Bruce Banner to genialny naukowiec zmagający się z traumą z dzieciństwa, która powraca w koszmarach sennych. Wyparta przeszłość nie pozwala mu przypomnieć sobie prawdziwych wydarzeń sprzed lat. Obecnie pracuje w laboratorium wraz ze swoją byłą dziewczyną, Betty Ross. Podczas wypadku Bruce poświęca się, ratując współpracownika, i sam zostaje wystawiony na ogromną dawkę promieniowania gamma. Ku zdziwieniu wszystkich, wychodzi z tego bez szwanku — przynajmniej pozornie. Wkrótce odkrywa, że w momentach silnego stresu jego ciało ulega przemianie w potwora, nad którym traci kontrolę. Musi nie tylko zmierzyć się ze swoją naturą, ale również z wojskiem i własnym ojcem.
Film ma wiele mocnych stron. Przede wszystkim Eric Bana w roli Bruce’a Bany jest przekonujący – doskonale oddaje nieśmiałego, zagubionego naukowca dręczonego koszmarami i stresem. Josh Lucas jako Glen Talbot również wypada wiarygodnie, choć jego postać pozostaje antypatyczna, co dobrze buduje napięcie. Widowiskowe są sceny walki Hulka ze zmutowanymi psami, dynamiczne i emocjonujące, a sama kreacja Hulka – jego wściekłość, siła, szybkość i dzikość – jest wyśmienicie zrealizowana. Film ciekawie pokazuje przeszłość Bruce’a, traumatyczne wydarzenia dzieciństwa oraz ich wpływ na jego stres i lęki. Dodatkowo, wprowadzenie mocy Davida Bannera, pozwalającej łączyć się z dowolną materią, dodaje element fantastyczny i kreatywny. Humorystyczny akcent wprowadza scena śmierci Glena Talbota, która w komiksowej manierze rozluźnia napięcie.
Jednocześnie film ma swoje słabe strony. Momentami przemiany Bruce’a w Hulka pojawiają się zbyt rzadko, przez co akcja wydaje się rozciągnięta, a oczekiwany Hulkowy spektakl jest ograniczony. Niektóre decyzje generała Rossa są nielogiczne i frustrujące – ignoruje rady Betty, naraża żołnierzy i działa w sposób paranoiczny, nie dostrzegając prowokacji ze strony Talbota. Sceny z Davidem Bannerem bywają niewykorzystane, a jego starcie z Hulkiem nie dostarcza oczekiwanego napięcia. Pewne szczegóły fabularne, jak bałagan na stole podczas wizyty Betty, nielogiczne użycie szalika przez Davida czy niejasne zakończenie, mogą wytrącać widza z immersji. Niektóre zabiegi montażowe, np. podzielony ekran, czasem męczą, a scena z helikopterami nie do końca przekonuje. Duży dom Bruce’a również nieco zaburza realizm świata przedstawionego.
Podsumowując, Hulk Anga Lee to film pełen emocji, widowiskowych scen i mocnych kreacji aktorskich, który łączy psychologiczny portret bohatera z komiksową dynamiką. Mimo pewnych nielogiczności i drobnych niedociągnięć, produkcja dostarcza zarówno dramatycznych, jak i spektakularnych momentów, będąc ciekawą propozycją dla fanów kina superbohaterskiego, którzy docenią zarówno portret zmagającego się z własną naturą człowieka, jak i wizualne efekty przemiany w Hulka.