Generałowie

Gods and Generals
2003
7,0 1,4 tys. ocen
7,0 10 1 1443
Generałowie
powrót do forum filmu Generałowie

piekielne katusze

ocenił(a) film na 1

Dawno już nie oglądałem takiego gniota. Jestem przekonany, że w piekle zmusza się grzeszne dusze do oglądania tego widowiska raz za razem po nieskończoność. Obejrzenie całości graniczy z cudem i każdemu z tych "szczęśliwców" powinni przyznawać nagrody wraz z rocznym zapasem xanaxu.
Ted Turner raz jeszcze wydał pieniądze na epicką opowieść z czasów Wojny Secesyjnej. Jest to w istocie prequel do "Gettysburga". Turner zrobiłby jednak światu większą przysługę, gdyby pieniądze przeznaczone na produkcję tego filmu przeznaczył raczej na walkę z głodem, AIDS albo innymi równie ważnymi sprawami. To nie jest nawet film! To pseudohistoryczna rekonstrukcja działalności gen. Jacksona, w której żadna z postaci nie wypowiada nawet jednego normalnego zdania. Zamiast tego, gdy tylko ktoś otwiera usta, wylatuje z niego potok słów nie mającego nic wspólnego z życiem, za to dużo z przemówieniami kandydatów prezydenckich itp. Poziom patosu i ilość frazesów jest wręcz porażający i zupełnie nie do wytrzymania. Jednak to jeszcze twórcom nie wystarczyło. Podnieśli jeszcze poprzeczkę zamieniając co drugie zdanie w cytat z Biblii lub inne odniesienie do Boga. Takie natężenie podniosłego idiotyzmu jest po prostu nie do przyjęcia, a twórcy filmu katują widzów tym przez prawie cztery godziny!!!! Nie ma w tym filmie żadnej postaci choćby w niewielkim tylko stopniu przypominającej człowieka, zamiast tego mamy karykatury bohaterów-generałów i marionetki prostych żołnierzy.
Jakby tego było jeszcze mało, również od strony warsztatowej film pozostawia wiele do życzenia. W czasie scen batalistycznych nie raz i nie dwa można było być świadkiem cudów niespotykanych na tej ziemi jak choćby wybuchy pocisków, które nie raziły osób stojących najbliżej miejsca wybuchu, za to kładły pokotem statystów stojących dalej.
Ten film należy omijać z daleka. Nie podarowałbym go nawet największemu wrogowi.

ocenił(a) film na 2
torne

;-)
Obejrzałem cały - chyba w 3 podejściach - jednak wcale nie osłabiło to mojego znużenia. Pięknie to wszystko ująłeś, więc ja dodam tylko że już sam tytuł (org.) jest tragiczny - nic tylko "Bóg, honor, ojczyzna!"

ocenił(a) film na 5
katrol

rzeczywiście, film tak przesiąknięty gadaniem o Bogu, amerykańskim patriotyzmem i kiepską grą aktorską, żę aż żal, jednak daję 5, bo podobał mi się realizm scen batalistycznych i wierne odwzorowanie histori.

ocenił(a) film na 3
kg24

Niestety Torne i Katrol i Kq24 maja racje i wszystko sie sprawdza nie da sie tego słuchac
Właśnie oglądam , poszedłem do żabki po dwa carlsbergi zeby czymś sie zająć do 23 jak będą wild boysi na mtv...
... tego gniotu nie da się oglądać nawet jednym okiem.....
ostatnio nieobce sa mi tematy zakladania Ameryki ale już po pierwszych 20 minutach widze co to za szmira będzie że to ma dwie częśći około 4 godz. SKANDAL

