Gdyby nie Christian Bale, to nie dostałby ode mnie dziewiątki. Christian pokazał klasę aktorską.
Zgadza się, wszystko popsuł Wahlberg swoją "techniką" bokserską i ciosach w powietrze po których głowa przeciwnika odskakiwała...
Wahlberg zznowu rywalizował z drzewmi o miejsce w lesie ( dotyczy to jego gry aktroskiej of course)
Podpisuje się. Film sam w sobie mnie nie powalił, były już lepsze w tej tematyce, ale Bale i owszem. Zawsze wiedziałam, że jest wielkim aktorem:)
Wahlberg nie grał aż tak beznadziejne. Bez przesady. Sam film akurat zaskoczył mnie pozytywnie. Odskoczył trochę od tego głównego schematu - "od zera do bohatera". Chociaż zakończył się happy-endem, to mimo wszystko, nie opierał się na utartym schemacie "kilku porażek, stopniowych zwycięstw i ostatecznej wygranej".
Oj, nie grał dobrze, nie grał. Może z tym drewnem przesadziłem, ale po obejrzeniu jego "występu" w Maksie Paynie nie kojarzy mi się z niczym innym.