Mnie autobus skojarzył się ze śmiercią, najpierw zabrała dziadka o potem tą samą drogę wybrała Enid.
Dokładnie, miałam takie same przemyślenia, ale poczytałam trochę tematów na tym forum i zobaczyłam że nikt inny oprócz mnie nie odebrał zakończenia w ten sposób. Miło wiedzieć że ktoś jednak myśli podobnie :)
Pozdrawiam
moze chodzi o to, ze i dziadek i Edin kogos stracili, czuli sie osamotnieni itp. dlatego dalsze zycie nie ma sensu.
albo byl to pewien rodzaj ucieczki? albo wybor nowej drogi?
chyba interpretacji jest nieskonczenie wiele
a ja myślę, że to nadinterpretacja ;-) bohaterka sama powiedziała, że zawsze marzyła o tym by wyjechać gdzieś, nie mówiąc o tym nikomu i zacząć życie w nowym miejscu.
podoba mi się ta teoria:]
poza nią dopuszczam jeszcze inne;) może Edin, zobaczywszy, że to co do tej pory wydawało jej się normalne, stałe, niezmienne ( wiecznie oczekujący Norman ) - tak naprawdę może ulec zmianie. może miało to oznaczać po prostu przejście z dotychczasowego "świata duchów" w świat dorosłości?
myślę, że to, co miało czekać Edin na jej następnym przystanku, nie miało być czymś tak tragicznym jak śmierć, czy po prostu jakieśtam beznadziejne życie. wydaje mi się, że niezależnie gdzie ją autobus nieistniejącej linii wywiózł - było to miejsce, gdzie chciała znaleźć szczęście;)
moim zdaniem to dotyczyło nie tyle śmierci, co zakończenia jakiegoś rozdziału życia, a rozpoczęcie nowego... chociaż w zasadzie ten motyw mozna odbierac na wiele sposobów ....
Też początkowo autobus był dla mnie alegorią śmierci, ale jak się zastanowić głębiej i odnieść ten wątek do całego filmu (zwłaszcza sytuacji z dziadkiem Normanem) wydaje mi się, że zakończenie symbolizuje wybór nowej drogi przez Enid. Nie koniczne złej, ale nie wiadomo czy dobrej.
Jak jeden z moich przedmówców napisał, nie ma rzeczy stałych. Życie nas zaskakuje.
W momencie, w którym nie pozostaje nic innego, jak w przypadku Enid, warto zaryzykować i wsiąść do autobusu.
Enid się nie uda. Jej emocjonalność, poczucie osamotnienia ściąga ją w dół. Nie ma na świecie nikogo, i niczego, co by mogło zapełnić tę pustkę w niej, prócz kolejnych emocjonalnych uzależnień, dziwacznych związków samotników, których łączy tylko wspólne zrozumienie i pragnienie nie-bycia samotnym. Enid to wie. Nie ma CZEGO szukać, bo COŚ jej nie uleczy. Czy autobus jest ucieczką, podróżą w nie-byt? Takie ta scena sprawa wrażenie, Enid też to tak odczuwa, ale my wiemy, że to fikcja filmowa, bo autobus się w końcu zatrzyma, trzeba będzie wysiąść, a na zewnątrz obce miasto, obcy ludzie i nic, czym można by się zająć, prócz zrzucenia się z dwudziestego piętra w dół.
Ona tak naprawdę to ucieka przed samą sobą, przed podróżą w swoje wnętrze, ale nawet tego nie wie i nie może wiedzieć, bo żeby to pojąć, musiałaby być w stanie dostrzec absurd identyfikowania się ze swoimi emocjami, z poczuciem osamotnienia i niezrozumienia. Musiałaby zyskać dystans psychiczny, który w psychologii opisywany jest jako warunek wolności psychicznej, który z kolei jest warunkiem zdrowia i rozwoju osobowości. Zdaje się, że ona była daleko od tego i nie miała styczności z takimi treściami, o których mówi nie tylko psychologia, ale głównie tak zwani nauczyciele duchowi, a nawet Budda.Nie zmienia to faktu, że podążała za tym, co nią kierowało od wewnątrz, a nie od zewnątrz.
"Y'know, John Ellis thinks he's so 'out there' with that stupid Mayhem Magazine of his, but really he's just interested in the same shit the rest of America is interested in."
The rest of America, that obviously exludes the two girls and shows how both share a general cultural pessimism and hatred towards the society they feel alienated by. What they might even hate more is the chance that in the end, they are not so different from the rest, and so Enid seems to be afraid to be understood, labeled, and then targeted by someone, and in order to avoid that she tries to be a moving target.
- Można też na to spojrzeć w ten sposób.