ocenił(a) film na 9
torne

dzieci komuchow chyba wypowiadaja sie na temat tak wznioslego filmu...paszli:(

ocenił(a) film na 5
Schmidt

Nie zachowuj się proszę jak fanatyczny zwolennik Radia Maryja, to że film jest wzniosły nie oznacza, wcale iż jest dobry. To, że jakiejś osobie nie podobał się ten film to nie znaczy wcale, że masz prawo obrażać ją i jej rodziców, oraz iż jest ona ateistą, tudzież deistą. Film jest po prostu skierowany do patriotycznej i religijnej części społeczeństwa amerykańskiego, które kocha swój naród, Boga i zna historię swojego kraju. Dla przeciętnego człowieka z "reszty świata" film jest po prostu zamulający. To tak jakby nakręcić 4 godzinny film "Cud nad Wisła" przesycony do cna modłami do Najświętszej Maryi Panny i puścić to np. francuzom. Ich recenzje byłyby takie same jak nasze w stosunku do " Gods and Generals "

ocenił(a) film na 9
kg24

zagalopowalem sie,przepraszam....film mi sie podobal,mowie za siebie...spokojnych i wesolych swiat bozegonarodzenia....pozdrawiam

ocenił(a) film na 9
kg24

masz rację! powinni zrobić czterogodzinny film o Bitwie nad Wisłą. Zamiast "Stonewalla" Jacksona byłby Józef Piłsudski. Zamiast Roberta Lee byłby Haller lub Rozwadowski. Gdyby jeszcze Polacy zrobili tak dobrze bitwy (co wydaje się niemożliwe). Gdyby powstałby taki film rozbudziłby patriotyzm wśród młodzieży którzy mają gdzieś ojczyznę i wyjeżdżąją za granicę robiąc złe zdanie o Polakach. Oby pogłoski o tym że Hoffman robi film o tej bitwie okazały się prawdziwe!

ocenił(a) film na 9
doliwaq

Chciałeś filmu o BW, to go dostałeś. Lecz w moim mniemaniu jest to gniot, jakich mało...

ocenił(a) film na 9
Oriflamme

Jeszcze go nie dostałem. Nie każdy mieszka w wielkim mieście...

ocenił(a) film na 9
doliwaq

Osobiście film uważam za naprawdę mizerną produkcję. Gdybym miał wybierać pomiędzy G&G za 30 zł bilet, lub 1920 za darmo, to wolałbym wykosztować się na G&G.
Jest to film obiektywny i w końcu Konfederaci są przedstawieni inaczej, niż bandyci niewolący czarnych. Niestety, film nie poruszył kwestii fundamentu konfliktu, a ten - o zgrozo - nie jest dobrze znany nawet w USA. Sam dokładnie nie wiem z jakiego powodu...
Jak uzbieram nieco kasy, to z amazon.com chce zamówić książkę "Confederate in the attic", która opowiada o historii Południa, jego kulturze, oraz obecnemu Południu, o wielkich dzisiejszych różnicach między Północą a Południem.

ocenił(a) film na 9
Oriflamme

Widzę, że ty też "popierasz" Konfederację. Również wolę tradycyjne Południe od nowoczesnej Północy. Mimo wszystko obejrzę "1920" choćby z czystej ciekawości i patriotyzmu.

ocenił(a) film na 9
doliwaq

Owszem, zawsze CSA wydawało mi się bliższe sercu. Gdy zacząłem poznawać tło konfliktu, to okazało się, że w rzeczywistości niewolnictwo nie odegrało żadnej roli w sprawie wybuchu konfliktu. Wszak Południe już na początku 1861 zagwarantowało zniesienie go, jeżeli Francja lub Anglia poprą secesję.
Do dziś są tam ogromne różnice obyczajowe, kulturowe i religijne.

