzmem. A to za sprawą samego "szmuglowania" ludzi do Elizjum które było zawzięcie patologiczne. "Ej, musimy przeszmuglować ludzi do Elizjum/ No to wsadź ich w statki i szerokiej drogi/ Tak po prostu?/ A jaaak! Jak dolecicie to i tak was złapią a jak nie to zginiecie próbując".
Inna sprawa, to ten nieszczęsny motyw "dramatu" Matto-zorda. Strasznie wręcz trącił mi ostatnim Supermanem. No i końcówka udekorowała ten jakże średni film. Nikogo w tym filmie nie było mi tak szkoda jak pieniędzy wydanych na bilet.
Zasadniczo dobry film, a mógł być lepszy, gdyby miał te 20 min więcej i zostałyby spożytkowane na rozbudowę postaci, trochę więcej wprowadzenia i eliminację oczywistych wpadek, no może nie logicznych, ale jednak takich, które psują mocno odbiór:
1) Obrona stacji, aż nie chce się wierzyć, że taka stacja takowej nie miała, na obiekcie i owszem, armia dronów i zaawansowanych broni, ale nic w przestrzeni czy jakichś systemów anty rakietowych/przeciwlotniczych, to jest największy babol tego filmu, szczerze to nie wyobrażam sobie, że ktoś wykłada kasę na takie coś i nie ma żadnego zewnętrznego systemu obrony.
Co prawda nakreślono trochę sytuację polityczną, ale tak jak pisałem, brakuje w filmie więcej wprowadzenia w sytuację tego świata i zależności, które powodują, że stacja nie mogła mieć systemów obronnych, wobec tego wszelkie kontrargumenty stają się puste.
2) Nie wierze, że żadna zorganizowana i uzbrojona grupa się tam nie próbowała dostać, skoro cywile mogli tam dolecieć z uwagi na praktycznie brak systemu obrony, to zawodowcy tym bardziej, czemu każdy próbował się tam dostać licząc na skorzystanie z maszyny leczącej, skoro lepiej byłoby wysłać pokaźną, zorganizowaną grupę ludzi przygotowanych na porwanie tego sprzętu i przeprogramowanie, no chyba, że system działał tylko tam, ale skoro film pokazuje, że maszyny działały także na statkach to znaczy, że tak nie mogło być.
3) Jak nie mieli osłony to czemu w ramach prewencji próby dostania się na stację nie wysyłali tych swoich maszyn do leczenia, przecież głównie o to chodziło ludziom, lepiej mieć jakieś programy pomocowe niż posiadać coś co każdy chce, a jest tylko tam, to by mogło znacznie zmniejszyć zainteresowanie dostaniem się tam, a same te urządzenia leczące wyglądały na zwykłe sprzęty, które nie wymagają nie wiadomo czego do działania, także w sumie i na ziemi mogły być, bogaci przecież, głownie płacili za spokojny świat, co to za różnica, gdyby na ziemi też mieli taki sprzęt.
P.S. CHEMRAIL miażdży
w ramach adwokata diabła przypomnę, że uprzywilejowane kasty często lubią pogłębiać dystans dzielący ich od motłochu. kultura, opieka medyczna, zabezpieczenie emerytalne, dla jednostek chowanych w samouwielbieniu i arogancji to co ogólnodostępne traci powab elitarnego komfortu, a sadystyczna przyjemność płynąca z przeświadczenia o niższych standardach życiowych pospólstwa ma wielowiekową tradycję.
Co to za kino sci-fiction, które wierzy, że w 2154 roku ludzie będą posługiwać się tradycyjną klawiaturą? Taką, którą nota bene posłuży do przełączenia całego systemu? Naiwność widza ma swoje granice.
Dobry film akcji, który zupełnie nie wykorzystał swojego potencjału. Wszystkie inne kwestie nikną w pierwszoplanowej strzelaninie. Aż dziw, że film wywołuje taką dyskuję ;-)
Wybacz, ale nie chciało mi się czytać wszystkiego, co tutaj nabazgrałeś. Jednak to, co przeczytałem wystarczy, aby uznać, że brak Tobie wyobraźni, naprawdę. Kino SF, czyli Fantastyka Naukowa wymaga jednak trochę wyobraźni, wiedzy i kompromisu. Nie potrafisz na bieżąco uzupełniać scenariusza własnymi domysłami, ulegasz nieścisłościom i są one dla Ciebie niewygodne, ponieważ nie potrafisz ich wypełnić konkretnym sensem, toteż potrzebujesz w filmie wyjaśnień dodatkowych szczegółów. O ile nie ma w tym nic złego, bo nie każdy musi być inteligentny, to jednak próba użycia tych w/g Ciebie nieścisłych detali jako argumentów do tego, że film nie jest doskonały, jest co najmniej żenujące.
