Hostiles

2017 2 godz. 14 min.
7,1 7 902
oceny
7,1 10 7902
7 148
chce zobaczyć
{"rate":7.5,"count":2}
{"type":"film","id":765538,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Hostiles-2017-765538/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Hostiles
  • m207 ocenił(a) ten film na: 6

    Dramat w realiach dzikiego zachodu i walk z Indianami ... Ok...
    Ale oglądając .... Nie porywa nic z historia włącznie...
    Rozumiem że po drodze giną koleni żołnierze z eskorty. Coś sie musi dziać .
    Ale już nie rozumiem wątku romansu między bohaterami ... To wszytko burzy ...Przecież ta kobieta przed chwila straciła całą swoja rodzinę... Po takim czymś jest sie ciężko podnieść a jeszcze została zgwałcona przez handlarzy skór... To mi burzy wszytko w tym filmie... pozostałe rzeczy też jakoś mnie nie porwały z finałem na końcu .No ale to tylko moja opinia .

  • m207 Fakt, że historia nie powala, ale dla Ch.Bale, który gra świetnie wart obejrzenia...

  • ramol_1 ocenił(a) ten film na: 8

    m207 Ale czy tam tak na prawdę był romans? Dwoje ludzi, których przytłoczyły te serie nieszczęść znalazło w sobie oparcie. Coś co ich utrzymało przy zdrowych zmysłach. Nie widać tego wprost, a ja wątpię, czy doszło do czegoś więcej - nie ten typ bohatera...
    Poza tym, ludzie wtedy i tam byli inni - twardsi i obyci z brutalnym życiem. Kobiety też musiały takie być...

  • Mateusz_Mal ocenił(a) ten film na: 7

    m207 W której części filmu jest ten rzekomy wątek romansu?

  • master_of_vinyl_donuts ocenił(a) ten film na: 7

    m207 Chlopie wez ogladaj te swoje Pacific Rim, ktore ocenilas az na 6, a za filmy dla doroslych moze, jak juz bedziesz dorosly :)

  • Giroud12 ocenił(a) ten film na: 3

    m207 No tak. Mąż idiota wychodzi ze strzelbą z domu (który zapewniał jako-taką osłonę) na otwarty teren wprost na szarżujących jeźdźców. Żona oczywiście zamiast uciekać grzecznie stoi na widoku i przygląda się wszystkiemu. Zaczyna biec po tym jak mężunio zostaje zabity i oskalpowany. Indiańscy tropiciele nie są w stanie jej odnaleźć mimo że uciekając zakrwawionymi rękami opiera się o drzewa i zostawia pewnie od groma śladów. Tyle nielogiczności i to na samym początku sprawiło że ja grzecznie podziękuję.

  • elgordo7 ocenił(a) ten film na: 5

    Giroud12 Należy też dodać, że wyszkoleni, doświadczeni żołnierze armii zachowują się jak jakieś dzieci w mgle. Na każdym postoju są atakowani i tracą ludzi, ale i tak nie wyciągają z tego żadnych wniosków. Kobiety idą same myć gary w środku puszczy (wilki, niedzwiedzie, napaleni łowcy skór), a w tym czasie nasi mężni "bohaterowie" leżą sobie uwaleni przy ciepłym ognisku. Końcowa scena to już w ogóle szczyt absurdu i głupoty! Nasz wielki Pan kapitan unosi się honorem i w nagłym przypływie sympatii do poczciwego staruszka i zamiast załagodzić sytuację, powołać się na swój autorytet, rozpoczyna krwawą jatkę w obecności kobiet i dzieci, co oczywiście skutkuje śmiercią prawie wszystkich bohaterów. Brawo Panie kapitanie! Jest Pan mistrzem taktyki i strategii!





  • elgordo7 Dzięki za piękny spoiler :/

  • peredryk_gamon ocenił(a) ten film na: 8

    Giroud12 @Giroud12

    To co opisujesz, to w sumie głupie zachowania przestraszonych ludzi. Uważasz, że przestraszeni ludzie nie zachowują się głupio?

    "Indiańscy tropiciele nie są w stanie jej odnaleźć mimo że uciekając zakrwawionymi rękami opiera się o drzewa i zostawia pewnie od groma śladów."

    Ja rozumiem, że wyglądali groźnie, ale taki Indianin to zwykły człowiek, nie jakiś predator z termowizją. W realu (historycznie) czasem kogos wytropili, czasem nie. Czemu zresztą miałoby im jakoś szczególnie zależeć?

  • darex2709 ocenił(a) ten film na: 7

    peredryk_gamon Właśnie, że nie taki zwykły. Jak Ty w przedszkolu uczyłes się sikać na stojąco, tak on uczył się tropić ślady nie tylko zwierząt. A zależało im bardzo na tym by dopaść kobietę skoro reżyser poświęcił na to prawie kwadrans. Ogladales ten film w ogóle?

  • peredryk_gamon ocenił(a) ten film na: 8

    darex2709 "Właśnie, że nie taki zwykły. Jak Ty w przedszkolu uczyłes się sikać na stojąco, tak on uczył się tropić ślady nie tylko zwierząt."

