7,4 50 tys. ocen
7,4 10 1 49594
7,1 39 krytyków
Frantic
Melancholia y2k w ciepłym blasku latarni. Początek listy to definiujące gatunek klasyki - "Nocna trylogia" Lyncha jako obraz mrocznej ezoteryki oraz nocne etiudy Jima Jarmuscha składające się na Noc na ziemi i Mystery Train. Następnie znajdują się samodzielne perełki skąpane w światłach miasta po zmroku: Bill Murray próbuje zapełnić czymś bezsenność w Tokio; budapeszckie metro wypluwa projekcje swoich koszmarów; ktoś w Klubie Exotica próbuje znaleźć odrobinę ciepła w obcych oczach; Petr Zelenka próbuje stworzyć praską Noc na ziemi; Olaf Lubaszenko zapija pustkę wewnętrzną, a Gina McKee szuka swojego miejsca we własnym życiu. Do tego dwa klasyki z pogranicza snu i jawy - Big Lebowski i ostatni film Kubricka. Zaraz potem następuje zmiana scenerii i nocny spleen przenosi się na ulice Tajpej i Hongkongu. Jest to alternatywa dla miast zachodu, wedle której noc, jak czarna dziura, pochłania bohaterów, nie mogących wrócić do jasnego, przejrzystego życia. Na ulice Tokio zabiera widza też Gaspar Noe, otwierając sekcję trzech dreszczowców, ukazujących noc jako czas przemocy, strachu i bezprawia. Kolejne pozycje zajmują filmy nowoczesne, nakręcone w duchu drugiego dziesięciolecia XXI wieku. Jest tu miejsce na dwa bardzo ciepłe melodramaty - Noce z Teodorem i Dobrzy nieznajomi. Znajduje się tu też film bardzo ważny, wielowarstwowy i trudny obraz Larsa von Triera o nocy, która może być tą pierwszą albo ostatnią. Poza tym arcygenialna etiuda Jarmuscha i mumblecorowy Shithouse stanowiący pewnego rodzaju łącznik z kolejną sekcją. Sekcja rave'owa z ważnym polskim akcentem przechodzi w zaskakująco skomponowany zbiór pt. Noc degenerująca, który pokazuje niszczący i odcinający wpływ nocnego życia na człowieka. Dwa filmy z lat 50' i dwa z okolic przełomu milenium pokazują, jak jednakowe, pomimo czasu, pozostają pokusy świata cienia. Następnie Frantic - film niezwykły, nieodgadniony, jedyny w swoim rodzaju. Ostatnia sekcja, rozpoczynająca się od arcydzieła Zurliniego, to nieco sentymentalne spojrzenie na i samotność, która najbardziej doskwiera właśnie nocą. Delon, Cybulski, Mastroiani, Wilhelmi i Łapicki tworzą wspaniały kolaż twarzy zobojętniałych, smutnych i beznadziejnych, szukających w zmroku pocieszenia.
Melancholia y2k w ciepłym blasku latarni. Początek listy to definiujące gatunek klasyki - "Nocna trylogia" Lyncha jako obraz mrocznej ezoteryki oraz nocne etiudy Jima Jarmuscha składające się na Noc na ziemi i Mystery Train. Następnie znajdują się samodzielne perełki skąpane w światłach miasta po zmroku: Bill Murray próbuje zapełnić czymś bezsenność w Tokio; budapeszckie metro wypluwa projekcje swoich koszmarów; ktoś w Klubie Exotica próbuje znaleźć odrobinę ciepła w obcych oczach; Petr Zelenka próbuje stworzyć praską Noc na ziemi; Olaf Lubaszenko zapija pustkę wewnętrzną, a Gina McKee szuka swojego miejsca we własnym życiu. Do tego dwa klasyki z pogranicza snu i jawy - Big Lebowski i ostatni film Kubricka. Zaraz potem następuje zmiana scenerii i nocny spleen przenosi się na ulice Tajpej i Hongkongu. Jest to alternatywa dla miast zachodu, wedle której noc, jak czarna dziura, pochłania bohaterów, nie mogących wrócić do jasnego, przejrzystego życia. Na ulice Tokio zabiera widza też Gaspar Noe, otwierając sekcję trzech dreszczowców, ukazujących noc jako czas przemocy, strachu i bezprawia. Kolejne pozycje zajmują filmy nowoczesne, nakręcone w duchu drugiego dziesięciolecia XXI wieku. Jest tu miejsce na dwa bardzo ciepłe melodramaty - Noce z Teodorem i Dobrzy nieznajomi. Znajduje się tu też film bardzo ważny, wielowarstwowy i trudny obraz Larsa von Triera o nocy, która może być tą pierwszą albo ostatnią. Poza