Kto waszym zdaniem sprawiłby większy łomot drugiemu gdyby doszło do spotkania obu panów Ben Grimm (z fantastycznej czwórki) czy Hulk???
W kilku wersjach kreskówki się spotykali i zawsze Hulk był zdecydowanie górą. W ogóle postać Bena Grimma jest mocno przesadzona w opiniach. A jak jeszcze słyszę, jak nazywają go najsilniejszym na świecie to po prostu szału dostaje. Zielony forever! (chociaż Ben też w gruncie rzeczy to jest spoko)
nie mówimy o jakiś badziewnych kreskówkach tylko kanonie komiksowym, gdzie Grimm nigdy nie była nazywany najsilniejszym :/
Hulk przewyższa Thinga pod każdym względem, co wiele razy potwierdził (na łamach komiksu oczywiście a nie kreskówek :/)