    Mam powtórzyc? Historycznie jak najbardziej zdarzały się przypadki, gdy białym, w tym kobietom, udawało się wywieść Indian w pole - i to Indian z czasów życia na wolności, a nie Komanczów z lat 90 XIX wieku, którzy mogli wychować się w rezerwacie. Walki z Komanczami skończyły się jakieś 15 lat przez czasem akcji filmu.

  • darex2709 ocenił(a) ten film na: 7

    peredryk_gamon W życiu nie słyszałem o takim przypadku, żeby biały (kobieta czy mężczyzna) wywiódł tropiącego Indianina w pole. Mam jeszcze raz powtórzyć? Tropienie to u nich elementarz-zaczynali od dziecka i kończyli wraz ze śmiercią. Niby dlaczego armia amerykańska zatrudniała czerwonoskórych tropicieli? Bo każda biała kobieta mogła z nich zrobić idiotów?

  • peredryk_gamon ocenił(a) ten film na: 8

    darex2709 "W życiu nie słyszałem o takim przypadku, żeby biały (kobieta czy mężczyzna) wywiódł tropiącego Indianina w pole."

    Widocznie nie interesowałeś się nigdy historią Zachodu. Tą prawdziwą, a nie z westernów.

    "Tropienie to u nich elementarz-zaczynali od dziecka i kończyli wraz ze śmiercią."

    Jezeli ktoś wychowywał się w rezerwacie, to nie miał tam za bardzo czego tropić.

  • darex2709 ocenił(a) ten film na: 7

    peredryk_gamon Nie odwracają kota ogonem. Rozmawiamy o filmie, konkretnej scenie i wolnych Komanczach. Jakie rezerwaty Ty tam widziałeś?

  • peredryk_gamon ocenił(a) ten film na: 8

    darex2709 "Jakie rezerwaty Ty tam widziałeś?"

    Żeby zrozumieć film, dobrze jest znać jego tło historyczne. W 1892 nie było już "wolnych Komanczów" w sensie plemienia, w filmie oglądamy po prostu jakąś luźną bandę.

    Czas akcji filmu jest symboliczny, dzieje się ona rok po poddaniu się ostatnich Indian, którzy stawiali opót jako plemię, tj. Siuksów.

    Dla kontrastu - ostatni Komancze poddali się ponad dekadę wcześniej, a niektórzy mieszkali w przeznaczonym dla ncih rezerwacie już prawie 40 LAT przed czasem akcji filmu.

  • darex2709 ocenił(a) ten film na: 7

    peredryk_gamon OK, może moja wiedza na ten temat nie jest tak głęboka, jak Twoja ale nadal twierdzę, że biała kobieta nie jest w stanie ukryć się przed dwoma Indianami nawet w dżungli dzisiejszego Chicago.

  • peredryk_gamon ocenił(a) ten film na: 8

    darex2709 Wiesz co, nie chce mi się teraz sięgać na półkę i wertować za datami i konkretami, ale pamiętam, że odnotowano przypadki, gdy ofiarom dokonanych przez Indian masakr udawało się zniknąć Indianom z oczu i dotrzeć do najbliższego miasteczka czy fortu - i to czasem na prerii, nie w lesie, i w sytuacji, gdy w interesie Indian było zabić lub pojmać wszystkich świadków. W co najmniej jednym przypadku była to samotna kobieta, w dodatku ranna. Niezależnie od swoich zdolności, Indianie bywali w takich sytuacjach osobliwie beztroscy i łatwo się zniechęcali.

  • darex2709 ocenił(a) ten film na: 7

    peredryk_gamon Nie będę z tym polemizował ale jeśli to był odosobniony przypadek, to tylko potwierdza regułę, że samotny uciekinier ma na prerii (lub w lesie) znikome szanse na ucieczkę przed indiańskimi łowcami. Chodziło mi o błędy, jakich mógł uniknąć scenarzysta a cała ta dyskusja (również z postami powyżej) nie miałaby miejsca. Również scena z farmerem, który wybiega z dobrze osłoniętego domu z porządnym karabinem i strzela wielokrotnie panu Bogu w okno a Indianie w pełnym galopie kładą go pierwszym strzałem z rewolweru też mnie (i wielu innym widzom) nie przypadła do gustu a wręcz zniechęciła do dalszego oglądania filmu.

  • peredryk_gamon ocenił(a) ten film na: 8

    darex2709 "samotny uciekinier ma na prerii (lub w lesie) znikome szanse na ucieczkę przed indiańskimi łowcami"

    Tu pełna zgoda. Ale "znikome" to jednak nie "żadne"

    "Również scena z farmerem, który wybiega z dobrze osłoniętego domu z porządnym karabinem i strzela wielokrotnie panu Bogu w okno a Indianie w pełnym galopie kładą go pierwszym strzałem z rewolweru"

    No, tutaj jak pisałem - głupie zachowania przestraszonych ludzi. Jeśli zreszta dobrze patrzę i słucham, to gość strzela 5 razy, Indianie zaś trafiają go w nogę nie za pierwszym razem, a za za trzecim. Jakby nie patrzeć, to on jest celem prawie nieruchomym, a oni galopują.

