Jadzia

1936 1 godz. 31 min.
7,6 2 948
ocen
7,6 10 2948
1 134
chce zobaczyć
{"rate":6.0,"count":1}
{"type":"film","id":33172,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Jadzia-1936-33172/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Jadzia
  • Oglądałam film x lat temu, gdy jeszcze leciało na TVP1 "W starym kinie". Swego czasu chodziłam do babci na weekend i w jej dość oldskulowym mieszkaniu, tego typu filmy spełniały swoje sentymentalne zadanie. Babcia rocznik 1912, mogła oczywiście opowiedzieć to i owo na temat ówczesnych aktorów. Dzisiejsze skandale rodzimych pseudo-gwiazd-filmowych to pikuś, w porównaniu z tym co te ancymonki wyprawiały, heh

  • spiwi ocenił(a) ten film na: 6

    che_mer A co wyprawiały? :-)

    Napisz proszę :-).

  • JUSTYNA3513_2 ocenił(a) ten film na: 10

    spiwi m.in. to 1) Największa "heroina" rodzimego ekranu Jadwiga Smosarska dostawała listy z całego
    świata. Mały Chińczyk wyznawał po rosyjsku: "Daragaja Jadwiga, ja Was ljublju,
    priszlitie mnie Waszu fotografiju!" Młoda kobieta pisała:" O Pani, zechciej przyjąć mnie
    choć na swoją pokojówkę, bym miała to szczęście oglądania cię z bliska." Pensjonarki,
    aby dostać się do niej za kulisy teatru, podpisywały bileciki własną krwią. W
    Częstochowie po przedstawieniu młodzi ludzie zatrzymali sanie, którymi wracała do
    hotelu. Wyprzęgli konie i sami zawieźli ją na miejsce. W "zaprzęgu" szedł m.in. jeden z
    najlepszych adwokatów w mieście, którego od tamtej pory nazywano "koniem
    Smosarskiej". Gwieździe proponowano także korzystne mariaże: np. adorator z Francji
    obiecywał jej pałacyk w Paryżu, willę na Riwierze, rolls royce'a do dyspozycji, a do
    osobistego użytku citroena.

    2) Józef Węgrzyn, zwany polskim Rudolfem Valentino, znany ze Znachora i Trędowatej,
    wręcz nie mógł żyć bez publicznego zainteresowania. Po przedstawieniu jak najszybciej
    rozbierał się z kostiumu, aby wyjść z teatru razem z widzami i prowokować ich do
    szeptania: "Węgrzyn, Węgrzyn". Przy tym rozdawał pensjonarkom kwiaty, patrząc im
    czule w oczy.

    3) Za bon vivanta uchodził w młodości także Kazimierz Junosza-Stępowski. Antoni
    Słonimski powiedział, że "nie ma w repertuarze świata takiej roli, której nie mógłby
    zagrać." Zasłynął rolą profesora Wilczura w filmach "Znachor" i "Profesor Wilczur" w
    reżyserii Michała Waszyńskiego. "Zażeram to życie, jakie jest, z pośpiechem wyścigowej
    maszyny" - pisał w listach. Polował na dziki, jeździł wierzchem po ulicach miast, co było
    zakazane, do białego rana grał w karty w Hotelu Europejskim, przegrywając wszystkie
    pieniądze. "A gdy przyszło nieraz opuszczać knajpę o świcie i zastawało się przed nią
    tradycyjny rząd dorożek ze stangretami drzemiącymi na kozłach, potrafił Junosza
    błyskawicznymi trzema ruchami kolejno zrzucić na chodnik trzech śpiących dorożkarzy i
    chichocząc skorzystać z talentu szybkobiegacza" - opowiadał Henryk Szletyński.

    4) Spośród pań z zamiłowania do nocnych eskapad była znana Loda Halama, tancerka o
    pięknych nogach. Balowała często w towarzystwie arystokratów, skąd wywodził się jej
    pierwszy mąż hrabia Andrzej Dembiński. Kiedyś po nocy sylwestrowej i zabawie do rana
    poszli na wczesną mszę. Po dużej ilości szampana mąż zasnął w ławce. Podczas
    Podniesienia, kiedy odezwał się dzwonek, zagrzmiał jego tubalny głos: "Antek telefon!".

