Pod koniec filmu się nieco pogubiłem i może mi ktoś wytłumaczyć jak to jest?
Mieli 3 planety do zbadania:
1. wielkie fale gdzie stracili ~24lata
2.Lodowa planeta, na której znaleźli tchórza, przez którego stracili czas i paliwo/
3. Ta najbardziej przyjazna, druga ziemia, na której można było oddychać.
I teraz moje pytanie, po co cooper wlatywał do tej czarnej dziury,
czy po to by tak jakby dopełnić to przeznaczenie? (ten 5 wymiar i pokój córki).
I to jest taka chyba niekończąca się przygoda, takie odczułem wrażenie,
np. jak lecieli przez tunel czasoprzestrzenny to Brand uścisnęła dłoń coopera z przyszłości, po czym cooper siedzący obok niej to powtórzy po kilku latach i tak w kółko, i w kółko.
do czarnej dziury polecieli gdyż nie mieli innego wyjść ze względu na paliwo, nie mieli go wystarczająca aby wrócić na ziemie ani na dotarcie na 3 planetę dlatego cooper wpadł na pomysł ze odbija się od czarnej dziury a ta wyrzuci ich do planety nr 3. Aby to zadziałało musieli odłączyć zbędny balast i tak oto wlecieli do czarnej dziury. Dali szanse Brand na dodarcie do planety, a sami otrzymali szanse na uratowanie ludzi na ziemi. 90% jak to mawiał Tars.
Zastanawiam się kto zbudował tunel czasoprzestrzenny i ten specjalny "pokój" będący łącznikiem pomiędzy światem 5-wymiarowym (ludzkość z przyszłości) a 3-wymiarowym (ludzkość w opałach). Jeżeli nie był to bóg lub obcy tylko sami ludzie to znaczy, że ludzkość przetrwała mimo wszystko i zabiegi bohaterów nie były potrzebne aby ocalić ludzkość. Mam wrażenie paradoksu - bohaterowie chcą zmienić przyszłość (co najmniej na nią wpłynąć, tzn. nie umrzeć na planecie ziemia) i jest to możliwe tylko przy pomocy informacji przesłanych z przyszłości dzięki technologii ludzi z przyszłości (specjalny pokój-łącznik pomiędzy światami 5- i 3-wymiarowym). Skutek wyprzedza przyczynę. Dlaczego ludzkość z przyszłości pomaga ludzkości z przeszłości skoro i tak przetrwali?
Dobre pytanie...... :)
Takich luk jest więcej. Cooper z pokoju 5-wymiarowego krzyczy do siebie, żeby został - STAY. Ale przecież to on wysłał sygnały i współrzędne gdzie się znajduje baza NASA... I na koniec: Dlaczego Cooper leci do Brand, której nie kocha, a zostawia córkę i jej rodzinę, którą kocha? WTF?
Właśnie to tak słabo wyszło, całe życie córki mu przeleciało, on też tak cały film ubolewa, że jest daleko i tęskni, a na koniec tylko minute porozmawiali i to też o niczym istotnym.
A to że leci do Cooper jest jeszcze dziwniejsze ze względu na to, że ta cała stacja też tam leci!
więc po co on tam ucieka i do niej leci.
Mi się wydaje, że stay było właśnie bardziej dla Coopera, żeby uświadomił sobie, że to w ogóle działa :)
No właśnie Cooper krzyczy do siebie- STAY ..z pokoju 5 wymiarowego, ale dopiero po chwili uświadamia sobie paradoks tego zdarzenia.
Przy tej scenie cofnijmy się do momentu w filmie kiedy rzeczywiście rozmawia z Murphy w tym pokoju, gdy wychodził to na półce coś się działo- i to jest właśnie późniejsza jego próba kontaktu właśnie z pokoju 5 wymiarów..
