Sci-fi ma to do siebie, że wymaga w miarę rozsądnego budżetu oraz pomysłu realizacyjnego (nie będzie tego przecież kręcił ktoś, kto wystawiał wcześniej opery Moniuszki). Jeśli brakuje tego pierwszego, to potrzeba ludzi z inwencją, którzy tę cechę zamienią w wadę. Niestety, tu zabrakło wszelkich wspomnianych cech. "Infini" może pochwalić się tym, że jego nijakość jest godna bezpłciowości filmów "straight to DVD". To już szwajcarski film "Cargo" wypada bardziej bogato. Choć jaram się tym gatunkiem, uwielbiam tematykę zamkniętych pozaziemskich kolonii, to jedyne, co tu prezentuje się w miarę, to projekty kostiumów oraz sam plakat; tutaj w ogóle była jakaś muzyka!? Lepiej by było zrobić z tego odcinek jakiegoś serialu niż produkcję pełnometrażową.