    5) Nawet Aleksander Żabczyński, zwany Darkiem, którego małżeństwo ze zdolną aktorką
    Maryną Zielenkiewicz uchodziło za bardzo udane, nie ustrzegł się zdrady. Zapłonął
    namiętnością do Lody Halamy, z którą grał w "Manewrach" miłosnych. Nie wytrzymywał
    jednak napięć związanych z podwójnym życiem i postanowił zerwać z kochanką. Po
    rozstaniu Halama popadła w depresję, zniknęła z Warszawy na trzy dni, aż szukała jej
    policja. Aktorka tymczasem wyjechała do Częstochowy, gdzie na Jasnej Górze leczyła
    złamane serce.

    6) Z dowcipu słynęli także inni aktorzy. Uroczy był Dymsza, który w życiu odtwarzał często
    sceny z filmowego planu. Zimińskiej, wiedząc, że nocą szalała do późna na dansingu,
    nasłał o świcie pod okna orkiestrę strażacką, namówiwszy jednego z sikawkowych, aby
    krzyczał "Wstawać Mira, czas na próbę!"

    7) Także Bodo posiadał niewyczerpaną fantazję w wymyślaniu różnych dowcipów. Pewnego
    razu znalazł się w jednej ze znanych warszawskich restauracji razem z Ludwikiem
    Lawińskim (również aktorem). Postanowili zażartować z kelnera, kiedy ten przyszedł po
    zamówienie:
    - "Proszę zamówić dla nas dwie porcje kalabraki."
    - "Co proszę?" - spytał zaskoczony kelner.
    - "Dwie porcje kalabraki" - powtórzył Bodo.
    - "A może by panowie wzięli coś z karty?"
    - "Nie będziemy wybierać z karty, skoro mamy apetyt na kalabraki" - uparł się Bodo.
    Zakłopotany kelner udał się po kucharza, kucharz po kierownika, ten zaś polecił
    kelnerowi poinformować jak najuprzejmiej gości, że kalabraki już zabrakło. Rozochoceni
    powodzeniem kawału aktorzy zamawiali "kalabraki" po całej Polsce i cieszyli się, widząc
    zestresowanych restauratorów. Aż pewnego dnia w Radomiu spotkała ich
    niespodzianka. Tamtejszy kelner po otrzymaniu zamówienia na dwie porcje kalabraki
    oświadczył uprzejmie: "Służę panom", i po upływie kilku minut postawił na stole
    półmisek z potrawą. Aktorzy z bardzo głupimi minami przekonali się, że jest to bigos
    wymieszany z gulaszem. Natychmiast zawołali kelnera.
    - "Co pan nam tu podał" - zapytał groźnie Bodo.
    - "Kalabraki, proszę szanownego pana, dwie porcje" - odparł kelner.
    - "Co? To paskudztwo nazywa pan kalabraki?"
    Kelner ze zgorszeniem pokręcił głową: "Jak to dobrze, że nasz szef kuchni nie słyszał
    tego, co szanowny pan powiedział. Kalabraki to jego chluba. Nikt w Polsce nie potrafi
    tak dobrze przyrządzać tej potrawy".

  • Emeraldine ocenił(a) ten film na: 7

    JUSTYNA3513_2 Dzięki wielkie za te ciekawostki :)

  • JUSTYNA3513_2 ocenił(a) ten film na: 10

    Emeraldine Nie ma za co mam ich jeszcze kilka, a oto dalszy ciąg :D

    8) Wielu aktorskim gwiazdom międzywojnia nie zbywało na poczuciu homoru. W wywiadzie dla tygodnika "Kino" z 1930 roku zapytano Kazimierza Junoszę-Stępowskiego:
    "Gdzie pan woli grać w filmie czy na scenie?
    W baka [bakarata – hazardową grę karcianą], gdybym miał pewność, że wygram.
    W czym się pan czuje lepiej: w dramacie czy komedii?
    Najlepiej czułbym się na urlopie, tylko że go nigdy nie mam".


    9) Na tradycyjnym balu szwoleżerów występował przed marszałkiem Piłsudskim, Beckiem i innymi. Podszedł do dyskutującego zawzięcie płk Wieniawy-Długoszowskiego, "pierwszego ułana Rzeczypospolitej" oraz stałego bywalca warszawskich salonów, i dostrzegając pęknięty szew na jego plecach, szepnął: "Panie pułkowniku, pański mundur coś dziś trzaska-dziurski!" Trzeba dodać, że Wieniawa rozmawiał wtedy z pułkownikiem Trzaska-Durskim...

