Bo Gra była starannie zaplanowana i wyreżyserowana krok po kroku. A przed jej rozpoczęciem robiono Nicholasowi drobiazgowy test psychologiczny, między innymi po to, by z grubsza przewidzieć jego reakcję.
Specjalny magnes go ściągnął :), a tak na serio, ta Christine i Aktor patrzyli sie na niego, jeżeli stanąłby w innym miejscu, mysle że odpowiednio szybko "skorygowaliby" pozycję, Douglas szedł przecież powoli, poza tym mogli mieć przeciez w zanadrzu alternatywne zakończenie całej historii w rodzaju "gdyby nie skoczył"
Film ogólnie bardzo dobry, ale przy próbie zagłębienia się w fabułę wszystko zaczyna tracić aurę niezwykłości więc lepiej tego nie robić. ;)
Dlaczego skoczył akurat tam? Dlaczego wciąż go kontrolowali skoro tak naprawdę nikogo nie da się kontrolować przez cały czas (nawet mając sztab speców od efektów specjalnych, kilku prywatnych detektywów i psychologów) ? Ileż mogło wyniknąć nieprzewidzianych sytuacji, które zniweczyłyby plan i przekreśliły szanse na ukończenie Gry...
Zachowania człowieka nie da się przewidzieć w 100% a tym bardziej, gdy biega on spanikowany po całym mieście spotykając ludzi, którzy o Grze nie wiedzą absolutnie nic. Poza tym aż wierzyć się nie chce, by policja przystała na warunki tego kontrowersyjnego spektaklu i jeszcze wzięła w nim udział. To po prostu NIEMOŻLIWE... Ale to w końcu tylko film. :)
Policjanci też byli podstawieni ;)
Generalnie to faktycznie trochę nierealne, ale i tak budowanie napięcia w tym filmie niweluje wszystkie jego ewentualne niedociągnięcia.
jeden z aktorów powiedział, że miał sam go zepchnąć, a po drugie to tylko film, w nim wszystko idzie zgodnie ze scenariuszem ;-)
Ogólnie film świetny, nie licząc faktu, że Van Orton mógłby przerwać maskaradę w każdej chwili ;-) Cos się dzieje? Idziesz na policje osobiście. Gdzieś jedziesz? Zabierasz ze sobą wynajętych ochroniarzy, osobiście wynajętych. Ale nie ma co sie czepiać ;-) Całość filmu fantastycznie przemyślana ;-)
Z tego, co pamiętam, zgłosił to na policję, przyszli i zastali budynek pusty. Żadnych dowodów, nie mogli nic zrobić, zresztą mało który policjant przejąłby się tak surrealistyczną historią, prędzej pomyśleliby, że facet ma coś nie tak z głową. A z ochroniarzami, cóż, nie sądzę, żeby w tamtym momencie ufał takowym, nawet osobiście wynajętym, zważywszy na to, że nawet "przypadkowy" taksówkarz z ulicy był częścią planu. Ufał tylko sobie i byłej żonie, nikomu więcej. Nie twierdzę oczywiście, że historia jest spójna, bo sama uważam, że nie mogli przewidzieć jego decyzji tak precyzyjnie, choćby nie wiem jak wyrafinowane testy psychologiczne przeprowadzili, ale co do tego, co wypunktowałeś akurat nie masz racji.
tylko z tego co ja widziałem to policja przyszła do niego a nie on do policji ;-) Ale z drugiej strony tez dobrze mówisz, że w taką historie trudno uwierzyć ;-)
SPOILER: Przypominam, że policjanci również byli podstawieni. Gdy główny bohater wpada do sali pełnej pracowników owej firmy, jedno ujęcie wyraźnie pokazuje inspektora policji, który to tak usilnie szukał prześladowców Douglasa.