Ta część ma więcej i lepszych akcji. Ma nawet lepszą fabułę i klimat. Druga część była nudniejsza.
Lepsze akcje: Hulk walczy ze zmutowanymi pudlami zamiast z oddziałami komandosów jak w Incredible Hulku.
Faktycznie, lepszy film....
Ten komandos to Emil Blonsky/Abomination i film ma gorsze efekty specjalne niż "the incredible hulk"
Też się z tym zgadzam! Jak by w drugiej części był ten sam HULK co w jedynce, to dwójka byłaby lepsza
tak jak w punisherze zmienili aktora , ale w hulku i tak najlepiej zagrał Norton
obsada zabiła dwójką.. wymienili wszystkich i zrobili rozwałkę dla tępych nastolatków :/
Przeciez ten Hulk w jedynce byl slabo zrobiony. Widac, ze komputerowy do granic mozliwosci. Zero realizmu w wygladzie. O wiele lepiej wygladal Hulk w Incredible Hulk.
Hulka z E.Baną charakteryzuje ciekawy oryginalny klimat. Tego z Nortonem charakteryzuje... hm... nie wiem co. Dlatego lepsza jest wersja pierwsza.
Poza tym wole efekty ze starszej wersji, bardziej mi się podoba hulk, który wygląda na przygłupa i jest jaskrawo zielony, a ten nowy już taki mHroczny, że ho ho. No nie powiem, jak usłyszałęm <Hulk Crush> na w finalowej scenie 2 wersji to serce zabilo mi mocniej, ale jedna scena nadal mnie nie przekonuje. Tak samo Norton którego bardzo cenie... ale jednak w ambitniejszych filmach.
Poprawka było <Hulk Smash>
Obejrzałem jeszcze raz wersje '08 i muszę powiedzieć, że jest dość nudnawa, dużo niepotrzebnej paplaniny, a te ważniejsze kwestie, jak ta w samochodzie, gdy Betty pyta go co czuje jak się zmienia w Hulka, skrócono do minimum.
Scen akcji jest stanowczo za mało - mamy - fabrykę, park i scenę finałową. Podczas gdy w wer. '03 jest całkiem ciekawa walka z psami, super długa walka z wojskiem no i finał - który akurat jest dużo gorszy od walki z '08 z Abominacją;/ 03 irytuje też trochę faktem, żę Hulk pojawia się dopiero ok 50 minuty filmu.
No i właśnie tak to wygląda obie wersje mają swoje braki.
ale zauważyliście...że w 1 części Hulk ma jakby więcej siły. Skacze dalej, uderza mocniej...kiedy się czytało komiksy, to jego siła była niezrównana, nawet kiedy walczył z Thorem. Na dodatek, jest większy niż w 2 części...szkoda, że w 2 tego nie zachowali, gdyż walki byłyby o wiele ciekawsze i bardziej widowiskowe.
Pocześni masz racje. Właśnie napisałem odpowiedz co do jednego tematu. Nie chce mi się jeszcze raz pisać, więc skopiuje . Mniej więcej napisałem co sądzę o filmie The Hulk.
rony123 rony123
14 maja 2011
11:15
napisał tak:
Zbyt komiksowa ekranizacja. Nie da się tego oglądać na trzeźwo. Przeszkadza w tym dosłownie wszystko. Scenariusz kiepskie efekty cienkie aktorstwo. A najbardziej drażni podział ekranu na kilka ujęć. Po co to całe klatkowanie.
Moja odp:
Co do zdań :
1. Może twarz Hulk'a nieco dziecinna.
2. Można spokojnie oglądać na trzeźwo. (leżałem w domu na łóżku po pracy!13h )
3.Nie przeszkadza.\
4. Może nie kiepskie ale średnie efekty, a co do scenariusza to wypowiem się że był nawet dobry. Miał to być film akcji ,sci -fi, ale ja miałem wrażenie że jest to jeszcze dramat człowieka pokrzywdzonego przez ojca. Człowieka który cały czas zmaga się z jego drugim ja, a walka nie ma końca.
5. Poodział był po to, aby uchwycić kilka wydarzeń w tym samym czasie ( Np. 24H- serial na Polsacie kiedyś leciał :p, to same klatkowanie ) .
6. Albo uchwycenie jednego momentu z różnych perspektyw. Ja potraktowałem jako miły ''smaczek''.
Film niezły jak na 2002. Zbyt surowo oceniony. Na 5.8 ???(lol) Zasługuje na co najmniej 8. Widać, że nie jesteś fanem.
dla mnie ten film jest super nie wiem dlaczego ......może HULK więcej ma do powiedzenia,....... może Bana jest bardziej rozdarty od Nortona ......może ta rozwałka na pustyni........ a może jest więcej zielonego .............a już wiem nie ma tej Liv Tyler boże dla mnie ona może każdy film popsuć po prostu ja Ją nie trawie a tu mamy .....Jennifer Connelly
*
alleluja. Liv Tyler przy Jennifer Connely to jak te zmutowane psy przy Abomination czyli zupełnie inna liga. Jakby Norton i Connelly zagrali razem to mielibyśmy idealną hulkową obsadę.
Uwielbiam Nortona, uwielbiam Banę, ale w pojedynku "kto lepiej pasuje do roli Bannera" wygrywa Bana. Zdecydowanie.
No się zgodzę, jakoś bardziej mi się podoba Hulk 03, ten z 08 jest taki hmm.. nudny. Chociaż z grą jest nieco inaczej, ale to już inna bajka.