Poza tym o wiele bardziej mi się podobają kawałki secesyjne. Unioniści mieli zbyt patetyczne utwory bez większego przesłania. Polecam przesłuchać na YT kawałki 97th Regimental String Band, który wykonuje kawałki zarówno Konfederatów, jak i Unionistów. Dodatkowo Derek Warfield (Irlandczyk) ma na swoim koncie album "The Irish Songster of the American Civil War", który zawiera irlandzkie piosenki z tego czasu. Czołowym kawałkiem w albumie jest "wearing of the gray", które jest zmienionym kawałkiem "wearing of the green", który był najczęściej śpiewaną pieśnią podczas powstania irlandzkiego. : )

ocenił(a) film na 9
Oriflamme

Nie omieszkam ich wysłuchać. "Bogowie i Generałowie" właśnie dlatego mi się spodobali, że pokazują konflikt obiektywnie, nie traktują konfederatów jak tych złych, a unionistów jak tych dobrych. Wszyscy są tacy sami.

ocenił(a) film na 9
Oriflamme

Świetne utwory! Zawsze lubiłem irlandzki folk, ale nie pomyślałem nigdy by go szukać wśród piosenek konfederackich. Dziękuje bardzo!

ocenił(a) film na 9
doliwaq

You're welcome : )

ocenił(a) film na 7
torne

jedyne co mi się w tym filmie podobało to gra znakomitego Roberta Duvalla, sceny batalistyczne które były bardzo realistyczne oraz początek filmu. Kiedy pierwszy raz go oglądałem udało mi się obejrzeć cały potem oglądałem tylko sceny batalistyczne.

ocenił(a) film na 8
torne

Widać kolega wychował się na antypatriotycznym kinie lewicowego Olivera Stone'a. Widać też, że kolega ma niewielkie pojęcie o mentalności Amerykanów z Południa, szczególnie XIX-wiecznych. Recenzja z cyklu: jak mały Kazio wyobraża sobie historię. Film oczywiście nie musi się podobać każdemu - po co jednak się wyzłośliwiać na jego twórców, mając przy tym znacznie mniejsze niż oni pojęcie o temacie. Na film zrobił bardzo dobre wrażenie. Może także dlatego, że nie razi mnie religijna mentalność Amerykanów z Południa.

ocenił(a) film na 1
wlodman14

po to jest forum, żeby prezentować swoje opinię. moja jest negatywna, z czym można się rzecz jasna nie zgadzać, ale czy fakt, że jest negatywna oznacza, że nie mogę jej wyrazić?

torne

Właściwie nikt nie ocenił o czym ten film jest rzeczywiście . Czyli o obowiązku wobec ojczyzny. tej mniejszej - stanu i tej dużej - kraju.
Rzeczywiscie dużo sztuczności w dialogach i nużącego patosu.
Ogólnie jednak, dla wielbicieli tematu film ok.
Mnie tylko jeden moment rozśmieszył , prawie na początku filmu. Jak pewien starszy pan mówi, że nie ma Wirginii i innych małych ojczyzn , jest tylko jedna Ameryka. Smieszy mnie dlatego , że to państwo kształtowało się do 20 wieku a kilkanaście lat wcześniej oderwało od Meksyku teren wielkości chyba 4 obecnych stanów. Ciągle jakieś jego elementy były przyłączane w postaci nowych stanów lub tymczasowo terytoriów. Więc slogan o jedności był conajmniej nie na miejscu w tamtym czasie.

ocenił(a) film na 8
manassas

Patrzysz na słowa, które tam padają i postawy ludzi tam prezentowane przez pryzmat ocen postmodernistycznego świata, w którym żyjesz. W XIX w. ludzie trochę inaczej myśleli i formułowali swoje wypowiedzi. Taki patos wówczas nie raził.