Ta czarna dziura nie została stworzona przez nikogo, a "oni" - (na początku ludzie myśleli, że to kosmici) jak się później okazuje to ludzie z przyszłości- jak odległej? niewiadomo. Wiadomo natomiast, że zdołali opanować 5 wymiar i to oni stworzyli ten tunel czasoprzestrzenny obok saturna, żeby ta cała misja się odbyła i żeby de facto sami mogli istnieć- do takiego wniosku doszedł przynajmniej Cooper.
no to by po części wyjaśniało jakim cudem znaleźli Coopera dryfującego sobie radośnie w samym skafandrze w okolicach saturna, bo z tego też miałem niezły polew :)
Wydaje mi się, że ludzkość z przyszłości ta która przetrwała i pomaga ludzkości teraźniejszej to ludzie którzy rozwinęli się na przyjaznej planecie z embrionów dr Brand;) może po prostu doszli do takiego stadium rozwoju, że są w stanie wpłynąć na przeszłość i tym samym uratować tych ludzi na Ziemi od zagłady:)
Co do córki to spędziła tyle lat bez ojca i stworzyła własną dużą rodzinę, że może wystarczyło jej samo spełnienie obietnicy ojca wobec niej, że wróci. Była też bliska śmierci i nie chciała żeby Cooper widział jak (ze starości) umiera jego dziecko.
Stacja raczej krąży w pobliżu Ziemi i zapewnia przetrwanie ludziom do momentu aż dostaną się na tą nową Ziemię, co może zając sporo czasu patrząc na rozmiary stacji. Cooper po prostu doleci tam szybciej i pomoże Brand, a co najważniejsze dotrzyma towarzystwa.
Amarthis zgadzam się z tym co piszesz, ludzkość z przyszłości mogła powstać z tych embrionów i kiedy opanowali odpowiednią technologię postanowili pomóc swoim przodkom którzy zostali na Ziemi. Trochę zaryzykowali bo takie wpływanie na przeszłość mogłoby im samym mocno zaszkodzić. Było to wałkowane w wielu filmach.. nadal pozostaje problem tunelu czasoprzestrzennego, musiał powstać zanim embriony opuściły naszą galaktykę czyli tunel nie powstał z rąk ludzi przyszłości, bo był potrzebny do transportu embrionów ludzi z przyszłości. Paradoks :)
To prawda:D podejrzana sprawa... ale chyba raczej nie uda nam się jej rozwikłać :< nie widzę żadnego sensownego i pasującego do reszty wyjaśnienia powstania tunelu.
Według mnie jest kilka opcji:
- boska interwencja,
- przypadek (prawo Murphyego - jeżeli coś może się zdarzyć to się zdarzy - tunel powstał samorzutnie lub został odkryty gdy akurat był potrzebny),
- zwykła luka w scenariuszu :]
Ludzkość z przyszłości to ludzkość z przyszłości, po prostu się rozwinęli - nie ważne skąd. Tunel i teserakt stworzyli bo musieli - zależy to od interpretacji skutków poruszania się w czasie, ale w dużym skrócie - powstanie tego całego badziewia jest skutkiem działania z przyszłości (ci nadludzie), które było możliwe dzięki działaniom z przeszłości (przygody Coopera). Właściwie wszystko w tym filmie ma sens, jeśli tylko w miejsce nieodkrytych praw fizyki podstawimy najbardziej szalone teorie.
Ja głupia myślałam, że to ta córka Coopera wybudowała tunel (miała czas od akcji ze spaleniem bratu kukurydzy - do późnej starości), po czym - jak było powiedziane w filmie - zahibernowała się na 2 lata (żeby móc zobaczyć ojczulka). ;< A teraz to co piszecie każe mi jeszcze bardziej obniżyć wystawioną ocenę.
Na marginesie - powstał tunel czasoprzestrzenny, za którym szukali nowych układów, galaktyk, światów,.. po czym zamieszkali na orbicie Saturna? W naszej galaktyce... ba, nawet ciągle w naszym układzie słonecznym? Czy znów czegoś nie ogarniam?
Ta "eureka" to nic innego jak dojście do rozwiązania równania grawitacji;) umożliwiło ono stworzenie napędu który jest w stanie unieść megastrukture (w tym wypadku cylinder O'Neilla którym była ta ukryta stacja NASA - potem nazwana stacją Cooper) na orbitę Ziemi :) z oczywistych względów nie mogli tego przedstawić mniej tajemniczo w filmie :P takie rozwiązanie jak dotąd nie powstało.
