Glass

2019 2 godz. 9 min.
6,1 54 893
oceny
6,1 10 54893
27 780
chce zobaczyć
4,9 14
ocen krytyków
{"rate":4.857143,"count":14}
{"type":"film","id":798782,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Glass-2019-798782/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Glass
  • yukarri ocenił(a) ten film na: 6

    Uważam, że McAvoy jest niesamowity w tej kreacji (kreacjach) i po „Split” nie mogłam wyjść z podziwu, jeśli chodzi o jego grę aktorską. Natomiast w „Glass” mimo ogromnego szacunku dla jego pracy - męczył mnie. Zmiany osobowości Kevina były tak częste, że zwyczajnie z czasem już przestały robić aż takie wrażenie. Miałam takie poczucie typu: „dobra McAvoy, wiem już, że grasz zaje***cie, ale dajże już spokój”. Shyamalan chyba trochę za bardzo skupił się tutaj na wyeksponowaniu tej postaci i mam wrażenie, że to był jeden z powodów, dla których reszta filmu wydała mi się po prostu słaba.

  • yukarri ocenił(a) ten film na: 6

    yukarri Ps: zwlaszcza, ze jestem fanką Willisa w „Niezniszczalnym” i baaaardzo liczyłam na rozwój jego postaci, bo uważam, że miała ogromny potencjał. Za mało go było, szkoda.

  • Samaranth ocenił(a) ten film na: 5

    yukarri Nom, jak dla mnie Shyalaman z roli McAvoya zrobił jakąś karykaturę bohatera ze split. Przez pół filmu wykrzywia ryj zmieniając się w bestię i z powrotem, co sprawia że niepokojąca postać psychola ze Splita tutaj jest sprowadzona do roli byle jakiego filmowego superzłoczyńcy, z fajnymi mocami, których non stop używa.

  • Fir3storm ocenił(a) ten film na: 9

    Samaranth Jeśli dobrze pamiętam to w "Split" wytłumaczyli, że po uwolnieniu bestia będzie na stałe w repertuarze osobowości. Wcześniej jej w ogóle nie było, dopiero się zrodziła pod koniec tamtego filmu.

  • AutorAutor ocenił(a) ten film na: 8

    yukarri Brakowało takiego BRUCE'a WILLISA. Jego aktorstwo jest tu takie bezwiedne, zupełnie niewymuszone. Do środka. Doskonały kontrapunkt dla ekstrawertycznego Jamesa McAvoya i demonicznego SAMUELA L. Jacksona ("szukałem odpowiedniego... szkła").
    Piękne zwieńczenie niespodziewanej przecież trylogii. Szkoda tylko, że wszyscy ci bohaterowie miejsca muszą ustąpić Sarze Paulson. Na szczęście na koniec i tak wychodzą na swoje. Smutny dreszczowiec - dawno czegoś takiego nie było. Coś zupełnie nietuzinkowego.

  • yukarri Też mnie to męczyło. I również jestem fanką Willisa a jego postać została potraktowana po macoszemu. A szkoda, bo ten film miał duży potencjał

  • yukarri Tylko właśnie, to nie wina samego McAvoya. Aktor grał to co mu kazał reżyser, a że reżyser przesadził to już inna kwestia. Dlatego ja mam szacunek do McAvoya i uważam, że umiejetności ma ogromne, ale pretensje mam do Shyamalana, który po prostu źle go "prowadził". Więc reakcja „dobra McAvoy, wiem już, że grasz zaje***cie, ale dajże już spokój” u mnie bardziej wyglądała "dobra McAvoy gra świetnie, ale po co Shyamalan kazał mu tak przesadzać".

    I niestety nie da się ukryć, że trochę postać Kevina została zniszczona w Glass. W Splicie był cholernie ciekawą i intrygującą postacią. Zmiany osobowości nie były częste, do tego nie poznaliśmy wszystkich. A tutaj wyszła trochę karykatura niestety... Shyamalan w swoich filmach często niestety nie wie co to umiar. A czasami lepszy efekt jest, gdy pokażemy widzowi trochę mniej i go zaintrygujemy, zamiast wszystko rzucać na raz. Sama bestia nie robi już wrażenia w Glass, bo czemu ma nas niby intrygowac czy niepokoić jak widzimy ją często?

  • cocainee ocenił(a) ten film na: 5

    yukarri Bardzo trafny komentarz. Doskonale się z nim zgadzam. McAvoy w "Splicie" zrobił na mnie tak ogromne wrażenie, że nie mogłam się doczekać kolejnej części. Jednak reżyser przedobrzył. Zmian było za dużo, w zbyt krótki odstępie czasu. Film średni, mimo dobrej obsady, ciekawego tematu. Fajnie się rozkręcał, a potem jakby klapło.

  • Geszek13 ocenił(a) ten film na: 5

    yukarri Tylko to już nie problem McAvoya, że tak napisali scenariusz i akurat tak miał grać.
    Jego gra aktorska 10/10, a to że zbyt często zmieniały mu się osobowości to już wina scenarzystów

  • Dragon_Niszczyciel ocenił(a) ten film na: 9

    yukarri Ja mam akurat odwrotnie. Bardziej mi się McAvoy podobał w tej części, a częste zmiany może takiego wrażenia nie robiły, ale w sumie nie musiały i przynajmniej zaczęły nakręcać spiralę obłędu. Ja ogólnie nie lubię tego podejścia, że główną atrakcją tej trylogii jest robienie wrażenia tymi postaciami w głowie Kevina.