"Goth" bardzo dobrze oddaje specyficzną więź między głównymi bohaterami (Itsuki i Yoru) - dwójką licealistów, których łączy fascynacja śmiercią, seryjnymi mordercami i anatomią cierpienia. Brak tutaj taniego romantyzmu: jest chłodna, wręcz kliniczna fascynacja makabrą. Sam już od najmłodszych lat czytałem książki o seryjnych mordercach, zatem rozumiem tą fascynację doskonale.
Film jest powolny, wręcz ascetyczny. Kadry są surowe, często blade i nieruchome, co bardzo mocno przypomina strukturę paneli w mandze. Jestem fanem funeral doom metalu i klimatów "Silent Hill", zatem takie powolne, niespieszne budowanie dusznej atmosfery w "Goth" do mnie przemawia.
Rin Takanashi jako odziana w czerń uczennica, Yoru jest świetna. Jej postać wyraziście oddaje melancholię, kruchość i jednocześnie dziwny, niepokojący spokój bohaterki. W porównaniu do całkiem brutalnej mangi film jest bardziej subtelny, ale ma trochę mocniejszych scen np. krew wypływająca z przeciętego nadgarstka.
Nowela Otsuichiego i doskonała manga narysowana przez Kendi Oiwa wchodziły potężnie w głąb chorych umysłów morderców. Film musiał te wątki skrócić, przez co motywacje antagonisty mogą wydawać się momentami spłycone i uproszczone. Niemniej jednak polecam "Goth" fanom japońskich thrillerów i horrorów, choć manga jest zdecydowanie lepsza.
Pierwszy seans. Czas trwania: 96 minut. Chłodny, introwertyczny spleen.