...ta "przymiarka do dorosłości" nie rozbawiła mnie wcale. Natomiast faktycznie można mówić o zblazowaniu i nudzie. Tak bezpłciowego niby to dramatu, niby komedii (z tych ?nie do śmiechu?) dawno już nie widziałem. Dziwię się, jak ten gniot może się komuś podobać. Jedyną dobrą, pasującą postacią była nauczycielka sztuki ? coś jakby autokrytyka twórców tego ?dzieła artystycznego? i zblazowanych krytyków przyznających nagrody. Moja ocena 2/10 ? te 2 tylko i wyłącznie przez wzgląd właśnie na Illeane Douglas.
Zgadzam się z przedmówcą. Ja jeszcze w kwestii technicznej, reżyseria do niczego, drewniane aktorstwo, dziwny scenariusz(płytkie to jakoś), montaż i kompletnie nie trafiona muzyka.
Muszę przyznać, że o ile wielu domorosłych krytyków chętnie komentuje reżyserię czy aktorstwo, to zarzut w stronę montażu naprawdę mnie rozbawił. A co Ty w ogóle wiesz o montażu i co z nim było nie tak: )?
To prawda, mało wiem o aspektach technicznych montażu filmów, ALE, jeśli podczas oglądania kłują mnie w oczy nieporadne cięcia i zastanawiam się co jest nie tak z obrazem, zamiast cieszyć się filmem, całością jako takim, to wiem, że coś się dzieje. Takie, subiektywne odczucie miałem oglądając ten film. Jestem domorosłym krytykiem, i jestem z tego dumny.
To jeden z moich ulubionych filmów i prawdopodobnie moja obrona wynika przede wszystkim z subiektywnej do niego sympatii. Nie zmienia to jednak faktu, że Zwigoff znakomicie uchwycił w nim komiksową atmosferę i właśnie jej podporządkował wszystkie elementy konstrukcyjne "Ghost world" (scenografię, kostiumy, aktorstwo ale również montaż). Może to właśnie powód "zgrzytu", który odczuwasz.
Film miał być utrzymany w takim leniwym nastroju, akcja toczy się w mieście w którym kompletnie nic nie dzieje się. Bohaterki po prostu sobie żyją, skończyły szkołę i znajdują się w martwym punkcie, co jest punktem wyjściowym dla całej historii. Komiks jest podobny, taka obyczajówka - dla mnie osobiście bardzo ciekawy film, bynajmniej żaden gniot!
Kwestia techniczna, reżyser który nakręcił ten film nie jest wybitny, ale uważam że dwa filmy zrobione z komiksów Clowesa akurat mu wyszły. Aktorstwo wcale nie jest drewniane, jest adekwatne do realiów, tak samo muzyka - nie pasuje - właśnie! Powiedz mi czego słuchasz a powiem Ci kim jesteś, Enid słucha rzeczy które nijak sie mają do miejsca w którym żyje. Dużo można mówić o tym filmie, bo płytki to on z pewnością nie jest.
Co do leniwego nastroju to prawda, jest leniwy, może być leniwy, ale nie powinien nudzić. Nie wiem, może to moja wyjątkowa wrażliwość, ale wynudziłem się potwornie. Po przeczytaniu tylu pochlebnych recenzji na forum, czekałem na jakiś ruch, cokolwiek, nie doczekałem się. Ale to tylko moja, subiektywna opinia, a o gustach podobno się nie dyskutuje (a dlaczego by nie?). W każdem razie, jestem rad, że reprezentuję mniejszość krytykującą ten film.
na poczatku mi sie podobal, ale im dalej tym bylo slabiej, a koncowka w ogole nie przypadla mi do gustu, mialem wrazenie ze scenarzysta sie zaplatal i sam nie wiedzial co chce osiagnac, w rezultacie wyszla taka nudna kiszka z tego - ogolnie film taki sredni, nie jest zly, ale tez nie rewelacyjny, wysoka srednia ocena na FW jest dosyc zaskakujaca, bo zwykle sie tu wszystko miesza z blotem, mam nawet takie wrazenie ze przez ta artystycznosc i niedopowiedzenia ludzie uznali to za 'sztuke' niczym wspomniana nauczycielka, a sztuke trzeba oceniac wysoko
ale twoja ocena 2/10 to chyba jakis slaby zart
moja nota jest podobna, brak myśli przewodniej, ciężki był dla mnie ten film, oglądam różne filmy od komedii romantycznych aż po kino intelektualne, i uważam, że film ten to jakaś porażka, często widzę filmy, które dostają Złote Maliny i zadaję sobie pytanie za co?, przecież akcja się fajnie toczy, daje do myślenia, scenariusz jest okey!. a tu akcji nie ma, nie daje do myślenia, a reszta też pozostawia wiele do życzenia!, wierzcie mi można nakręcić dobry film z głębią, tylko trzeba mieć koncept!, oglądałem wiele takich!
film momentami powolny ale na szczęście pojawiała się Scarlet :) Fajny życiowy pokazuje zagubienie nastolatki w dorosłym świecie, która nie ma celu i nie wie czego chce od życia. Końcówka zaskakująca, którą odbieram jako "a chuj..., nie ważne i tak nasze życie może okazać się snem jakiegoś wariata" :)