@araven jeśli chodzi Ci o to dlaczego ta stacja Cooper znajduje się wciąż w naszym Układzie Słonecznym pomimo znalezienia odpowiedniej planety to myślę, że po prostu jest ona w jakimś sensie chwilowym miejscem zamieszkania ludzi, do momentu aż albo zostaną przetransportowani na nową planetę albo sama ta stacja tam doleci (co może zająć bardzo dużo czasu i raczej skłaniałbym się ku przetransportowaniu na mniejszych statkach)
Aha, dziekuje za odpowiedź :) przynajmniej jedno z 10 000 moich pytań dotyczących tego filmu mam załatwione...:p
O takich rozwiązaniach też myślałem ale miałem nadzieje na coś bardziej związanego z fabułą filmu :D (chociaż prawo Murphy'ego jest trochę związane ;))
Wszystko fajnie, tylko że jeśli w pierwszej iteracji ludzkość wymarła, to nie było żadnej kolonii i nie miał kto się rozwinąć. Jeśli "prawie" wymarła i jednak się rozwinęła do tego stopnia, żeby podróżować w czasie, to po co mieliby mieszać w przeszłości?
woru właśnie z tą przeszłością i przyszłością w filmie jest największy problem, luki w scenariuszu zamaskowano twierdzeniem, że w 5-wymiarowej przestrzeni czas pozwala na bezkarną manipulację przeszłością. Według naszego rozumienia czasu niemożliwe byłoby aby Cooper z przyszłości wysłał do swojego przeszłego ja informację "stay" z nadzieją, że ten rzeczywiście zostanie z córką. Gdyby dzięki temu został, to by nie mógł i nie musiał wysyłać informacji "stay". Paradoks. Nie wiadomo kto za pomocą grawitacji wysłał informację o lokalizacji bazy NASA i dlaczego akurat wybrano dom Cooperów. Nie był to Cooper bo przeczyłby sam sobie, swoim intencjom z przyszłości aby nie lecieć i zostać z rodziną. Nie wiadomo kto otworzył tunel. Trzeba założyć, że ludzkość i tak by przeżyła, nawet gdyby cała misja się nie odbyła. To jedyne wytłumaczenie, najbardziej pocieszające :) Przyszła rasa po prostu "ulitowała" się na losem starej Ziemi. Czy gdybyśmy teraz w roku 2015 dostali do rąk wehikuł czasu to czy naukowcy zdecydowaliby się ostro namieszać w przeszłości? Zmienić los milionów ludzi? Efekt motyla. To mogłoby całkowicie zmienić ich istnienie, całą historię. W filmie "Interstellar" mieszanie w przeszłości nie jest takie groźne bo najwyraźniej czas w przestrzeni 5-wymiarowej to już nie jest nasze poczciwe i zwykłe starzenie się bez prawa cofania. W filmie najbardziej urzekające jest wykorzystanie zjawiska grawitacji, którego istoty jak na razie nie rozumiemy, a okazuje się potężnym narzędziem. Grawitacja na początku jest problemem (jak przetransportować ludzi z Ziemi bez rozwiązanego równania, co pozwoli zbudować odpowiedni napęd) ale pozwala na komunikację w czasie i przestrzeni której nie da się uzyskać zwykłą falą elektromagnetyczną rozchodzącą się z prędkością światła. W tym momencie nie rozumiem fragmentu filmu, w którym Cooper przebywając w galaktyce oddalonej od Ziemi o tysiące lat świetlnych odsłuchuje komunikaty z Ziemi z ostatnich 20-kilku lat. Jak to ludzie z Ziemi tak szybko przesłali i dlaczego ta komunikacja mogła działać tylko w jedną stronę? Normalny sygnał radiowy lub świetlny szedłby owe tysiące lat.. Wykorzystano jakieś specyficzne właściwości tunelu? Dlaczego w trakcie misji nie odesłano tunelem na Ziemię komunikatu, że żyją i próbują.. Wcześniejsze misje badawcze były w stanie to zrobić, zdać raport o "jakości" planet z którymi wiązano nadzieje. Fajnie, że w filmie poruszono tyle zagadnień z fizyki ale jednocześnie odrealniono naukowców, którzy polecieli badać nieznane planety wiedząc, że to podróż w jedną stronę i stchórzyli, gdy warunki okazały się niesprzyjające, nadając błędne komunikaty licząc na to, że ktoś przyleci i ich przy okazji uratuje. Jestem pewien, że prawdziwy naukowiec umierając gdzieś tam w obcej galaktyce pomyślałby "było warto"..