Muszę przyznać, że film mnie bardzo zaskoczył. Spodziewałem się dobrej komedii, aczkolwiek początek obrazu zapowiadał dosyć średnio śmieszny film. Dwie outsiderki uciekające od świata, nie biorące udziału w "wyścigu szczurów". Oglądałem to z średnim entuzjazmem, aż w końcu film mnie po raz kolejny zaskoczył, ponieważ, gdy pojawia się postać Seymoura, "Ghost World" zamienia się w interesujący dramat o komercjalizacji świata, poszukiwaniu samego siebie i o byciu innym. Głównymi bohaterkami są dwie amerykańskie, cynicznie nastawione do świata dziewczyny - Enid i Rebecca. Enid próbuje odszukać samą siebie, denerwują ją inni ludzie, komercjalizacja świata, nie traktuje go zbyt poważnie. Rebecca jest podobna, aczkolwiek to nie na niej skupia się ten film. Trzecią główną postacią jest Seymour, facet z którego obie dziewczyny stworzyły sobie obiekt do wyśmiewania. Jesteśmy świadkami dosyć dziwnego romansu Enid z Seymourem. Dziewczyna, pomagając znaleźć mu dziewczynę, sama niespodziewanie się zakochuje. I, co ogromnie cieszy, nie jesteśmy tutaj świadkami żadnych historii miłosnych, w ciągu całych 107 minut trwania tego obrazu znajdziemy jedną taką scenę. Podobał mi się sam klimat filmu, kojarzący się bardzo z animowanym serialem "Daria", który kiedyś leciał na MTV i VH1. Podobny jest cyniczny humor tutaj przedstawiony, aczkolwiek nie powiem, aby mi on zbytnio odpowiadał. Bardzo spodobała mi się symboliczna końcówka. Nie mógłbym nie wspomnieć o świetnej roli Thory Birch, rewelacyjnie oddająła charakter Enid. Mimo, że urodą nie olśniewa to nie można od niej oderwać oczu. Bardzo naturalna rola. Muszę również pochwalić Stevena Buscemi (swoją drogą ma strasznie obleśny ryj). Niestety nie mogę tego powiedzieć o Scarlett Johansson, jej rola zupełnie mnie nie przekonała. Nie ma porównania z jej grą w "Między słowami". Zdjęcia na zwykłym poziomie, muzyka to głównie motywy na fortepianie. Wady? Nietrafiony humor, przynajmniej dla mnie, słaby początek i to chyba wszystko. Bardzo dobrze się bawiłem oglądając ten film, aczkolwiek chyba spodziewałem się odrobinę więcej. Niemniej jednak nominacja do Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany (film jest opaty na fabule bardzo popularnego w Ameryce, niezależnego komiksu) jak najbardziej zasłużona. 7+/10