tym arcygenialna etiuda Jarmuscha i mumblecorowy Shithouse stanowiący pewnego rodzaju łącznik z kolejną sekcją. Sekcja rave'owa z ważnym polskim akcentem przechodzi w zaskakująco skomponowany zbiór pt. Noc degenerująca, który pokazuje niszczący i odcinający wpływ nocnego życia na człowieka. Dwa filmy z lat 50' i dwa z okolic przełomu milenium pokazują, jak jednakowe, pomimo czasu, pozostają pokusy świata cienia. Następnie Frantic - film niezwykły, nieodgadniony, jedyny w swoim rodzaju. Ostatnia sekcja, rozpoczynająca się od arcydzieła Zurliniego, to nieco sentymentalne spojrzenie na i samotność, która najbardziej doskwiera właśnie nocą. Delon, Cybulski, Mastroiani, Wilhelmi i Łapicki tworzą wspaniały kolaż twarzy zobojętniałych, smutnych i beznadziejnych, szukających w zmroku pocieszenia.
Filmy poruszające kwestie teorii spiskowych o UFO, rządowych tajemnicach czy inwigilacji jak i wiele innych m.in. porwania, kulty, wiara w kulistą ziemię czy zmiany klimatyczne. *Ostatnią rubrykę - "Inwigilacja" scharakteryzuję tutaj: Chodzi m.in. o tematykę spisków, organizacji, korporacji czy stowarzyszeń. Dodatkowo lista będzie zawierać filmy ukazujące iż świat nie wygląda tak jak go widzimy. Rozstrzał tematyczny będzie większy bo nie mam możliwości tworzenia innych rubryk, dlatego znajdziemy tutaj zarówno Matrix, który będzie obok Oczu szeroko zamkniętych. Inne Informacje: Poprzez ograniczenie w tworzeniu podgrup w pozostałych rubrykach również mogą wynikać większe rozstrzaly w tematyce. W przykładach znajdują się też produkcję, które w treści nie zawierają teorii spiskowych, jak np. "Misja Na Marsa" bądź "Telefon", jednak wspomniane filmy mają w sobie przykłady na tematy rozważań w kontekście danej tematyki. W przypadku długich cykli filmowych, jak seria James Bond czy Mission Impossible pozwoliłem sobie na przytoczenie tylko jednego reprezenanta.
Każdy pewnie raz w życiu słuchał to co napisał ten skromny człowiek. Kompozytor i wirtuoz, którego można śmiało porównywać z klasykami wiedeńskimi. Jednak wielu słyszało głównie te same utwory z tych samych filmów, tak jakby napisał do 20-30, ale to nie prawda, napisał do 500 i nawet ja ledwo obejrzałem ich 100, ale wśród nich jest tyle perełek o których warto by jak najwięcej osób się dowiedziało, a nie słuchało jak w tym RMF Classic, co puszczają w kółko 10 jego utworów. Dam taki przykład, jest taki znany utwór La Califfa, który pojawił się w filmie z Romy Schneider. Wspomniane radio puszcza ten utwór wiele razy, ale wiem, że nikt z ich redakcji tego filmu nie obejrzał. I o tym będzie ta lista. Nie tylko wspomniane zapomniane utwory, które zasługują na pamiętanie, ale i filmy. Zapraszam więc do podróży, która pokaże wszystkim, że Ennio Morricone nie pisał muzyki tylko do westernów i dramatów, ale stworzył on taką muzykę, która jest często głównym powodem obejrzenia filmów. Poniżej jest podział na parę podgrupek, żeby łatwiej było wyszukiwać. Jak będę oglądał kolejne filmy z muzyką Mistrza to będę je tu dodawał. Może też kiedyś o innych znanych włoskich kompozytorach dam listę. (Filmweb dał ograniczniki ostre co do limitów wpisów, więc tutaj legenda) Kolor czerwony - Filmy znane z wybitną muzyką (czyli to co w sumie wszyscy znają) Kolor pomarańczowy - Filmy nieznane, z wybitną muzyką, które warto poznać również dla samych filmów. Kolor żółty - Filmy nieznane, z wybitną muzyką, które no nie są niczym wyróżniającym się, można z ciekawości. Kolor zielony - Filmy, które warto tylko dla paru utworów poznać. Kolor niebieski - Filmy, które są lepsze od muzyki jakie do niej powstały. Kolor fioletowy - Film ani muzyka niestety nie wyróżnia się zbytnio. Kolor różowy - Film znany, ale bez wyróżniającej się muzyki.