Odniosę swój tekst tylko to kilku rzeczy, które rzekomo w/g Ciebie są niejasne i niesprecyzowane; wyrzutnia! - jak już wiesz, była to forma nieoficjalnego rozwiązywania problemu, wywodząca się w prostej linii z typowego systemu politycznego, który tak jak nieoficjalnie funkcjonuje nie od dziś, tak z pewnością mógł by funkcjonować w przyszłości. No bo czemuż by nie, skoro jest efektywny i wygodny?
Chaos, jaki zapanował na stacji na wskutek zaplanowanej intrygi mógł być czynnikiem, który ułatwił przedarcie się statku na stację.
Przemyt ludzi funkcjonuje nie od dziś i wielu woli podjąć próbę ucieczki ze świadomością, że zostaną zawróceni, lub nawet zginą, ale spróbują spełnić swoje marzenie. Bo w świecie slumsów niewiele jest marzeń - jest tylko to jedno. Być może nie wiele o tym wiesz, skoro negujesz sposób w jaki to się odbywało w filmie. Uważam zatem że filmy SF nie są filmami dla Ciebie, tym bardziej, jak już wspomniałem - brak Ci elastycznej wyobraźni.
Idąc dalej - co z tą obroną stacji? Skoro więc owa stacja została przedstawiona w filmie jako gigantyczna kosmiczna budowla, która jest oparta o technologiczne założenia, których (być może nie wiesz) koncepcja techniczna jest znana już dzisiaj, to nie trudno pojąć iż wybudowanie takiego obiektu będzie największym przedsięwzięciem ludzkości - reszty domyśl się sam, jeśli potrafisz.
Na świecie buduje się obecnie przeróżne budowle, cuda inżynierii. Przykładowo gdy będziesz przejeżdżał np przez Wiadukt Millau we Francji, to oprócz świadomości, że jedziesz po asfalcie nie będziesz zdawał sobie sprawy ile innych czynników wpływa na funkcjonalność tej budowli. Dla Ciebie będzie to tylko most. Nie musisz znać szczegółów konstrukcji, aby spełniła ona swoje zadanie. Tym samym w filmie nie trzeba podawać szczegółów obrony tak gigantycznego projektu, bo jest to zwyczajnie oczywiste!
Absurdalnym stwierdzeniem z Twojej strony było, iż skoro w filmie nie było mowy o systemie obrony stacji, to takiego systemu nie ma! Gdyby Każdy detal musiał być opisywany w filmie, bo Ty nie umiesz go sobie dopisać i wyobrazić, to filmy trwały by po 10godzin!
Fantastyka Naukowa nie jest dla Ciebie mój drogi.
idealny z "Ciebie mój drogi" konsument. Porażająco niskie wymagania sprawiają, że każdy produkt musi Cię zachwycać, a niemiłe uczucie zazdrości, które budzi świadomość, że niektórzy przerastają Cię intelektualnie odrzucając miałką rozrywkę, próbujesz zagłuszać agresją w protekcjonalnym tonie. naprawdę idealny konsument...
infantylny styl Twej wypowiedzi oczywiście bawi, na ile mogą bawić wypociny młodziutkiego gimnazjalisty, więc nic nie stoi na przeszkodzie by poprosić byś bawił mnie dalej.
Bo najpierw zbudowali stacje Elizjum i aby zdobyć poparcie do jej budowy potrzebowali społecznego poparcia wiec zbudowali ją bez obrony przeciwlotniczej z przyczyn politycznych ale jak to w polityce bywa wystarczył by jeden bodziec i taka wyrzutnia została by zbudowana , niestety w tym wypadku już jest za późno .
ale to scenariusz winien rysować nam przekonujący obraz świata przyszłości, natomiast co do Twoje hipotezy to niestety jest mało przekonująca gdyż (zresztą to nie widz ma tworzyć świat przyszłości, to twórcą płacimy za to - bądź i nie - i od niech wymagamy porządnego warsztatu):
- by zdobyć poparcie Zjednoczonych Emiratów i Wielkiej Wszechrusi drżeli na myśl o deszczach meteorytów i wszelkim kosmicznym śmieciem?
- za późno? nigdy żadnego nowego wentylatora, nigdy nowej śluzy? nigdy nic nie zmodyfikują i kiedy materiał ramion stacji dożyje swych dni z hukiem i pluskiem całość spadnie nam na głowy?
Zycie to polityka , w bardziej dojrzałych Demokracjach niż nasza lepiej to rozumieją.