wlodman14

Mówisz tak jakby scenarzysta był z tamtej epoki. Postawy tych ludzi rozumiem .Po obu stronach konfliktu. Z tym , że o ile Południe było "stabilne" ludnościowo i przez to poglądowo na swoją małą ojczyznę. To na Pólnocy takie proste już nie jest ,przyjmując napływ tysięcy emigrantów rocznie. Tak, że tam postawy ludzi i poglądy nie są tak jednoznaczne. A w filmie właściwie tego nie ma. Poza sloganem o jedności kraju ( którego terytorium było płynne)i paru krótkich wstawkach o niewolnictwie i wypowiedzi na uniwersytecie , że trzeba czasem poświęcić dobro jednostki dla wyższych celów. Trochę mało jak na film o genezie konfliktu. I nie w patosie i sposobie myślenie problem . Tylko w małej ilości tego o czym myśleli w kwestiach publicznych , a nie prywatnych.
W sumie ok - bo mało w tej tematyce filmów wogóle

ocenił(a) film na 8
manassas

Co do wspomnianych braków - pełna zgoda. Jak ktoś nie zna tła wojny secesyjnej, wiele się z filmu nie dowie. Rzeczywiście szkoda, bo i sami Amerykanie raczej nie znają tego tematu aż tak doskonale, żeby nie potrzeba było małego wprowadzenia.

wlodman14

Dlatego ja bym nie skracał tego co jest w filmie -jak sugerują niektórzy, ale dodał. Coś w rodzaju prologu, nawet mówionego przez lektora ,na tle mapki. W końcu w rządzie Lincolna rozmawiali o tym co się dzieje ( mozna by parę scenek ), to samo z drugiej strony. Poza rozmową Lee o nominacji na glównodowodzącego armią rządową i krótką sceną na kongresie w Wirgini nie ma nic czym kierowały się stany południa. Są tylko losy jednostki. No i parę przejmujących scen uświadamiania sobie , że strzela swój do swego.
Ciekawe czy będzie ta trzecia część.
Jeśli nie byli w trakcie ralizacji dotychczas , to raczej nici z tego

ocenił(a) film na 4
manassas

Film nudny i patetyczny, a właśnie patosu najbardziej nie lubię w filmach historycznych. Taka wzniosłość na siłę może zepsuć nawet najlepszy film, a tym bardziej niezbyt dobry, taki jak ten (moim zdaniem oczywiście).

ocenił(a) film na 10
revoltramp

Cały problem niestety w tym, że w większości wypadków ci ludzie w połowie XIX wieku tak się zachowywali. Gen. Jackson jest oddany bardzo wiernie. Był to człek do tego stopnia religijny, że kiedy jedna z bitew wypadła mu w niedzielę, to aby zadośćuczynić przykazaniom, zarządził dla swego korpusu w następnym tygodniu dodatkową niedzielę. Większość z osób ze świecznika ówczesnego Południa USA, ale nie tylko, była w sytuacjach publicznych nudna i patetyczna oraz wygłaszała mowy pełne biblijnych cytatów. A tu akurat nie oglądamy bohaterów w domowych pieleszach tylko właśnie w sytuacjach oficjalnych wymagających zachowywania się zgodnie z ówczesnym kanonem. Więc, choć to przykre, f***ck'ów w tego typu filmach nie ma, jak nie było ich w ówczesnej korespondencji czy publicznych wypowiedziach.

