Zwiastun, a nawet dość nudny początek filmu, nie napawał mnie specjalnym optymizmem, ale jednak nie było wcale tak źle. Ba, było nawet stosunkowo dobrze. Jako film stricte rozrywkowy „Hulk” Anga Lee na pewno się sprawdza. Co prawda miłośnicy komiksowego oryginału wydawnictwa Marvel raczej kręcą nosem, ale ja, który nie znam – szczerze mówiąc – tego komiksu, postanowiłem oceniać sam film, w oderwaniu od pierwowzoru. Nie ma tu co prawda nic wielkiego, rewolucyjnego czy odkrywczego, ot, taka niespecjalnie oryginalna mieszanka thrillera science-fiction, „King Konga”, „Dr Jekylla i Mr Hyde’a”, ale ogląda się to wszystko, z wyjątkiem pierwszych 25, 30 minut, całkiem przyjemnie.
Plusem jest na pewno gwiazdorska obsada: Eric Bana, Sam Elliott, śliczna jak zawsze Jennifer Connelly, no i nie taki znowu śliczny Nick Nolte.
A więc, jeżeli podejść do tego z należytym dystansem, czas spędzony przed ekranem telewizora niekoniecznie musi być stracony.