W porównaniu do pierwszej części wypada cienko, kolejny film dla fanów kung-fu.
Jedynka miała coś w sobie, moim zdaniem druga część nastawiona jest na klepanie i efekciarstwo. Lekko się zawiodłem.
niestety film duuużo słabszy od części pierwszej praktycznie w każdym aspekcie : fabuła, aktorzy, jeszcze bardziej absurdalny niż część 1, w dodatku idiotyczne zakończenie i przemowa ip-mana..
Jedyne co ratuje film to równie dobre jak w 1 części sceny walk, poza paroma wyjątkami np:walka Ip-mana przy pomocy stołu.
Dla samych walk można obejrzeć
6/10
i naprawde brak mi słow na tych uzytkownikow ktorzy oceniaja filmy zanim je obejza .....
a moim zdaniem dwójka trzyma poziom jedynki, jest dużo scen walki ale przede wszystkim jest to film o życiu, a fabuła opiera się na biografii Yip Mana, poza tym nie wiem jaki Ty film oglądałeś, ale Yip Man nie walczył przy pomocy stołu... tylko na stole jeśli już
Dla mnie film tylko ciut słabszy od części pierwszej. Co do walk to są to jedne z lepszych jakie widziałem. Donnie Jen jak zwykle w dobrej formie. Walka na stole z trzema mistrzami - fenomenalna, no i finalny pojedynek też nie zawiódł. Chyba po raz pierwszy ktoś uderzył IP Mana :) Mimo, że fabuła dość przewidywalna to i tak bardzo wciąga. Wprost nie mogłem się doczekać aż Ip Man skopie tyłek temu Anglikowi.
Jak dla mnie 8,5/10
Dałem ocenę 9/10, czyli taką samą jak pierwszej części. Film trzyma poziom i podpisuję się pod tym co wyżej - jeśli słabszy od jedynki to "ciut" słabszy ;)
Wspaniałe walki, świetny Donnie Jen w roli mistrza Yipa, no i fajna scenka z Brucem ;)
Reasumując bardzo dobre, azjatyckie kino. Mam nadzieje, że będzie 3 część, czyli mistrz Yip uczący młodego Bruce'a Lee...
rzeczywiscie 1 czesc byla ciekawsza, ale caly film czekalem na bruce'a! a tu taki krociótki momencik.. chociaz faktem jest, ze dzieki temu az sie chce ogladac czesc 3 o ile powstanie (slyszalem ze powstanie, tylko ze donnie powiedzial ze nie wie czy bedzie chcial zagrac). bo mowcie co chcecie ale DOBREGO filmu o bruc'ie lee nie ma.
a i sammo..coz bardzo cenie i szanuje tego czlowieka ale sammo hung nie powinien wcielac sie w najwiekszego mistrza, ktory i tak patetycznie umrze smiercia na ringu (patrz huo juan jia - "fearless", chociaz tam jest to plus minus historycznie potwierdzone). ogolnie tematyka chinskich filmow kung fu poza paroma wyjatkami opiera sie na trudnych relacjach anglicy - chinczycy ("fearless", "once upon a time in china"(ach ten wong fei hung!) czy "yip man 2")
w kazdym razie.. za duzo watkow na jeden film a i o samym Yip Manie nie za wiele sie mozna dowiedziec poza tym ze dalby rade kazdemu :P