ocenił(a) film na 5
torne

No moze nie piekielne katusze ale tak to film nienajlepszy. Troche ratuje go gra gen Jacksona i Lee. Film jest strasznie pompatyczny, patos wylewa sie z kazdego kadru. Sporo przeklaman wzgledem czarnych, nie chce mi sie wierzyc ze ich tak dobrze traktowano, moze sie mowilo o problemie niewolnictwa, ale na co dzien to byli smiecie, co pokazala historia przez nastepne stulecie.
Calosc wyglada jak film propagandowy. Poludnie jest honorowe, szlachetne, krystalicznie czyste, polnoc to barbarzyncy bankierzy przemyslowcy dla ktorych tylko dolar sie liczy. Moze jest w tym troche prawdy ale to na poludniu byly wielkie manufraktury bawelniane "zatrudniajaca" darmowa sila robocza. Trzeba mocno petrzec przez palce na fakty tu ukazane.
Uduchowiony Jackson mi sie podobal, troche mnie smieszyl z tymi cytatami z Bibli ale podobno to byl taki fanatyk. Lee tez wyszedl bardzo przekonywujaca ale reszta totalna klapa, drewniana gra. Moze zbyt wielu aktorow bylo i ciezko bylo to wszystko ogarnac. Oficerowie Jacksona zupelnie bez wyrazu, jakby wlasnie przyszli z innego planu i jeszcze nie wiedza gdzie sa.
Bitwy maja plusy ale tez wady. Tak sa wielkie rzesze statystow, strzelaja, laduja, armaty wala, wszystko z rozmachem i na wielka skale ale caly czas mialem wrazenie ze zebrali mase ludzi z ulicy i dali fajna zabawe. Raz moge przysiac ze w jednej scenie zolnierz sie cieszy dzgajac bagnetem innego. Fajne to ze pokazano ze zwykli zolnierze poludnia mieli bardzo rozne mundury, mnie sie wydawalo zawsze ze mieli jednolite szare. A ukazanie bitwy z szerszej perspektywy to totalna porazka. Co to wogole za efekty mega sztuczne, chodzi mi o to jak byly pokazane idace linie wojska i wracajacy niedobitki, z gory nieco. Jakby byli wklejeni do obrazu. Przyjzyjcie sie tez jak sie pospolici zolnierze raduja. tu tez brakuje jakiegos wiekszego entuzjazmu. Jak podobna scene ogladalo sie np w Braveheart to tam mialo sie wraznie ze kazdy wojownik jest szczesliwy walczac u boku Walleca o Szkocje.
W tym filmie wielu rzeczy zabraklo i o ile najpierw dalem mu 6 na 10 to teraz mu zanize ocene.

ocenił(a) film na 8
malpa79_filmweb

prawda jest taka, ze polnoc byla bardziej rasistowska od poludnia. wiekszosc poludniowcow nie miala niewolnikow, bo tylko bogatych bylo na nich stac. no i odchodzono juz powoli od niewolnictwa, ktore bylo nieefektywne.
konfederaci chcieli czarnym powoli "oddawac" wolnosc by mogli sie przestawic, a polnocna wizja zniesienia niewolnictwa byla zbyt drastyczna dla tej mniejszosci, bo ogolnie los niewolnikow gow*o obchodzil jankesow. ruch ten mial zadac cios w bogatych poludniowych farmerow i zniszczyc gospodarke poludnia, ktora i tak byla oplakana i wyniszczona wysokimi podatkami przez polnoc i zreszta to byl glowny powod wojny. zawsze chodzi o kase. :)

ocenił(a) film na 3
torne

Gratuluję! Świetna recenzja. Film był tragiczny, ale czytając Twoją recenzję popłakałem się ze śmiechu. Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Szczególnie z fragmentem: "To nie jest nawet film! To pseudohistoryczna rekonstrukcja działalności gen. Jacksona, w której żadna z postaci nie wypowiada nawet jednego normalnego zdania".

ocenił(a) film na 8
torne

Przyznam szczerze że oglądałem ten film jeden jedyny raz. Był to piękny kwietniowy dzień który całkiem dobrze się zapowiadał. Jednak upadek z wysokości 4m na rękę zdecydowanie mi go popsuł. Zmaganie na pogotowiu by włożyli rozbitą niczym porcelane rękę w tymczasowy gips trwało kilka godzin. Cały porozbijany tamtym dniem dotarłem do domu i włączyłem TV , leciał ten film podajże na TVN Siedem. Może to środki przeciwbólowe tak na mnie wpłyneły ale film mi się spodobał. Szukałem go pare razy w necie , w TV już do nie powtarzali no i jedyny mój zarys tego filmu pochodzi sprzed tego felernego dnia. Ale widzę że raczej negatywnie jest oceniany , jakoś nie będę go szukał na siłę.

ocenił(a) film na 3
torne

Cudowna recenzja oddająca w pełni wszystkie mankamenty tego filmu. Sam nie napisałbym tego lepiej :D

ocenił(a) film na 4
torne

A ja bym podarował.