Wszystko byłoby lepiej gdyby nie ckliwy motyw z żoną i dzieckiem i kilka innych bezsensownych rzeczy. Przez to koniec był strasznie oczywisty.
Poza tym...miałam nieodparte wrażenie, że był to taki trochę bardziej podrasowany "Running Man".
Ale to moje odczucia:)