Po pierwsze: Ang Lee starał się skupić na postaci Bruce'a (stąd mniej akcji, a więcej elementów psychologicznych [niestety "Incredible Hulk" jest
skonstruowany tak, że świetnie bawią się na nim widzowie liczący na rozpierduchę, a nie na głębsze rozwinięcie postaci.], stąd zewsząd słychać narzekania, że "dno totalne, nudy, kupa gnoju". To się po prostu nazywa [z leciutką przesadą] kino psychologiczne. ;)) i generalnie reszty bohaterów.
Po drugie: Aktorstwo jest mocną stroną "jedynki" (nie licząc Nortona w II, on jak zwykle świetny). Eric Bana fantastycznie zagrał Bannera, Sam Elliott
jak ulał pasuje do roli generała Rossa, Nick Nolte - czyste szaleństwo :) No i Jennifer Connelly - zjawiskowo piękna i wspaniale zagrana rola Betty. Liv Tyler się nie umywa.
Po trzecie: Tu miało być o efektach specjalnych, ale tu akurat przewagę ma "Niesamowity Hulk"... :) Więc przejdę do samej postaci naszej żaby na sterydach. W "IH" Hulk jest jakby zbyt szczupły, mniej masywny, a właśnie taki "klocek" kojarzy mi się z komiksami Marvela. Poza tym jego skóra wygląda jakby była o rozmiar za ciasna (ja wiem, że miało to na celu pokazanie wszystkich możliwych mięśni Zielonego, ale nie wygląda to ciekawie...). Dlatego odpowiadała mi bardziej wizja Anga Lee. Aha, podobno Hulk v. 2003 jest mniej podobny z twarzy do komiksowego oryginału. Przecież od początku gigant miał być podobny do Bany, żeby widzowie wiedzieli, że to on puchnie gdy się wścieka :)
I jeszcze jedna sprawa przemawiająca na rzecz Hulka pana Lee, a mianowicie gatki Zielonego (;)) - w starszej wersji H. miał rozciągane kalesonki, które "psuły się" wraz z postępami w rozwalaniu. W wersji z 2008 roku H. ma rozciągane jeansy (sic!), które sięgają ponad trzymetrowemu potworowi do łydek (a Norton nie wygląda na drugiego Shaq'a O'Neala ze zwiększonym brzuchem, żeby nosił spodnie dla "dwumetrowców" z nadwagą), a kiedy Bruce wraca do swej normalnej postaci, jeansy także się kurczą (no, chyba że w komiksowym uniwersum Marvela stworzono rodzaj szalenie elastycznego dżinsu...). W 2003 było to tak (np po walce z pieskami tatusia) że gatki nie wracały wraz z właścicielem do normalnego rozmiaru
a że jest różnica pomiędzy czterometrową bestią a facetem metr osiemdziesiąt parę, to Bruce popylał nago (realizm nie pasuje do takiego
filmu, ale cóż, miałem taki kaprys, aby to wypisać, więc tadam!).
Podsumowanie: Hulk Anga Lee jest o wiele głębszą, poważniejszą produkcją, ale przez to ciekawszą.
Wszelkie opinie zawarte w tym tekście są jedynie moimi przemyśleniami, którymi chciałem się podzielić z innymi użytkownikami portalu FilmWeb.
Całkiem treściwie i logicznie. Z ekranizacji komiksów propozycja Hulka wydała mi się najbardziej ciekawa, gdyż producenci odważyli się na dokonanie oceny psychologicznej postaci. W drógiej części mamy do czynienia ze zwykłą rozpierduchą. Postać grana przez Rotha jest wprost komiczna. Nie mogę wytrzymać ze śmiechu jak widziałem scenę przed Uniwersytetem jak biegał. Szkoda mi też historyjki. W drugiej części Banner chce się pozbyć "kłopotu" ale widać scenarzysta zapomiał o tym na koniec.
Pierwsza część absolutnie wygrywa z drugą
oj z tymi gatkami to nie zawsze było konsekwentnie - po ucieczce z bazy, na ulicy Chicago kiedy pokazano jak się kurczy gatki też się skurczyły z nim... :P
dla mię oba filmy były dobre pierwszy HULK był bardziej dla ludzi którzy nie czytali komiksu i szukali dramatu/z domieszką akcji i sf
A The Incredible Hulk był dla fanów komiksu a w USA ich nie brakuje
i musiał być zrobiony żeby można go było wpleść w losy THE AVENGERS
Zgadzam się w 100 %. Nowy Hulk może się schować: ani Norton, ani tym bardziej Roth nie pomogli. Powstała typowa napierdalanka dla dwunastolatków.
Zgadzam się w pełni.
Pamiętam że jak wyszedłem z kina to byłem dosyć zdziwiony, ponieważ spodziewałem się typowej, komiksowej sieczki a tu proszę. Naprawdę porządny film z fajnie skonstruowaną fabułą, świetnie nakreślonymi postaciami, z fajnymi, nieprzesadzonymi efektami specjalnymi.
Widać że Lee starał się zrobić coś więcej niż tylko typowy film na podstawie komiksu. Da się zauważyć duży nacisk na dialogi i atmosferę. Gość po prostu postawił na treść i postacie a nie na efekciarstwo.
Natomiast nowy Hulk to typowy, letni superhero movie który tak naprawdę niczym specjalnym się nie wyróżnia.