    10) Znanym birbantem był aktor komediowy Władysław Grabowski. Miał zwyczaj dzwonić do Dobiesława Damięckiego, przybierając najrozmaitsze tytuły np. "kapitan gwardii melduje się po odbytej służbie i zapytuje, gdzie zająć stanowiska". Odpowiedź bywała krótka: "Europa", Trębacka lub pod filarami".


    11) Stefan Jaracz, wybitny tragik, który zagrał w ponad dwudziestu filmach, znany był z zamiłowania do pokera, alkoholu i włóczęgostwa. Henryk Szletyński wyjawił, że odwiedzał nawet najgorsze spelunki, "gdzie w betach, w cuchnącym brudzie, odbywało się pijaństwo z chlebem i kiełbasą". O jego wyczynach krążyło mnóstwo opowieści. W okolicach Wilna zniknął kiedyś na kilka dni w czasie strasznych mrozów. Zaniepokojeni koledzy wszczęli gorączkowe poszukiwania. Wreszcie znaleźli aktora skulonego na pryczy w komisariacie na przedmieściu Wilna. Brudnego, zarośniętego, o przekrwionych oczach. Jaracz miał kompana urzędnika, którego życie toczyło się między biurem a butelką. Nad ranem w podrzędnej knajpie zagadnął go kiedyś: "– Słuchaj Jaracz, ktoś mi mówił, że ty podobno jesteś aktor. – Podobno. – Ale mi się to nie widzi. – To ci pokażę". Jaracz wygłosił monolog z "Judasza" Tetmajera. Kiedy wycieńczony opadł na zydel, dorożkarze jak szaleni bili mu brawo.


    12) Na cześć aktorów powstała ogromna wierszowana "literatura", drukowana przez prasę, a podchwytywana przez ulicę. O Smosarskiej deklamowano: "Nasza niewinna, nasza jedynna, nasza płomienna, nasza wybranna, nasza kochanna, swojska i dziarska Jadzia Smosarska". Marii Bogdzie, blondynce, która przeważnie grała role dobrych córek dedykowano: "Słodycz jest w Tobie, w słodkim ust zarysie, w miękkim owalu ciepło – złotej twarzy i jest nam dobrze przywitać cię dzisiaj, spojrzeć ci w oczy, razem z Tobą marzyć". Natomiast dla jej męża Adama Brodzisza, również filmowego amanta, pensjonarki ułożyły zgrabny wierszyk: "Ach Brodzisz, ach Brodzisz, omdlewam, gdy ty wchodzisz". Helenę Grossównę zwaną "najpiękniejszym uśmiechem Warszawy", wielbiono słowami: "Nasze pragnienie Tobą być. Tak śpiewać, tańczyć i uwodzić, by chłopcy chcieli o nas śnić."
    Widzowie domagali się, aby o ich bożyszczach pisać jak najwięcej. Ale nie wszyscy akceptowali wdzieranie się do domowego zacisza. Jadwiga Smosarska, Franciszek Brodniewicz (ordynat Michorowski z "Trędowatej"), Elżbieta Barszczewska i inni nie lubili odsłaniać swojej prywatności. Reporter tygodnika "Kino", przeprowadzając w 1936 roku wywiad ze Smosarską, skarżył się, że "łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż dziennikarzowi przez drzwi wiodące do mieszkania Jadwigi Smosarskiej".

    13) Na ścianach klatki schodowej domu, w którym mieszkał Aleksander Żabczyński, najpopularniejszy amant lat trzydziestych, zakochane podlotki pisały wyznania miłosne. Aktor zwierzał się koleżance: "Wyobraź sobie, że dwa razy do roku muszę odmalowywać ściany na schodach, bo właściciel kamienicy tego żąda".

    13. a) Po roli w "Znachorze" (reż. Michał Waszyński) do Jacka Woszczerowicza zgłosiło się dwóch zawodowych złodziei: "Zapytali, czy nie zechciałbym przyjąć od nich w dowód sympatii kilku podarków: wiecznego pióra, krawata, aparatu fotograficznego i skórzanej walizki. Wszystko oczywiście było kradzione. Odmówiłem, ale wytłumaczyli, że łupy pochodzą z hitlerowskiego Berlina. Wziąłem więc pióro i krawat, ze względu na przesąd, iż podarowany przez złodziei przynosi szczęście, tak jak postronek spod szubienicy".

