Gra

The Game
1997
7,8 237 tys. ocen
7,8 10 1 236686
7,3 68 krytyków
Gra
powrót do forum filmu Gra

ocenił(a) film na 7

Muszę przyznać, że się trochę rozczarowałem. Ale po kolei. "Gra" to niezwykle interesujący film. Największym plusem jest dobra fabuła, pełna zwrotów akcji i trzymająca widza w napięciu do końca. Widz śledzi zaserwowaną mu historię z dużym zainteresowaniem, zastanawiając się ciągle czym tak naprawdę tytułowa gra jest. Jednakże znajdziemy w niej również kilka istotnych wad, o czym później napiszę. W filmie znajdziemy też kilka rewelacyjnych pomysłów, np. podczas włamania do domu. Do aktorstwa nie można się przyczepić. Michael Douglas dobrze się wcielił w rolę sztywnego biznesmena. Sean Penn jak zwykle na swoim poziomie, rewelacyjnie zagrał w scenie w samochodzie. Deborah Kara Unger nic wielkiego nie pokazała, aczkolwiek trudno stwierdzić, że zagrała źle. Zdjęcia są na dobrym poziomie i nic więcej. Muzyka Howarda Shore'a dobrze pasuje jako tło do akcji, nie jest ona czymś wielkim. Zresztą zauważyłem, że Shore chyba tak naprawdę postarał się jedynie przy rewelacyjnym soundtracku do "Władcy pierścieni", poza tym zazwyczaj tworzy dosyć typowo. Skoro jak na razie tak chwalę ten film to czemu mnie rozczarował? Pierwszą wadą może być to, że ten film to jakby mocniejsza wersja "Opowieści wigilijnej". SPOILER! Gra służy tylko i wyłącznie dla przemiany Nicholasa w lepszego człowieka, co wydaje się banalne, podobnie jak sama jego transformacja END OV SPOILER Scenarzysta również nie ustrzegł się kilku rażących w oczy błędów. MEGA SPOILER!!! Skoro kule były ślepakami, to jakim cudem trafiły w samochód? Co by się stało, gdyby Nick skoczył z dachu np. z innej jego strony? Wątpię, żeby cały budynek był obstawiony przez CRS zabezpieczających go przed śmiercią. Skąd Conrad miał kasę na zapłacenie za grę, skoro nawet nie było go stać na marynarkę? END OV SPOILER Jednakże wyżej wymienione wady są niczym przy beznadziejnej, holiłódzkiej i przewidywalnej końcówce. Bystrzejszy widz może przewidzieć końcówkę już w połowie, chociaż pod koniec filmu zdaje się, że film zakończy się trochę inaczej i mniej banalnie, to w końcu reżyser razi tak holiłódzkością, że aż oczy bolą. A już ostatnia scena rozmowy Nicka z Cristine przy samochodzie to tragedia. Wydaje mi się, że producenci wymusili na reżyserze tę końcówkę, bo wątpię, żeby tak wielki i oryginalny reżyser jak Fincher sam wpadł na tak słabe zakończenie. Gdyby nie ono film oceniłbym na 8/10, a tak "tylko" 7+.

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa