Film dynamiczny owszem, czasami aż za, sceny z "aktorami" występującymi w grze "Society" to feria barw i dzwięków czasami aż męcząca. Najlepsza scena to według mnie koncowa rozgrywka z Kenem Castle moment z piosenką wykonywaną kiedyś przez Sinatrę" I got you....under my skin". 7/10