Pozdro wszystkim ^^
Mnie znowu bardziej podoba się Incredible Hulk. Lepsza akcja i nareszcie pokazana w 100% siła zielonego superbohatera. Nie przynudza jak "jedynka"...
Zgadzam się i Sam Elliot pasujący do roli generała nie to co W.Hurt(czy ktoś to w końcu zauważy !!!)
Moje zdanie jest takie Hulk 2003 jest lepszy od Hulka 2008, bo: 1) lepsza fabuła 2) fajny klimat 3) bardzo dobra gra aktorów Eric Bana jako Bruce Banner, Jennifer Connely jako Betty Ross i przedewszystkim Sam Elliot jako Generał Ross ( ojciec Betty). Na koniec jedno czym mogę podsumować to to, że Nortona nie będzie w Avengers (będzie Ruffalo) - podobnie mieliśmy w Iron Manie 2 - zamiast Terrenca Howarda w roli Rhodesa wystąpił Don Cheadle.
KLIMAT KLIMAT KLIMAT! Filmy Anga Lee z natury są wolne, dla niektórych przegadane, dla innych wręcz za ciche. Wystarczy obejrzeć znakomitą "Tajemnicę Brockeback Mountain", by wiedzieć, czym charakteryzują się najlepsze dzieła tego reżysera.
Cały czas zastanawiam się, czemu to właśnie Lee zajął się Hulkiem. Po takiej postaci jak ten zielony stwór spodziewalibyśmy się tylko jednego - totalnej demolki. Nie oglądałem "drugiej" części, więc się nie wypowiadam, jak tam w niej jest, tu mi jednak trochę tego zabrakło. Lecz i tak Hulk '03 posiada jedne z najbardziej charakterystycznych scen akcji. Długie skoki, gdzie czuć wręcz wiatr, bombardowanie Hulka, krótki wyjazd w kosmos na skrzydłach odrzutowca...
Rzeczywiście - można zarzucić, że film jest powooolny. Ale to nie wada, jak dla mnie. Dzięki temu nie jest miałki, jak niby przepełnione akcją "Wolverine" i "Iron Man 2" (jedynka była świetna). W dodatku udało się bardzo wiele wyciągnąć z komiksowych postaci - relacji ojciec-syn (choć końcówka to trochu przeginka), profilu Bannera.
Mnie Hulk Anga Lee spodobał się bardzo i stawiam go na piedestale obok "Mrocznego Rycerza" i "Watchmen", jako najlepsze ekranizacje komiksów (postawiłbym tam również trylogię Spider-Manów Sama Raimiego, bo uwielbiam ten sposób patrzenia na tego bohatera, oraz "Supermen: Powrót" - równie wolny co "Hulk", ale wyśmienity). Rzekłem.
Wszystko leży w kwestii gustu. Wg mnie Hulk jako ekranizacja i jako film jest słaby. Chociaż bardziej jestem zaznajomiony z bohaterami uniwersum Marvela, to tym filmem udowodnili tylko, że tzw. "klimat", który napisałeś, udawanie się wgłąb psychologii bohaterów, powinni pozostawić DC Comics. Po filmografii Anga Lee zauważyłem, że jest utalentowanym reżyserem i udaje się mu kręcić filmy artystyczne, lecz po Hulku (2003) mam wrażenie, że nie potrafi połączyć filmu artystycznego z filmem akcji.
Przykład reżysera, któremu to się udaje jest Christopher Nolan (również Zack Snyder jest takim reżyserem). Mroczny Rycerz, chociaż newiele dłuższy od Hulka jest dla mnie bardziej ciekawym filmem i mogę go oglądać niezliczoną ilość razy. To jest ten film ze świetną fabułą, klimatem, wartką akcją i świetną grą aktorską (Joker). Hulk takim filmem nie jest. Nie obejrzę go drugi raz, bo nie ma nic, co mnie zachęci, ani swoją "akcją", ani grą aktorską, która nie jest nadzwyczajna, prowadzenie fabuły, zdjęcia, reżyseria. NIC.
Oglądając film, miałem wrażenie, ze Ang Lee przeciągając ten film nudnymi dialogami próbuje (i to nieudolnie) nadać filmowi jakieś głębi, artystyczności, której ja poprostu nie widzę. Po seansie film nie zmusza mnie do refleksji, nie ma przesłania, więc się pytam dlaczego film jest taki długi i na co te wszystki dialogi?!
Incredible Hulk (2008) jest dla lepszym filmem, bo nie udaje, nie próbuje być artystyczny. Spełnia swoje zadanie. Ma być KINEM ROZRYWKOWYM. Film nie jest krótki, ani za długi. Jest wartka akcja, Hulk ma równego sobie przeciwnika. Gra aktorska, taka sama jak u Anga Lee. Niczym się nie wyróżniająca się na tle innych filmów.
Dlatego dla mnie Hulk '08 jest zdecydowanie lepszy, niż Hulk '03.
Lubie Halka z 2003 roku jak i z 2008 roku -jeśli miałbym wybierać 1 z dych filmów to wybieram Hulka z 2003 roku....
Zgadzam się w stu procentach. W 2 Hulku ciągle mi czegoś brakowało, a główny "zły" wydawałsię bardzo płytki i wmontowany na siłę. Jedynkowe ujęcia, przejścia między scenami, te kemiksowe podziały ekranu i specyficzny klimat bardzoo odpowiadał.
Zdecydowanie GORSZY film. Prawie wszystko bylo lepsze w Incredible Hulk - od fabuly, po same wykonanie postaci Hulka.