    Ogólnie - rozumiem o co Ci chodzi, ale dla mnie tego typu sceny o dyskusyjnym prawdopodobieństwie to nie jakis wielki problem, w filmie chodzi przecież o co innego, a rzecz IMO mnie przekracza granic kuriozum.

    W prawdziwym życiu w takich walkach odnotowywano takie sceny, że jakby to w filmie pokazali, to powiedziałbyś, że reżyser robi sobie jaja po całości ;)

  • darex2709 ocenił(a) ten film na: 7

    peredryk_gamon Masz rację, trafili gościa chyba po 3 strzale, co nie zmienia faktu, że był to straszny fuks. Indianie, co prawda, galopowali jak szaleni ale na wprost strzelca więc miał ułatwione zadanie a nawet gdyby konia trafił to i tak byłby duży plus. Ale reżyser postanowił inaczej i stąd ten niesmak. Wiem, że prawdziwa walka, to nie je bajka ale dajmy wszystkim równe szanse a nikt (z widzów) nie będzie się czepiał. Bo ten blog zamiast skupiać posty o zaletach (lub wadach) artystycznych filmu wypełniony jest prawie w całości krytyką nabijania publiki w butelkę przez nierealne sceny.

  • grzes1962 ocenił(a) ten film na: 8

    Giroud12 Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ciekawe jak Ty bys sie zachowal gdyby banda indian napadla na Twoj dom ..ja wiem co bys zrobil i bez urazy ale "walil w pory" ze strachu, myslisz ze jego szanse z banda indian bylyby w domu wieksze ja osobiscie watpie.

  • grzes1962 Tu nie chodzi nawet o większe szanse (chociaż na pewno były), ale o zyskanie czasu na ucieczkę żony i dzieci. Z całym szacunkiem, ale logika nakazywała pozostać w domu i skupić na sobie uwagę.
    Druga sprawa, to czy pozostanie w domu zarówno dzieci, jak i żony nie było lepszą opcją. Dom dawał jakąś ochronę, a na wolnej przestrzeni Indianie mieli osadników podanych na tacy. Ostrzał z dwóch strzelb dawał szansę na odstraszenie Indian.
    Braku logiki w filmach jest dużo, ze słynną sceną zamarznięcia Jacka z Titanica na czele (mógł zmieścić się z Rose na drzwiach, jednocześnie mogli się nawzajem ogrzewać). Jack jednak musiał umrzeć bo Titanic był historią o śmierci i rozstaniu, tak mąż głównej bohaterki z Hostiles musiał zginąć, bo był to film o krzywdzie i wybaczaniu.

  • m207 Zgadzam się. Spodziewałem się filmu, który zostawi mnie w emocjonalnej rozsypce. Otzrymałem przegadaną opowieść, która ani nie straszy, ani nie wzrusza. Do tego dłużyzny z celebrowaniem scen jazdy konnej niczym w ulicznym korku i wieczornego obozowania ze szczątkowymi dialogami. Poza początkową sceną nic w tym filmie nie porusza. Zachęcam do lektury mojej recenzji: http://www.krytykamator.com/hostiles-recenzja/

  • german1 ocenił(a) ten film na: 6

    m207 A mnie ten film tak zdołował że załuję w ogóle że go oglądałem...liczyłem na typowy western indianie kontra kowboje a dostałem taki psychodelik , że hej ;)

  • m207 Romansu jako takiego nie ma, jest jedynie budowanie relacji między dwojga zniszczonymi osobami.
    I nie ma gwałtu.
    Czepiasz się.

  • Scrach ocenił(a) ten film na: 8

    m207 Za młody jesteś kolego, wróć do tego filmu za kilka lat... Zrozumiesz

  • m207 ocenił(a) ten film na: 6

    Scrach Hmmmm... Faktycznie czuje się młodo mimo przekroczenia czterdziestki.

  • Scrach ocenił(a) ten film na: 8

    m207 Hehe, no cóż widocznie młody umysłem. Bez urazy ;-)
    W mojej opinii oceniłeś ten film pod kątem "historii". Dla mnie historia tu jest drugorzędna, bowiem główny bohater jest osią tego filmu. Ważne jest to co się z nim dzieje i że na większość wydarzeń nie ma wpływu. Zostaje przez nie "porwany", podobnie jak ta kobieta. Ci bohaterowie stają się niewolnikami tego co na zewnątrz (wydarzenia) i tego co w nich się dzieje wewnątrz (w efekcie tych i przeszłych wydarzeń). W moim odbiorze historia jest dość surowa i pokazuje, że Ci tytułowi wrogowie czają się zarówno w Tobie jak i wokół Ciebie. I jedynym wyjściem/ratunkiem jest zaniechać walki, ale do tego trzeba pokonać siebie... Film jest bardzo humanistyczny i pokazuje jak "niewiele" możemy, jak niewiele zależy od nas i z czym wiąże się bycie człowiekiem w takich realiach.