Każdy pewnie raz w życiu słuchał to co napisał ten skromny człowiek. Kompozytor i wirtuoz, którego można śmiało porównywać z klasykami wiedeńskimi. Jednak wielu słyszało głównie te same utwory z tych samych filmów, tak jakby napisał do 20-30, ale to nie prawda, napisał do 500 i nawet ja ledwo obejrzałem ich 100, ale wśród nich jest tyle perełek o których warto by jak najwięcej osób się dowiedziało, a nie słuchało jak w tym RMF Classic, co puszczają w kółko 10 jego utworów. Dam taki przykład, jest taki znany utwór La Califfa, który pojawił się w filmie z Romy Schneider. Wspomniane radio puszcza ten utwór wiele razy, ale wiem, że nikt z ich redakcji tego filmu nie obejrzał. I o tym będzie ta lista. Nie tylko wspomniane zapomniane utwory, które zasługują na pamiętanie, ale i filmy. Zapraszam więc do podróży, która pokaże wszystkim, że Ennio Morricone nie pisał muzyki tylko do westernów i dramatów, ale stworzył on taką muzykę, która jest często głównym powodem obejrzenia filmów. Poniżej jest podział na parę podgrupek, żeby łatwiej było wyszukiwać. Jak będę oglądał kolejne filmy z muzyką Mistrza to będę je tu dodawał. Może też kiedyś o innych znanych włoskich kompozytorach dam listę. (Filmweb dał ograniczniki ostre co do limitów wpisów, więc tutaj legenda) Kolor czerwony - Filmy znane z wybitną muzyką (czyli to co w sumie wszyscy znają) Kolor pomarańczowy - Filmy nieznane, z wybitną muzyką, które warto poznać również dla samych filmów. Kolor żółty - Filmy nieznane, z wybitną muzyką, które no nie są niczym wyróżniającym się, można z ciekawości. Kolor zielony - Filmy, które warto tylko dla paru utworów poznać. Kolor niebieski - Filmy, które są lepsze od muzyki jakie do niej powstały. Kolor fioletowy - Film ani muzyka niestety nie wyróżnia się zbytnio. Kolor różowy - Film znany, ale bez wyróżniającej się muzyki.
O ile z wyborem miejsca pierwszego nie ma większych problemów, to ze srebrnym medalistą nie jest tak łatwo. Mocno akces składają lata 70, zwłaszcza lata 1973, 1974, 1979, ale zdecydowanie przegrywają ilością dobrych wypełniaczy, a one też są ważne. Wielkich kamieni milowych w latach 70 nie brakowało, ale też rozkładają się one na całą dekadę. Brak jednego wyraźnego lidera. Lata 1991-1993 są naznaczone wielkimi komercyjnymi hitami i świetnym kasetowym kinem klasy B, ale nieco zabrakło im większej ilości dużych filmów "środka" łączących sukces komercyjny i artystyczny. W gruncie rzeczy ten 1988 wypłynął tak trochę z drugiego szeregu. Raczej na pierwszy rzut oka nie jest to wybitny ani przełomowy rok. Ale jak się przyjrzeć to zaoferował olbrzymią masę świetnych filmów w różnych gatunkach + kapitalne animacje (a niestety wiele lat kuleje jesli chodzi o ten rodzaj kina). Na ostatniej, Czerwonej liście, te tytuły, które niespecjalnie przypadły mi do gustu, ale rozumiem, że wielu innym mogą się podobać. One też dokładają cegiełkę, do sukcesu 1988 roku.