Wprost nie cierpię marketingu /naj/. Najlepszy, najstraszniejszy, najgorętszy, najbardziej przerażający, najobrzydliwszy… Ileż można? Do wszelkich zapowiedzi tego typu podchodzę z dużą rezerwą, niemniej zapoznałam się wreszcie z hucznie reklamowanym „Hokum”. Wyszło co najwyżej średnio.
Zastój pisarski to nie żarty,...