    13. b) Aby zatrzeć kompleksy związane z nieślubnym pochodzeniem, Junosza-Stępowski bezwstydnie zabiegał o względy arystokratów. Popisywał się znajomością genealogii i koligacji Potockich, Radziwiłłów, Platerów... Gdy podejmował ich u siebie, trenował wynajętego kelnera we właściwym podawaniu przy stole. Przeważnie jednak wynajmował obszerny gabinet w hotelu Europejskim, gdzie – jak piszą – "promieniał w oparze swoich wysoko urodzonych gości".


    13. c) Zgoła odmiennym towarzystwem otaczał się Jan Kurnakowicz, znany z filmów Józefa Lejtesa "Barbara Radziwiłłówna" i "Kościuszko pod Racławicami". Był za pan brat z żebrakami, handlarzami, dorożkarzami, przekupkami.. Krążąc nocą po Warszawie, studiował różne typy i charaktery, podpatrywał gesty ludzi półświatka, które potem wykorzystywał na ekranie. Dobrze znał samego herszta stołecznych bandziorów Miszkę Krasawczyka.

    13. d) Za króla życia i zarazem wielkiego ekscentryka był uważany Eugeniusz Bodo, jeden z najbardziej znanych gwiazdorów ekranu. Uchodził za niezwykle przystojnego, mimo krępej sylwetki i nieregularnych rysów twarzy. Zasłynął jako wykonawca piosenki "Sex appeal to nasza broń kobieca", którą śpiewał przebrany za kobietę w filmie "Piętro wyżej" Leona Trystana. Jadał w najwytworniejszych lokalach. Restauratorzy pozwalali mu wprowadzać tam ukochanego doga arlekina Sambo, który ponoć nie ruszał obcych, a gryzł tylko gospodarzy. Bodo był pionierem artystycznej reklamy. Na afiszach zachwalał pantofle od szewca Kielmana, oraz flauszowe i tweedowe marynarki ze sklepu "Old England". Uchodził za arbitra elegantiarum i nie bez powodu przyznano mu w 1936 roku tytuł króla mody. Odmówił natomiast reklamowania alkoholu. "Jestem abstynentem, toteż zachwalanie trunków brzmiałoby w moich ustach niewiarygodnie" – powiedział. Jego słabością były natomiast mazurki wielkanocne. Zamawiał je w cukierni w takiej ilości by wystarczyły aż do Bożego Ciała. Miał także niepohamowaną skłonność do robótek ręcznych, zwłaszcza robienia makatek z koralikami, którymi obwiesił całe mieszkanie. Wręczał je też na siłę wszystkim przyjaciołom.



    14) Przerwa techniczna :D. Za chwilę dalszy ciąg kontynuacji ciekawostek z życia naszych przedwojennych gwiazdeczek - aktorów :D

    Gwiazdorzy wywodzili się z różnych środowisk: Węgrzyn był synem ubogiego stróża z Pragi, Junosza-Stępowski – nieślubnym dzieckiem ziemianina, Stefan Jaracz – wnukiem małorolnego chłopa, a Ordonówna urodziła się w kolejarskiej rodzinie. Niektórzy wykonywali wcześniej inne zawody, np. Jadwiga Smosarska pracowała w banku, Jadwiga Andrzejewska – w sklepie z materiałami piśmiennymi.

    15) Wszystkie gwiazdy spotykały się na balach, na których bywali literaci i politycy, słowem, cały ówczesny wielki świat. Wspomina Maria Malicka: "Wspaniałym tancerzem był Beck, zaś generał Skotnicki był chyba najpiękniejszym generałem w Polsce. Odwiedzali nas ministrowie, dyplomaci, prezydentostwo Starzyńscy. Z generałem Galicą spotkałam się na wielkim przyjęciu z okazji jubileuszu Tetmajera, który siedział prawie naprzeciwko mnie. I w pewnym momencie zauważyłam, że on śpi, zasnął po prostu. Tetmajer to moje bóstwo, spał, taka niedołęga biedna, zmęczony życiem staruszek".

    16) Uwaga :D, a teraz ciekawostki dotyczące życia "łamaczy serc niewieścich" w tym m.in Kazimierza Junoszy Stępowskiego, o którym pisałam wcześniej,że w młodości uchodził za bon vivanta i czym się to skończyło :D ???. Otóż....

    Przede wszystkim jednak uganiał się za kobietami. Z powodu nieszczęśliwej miłości do niego popełniła samobójstwo Zofia Reichmann, z którą flirtował podczas wakacji na Litwie. Jan Kreczmar napisał: "Kobiety obdarzał szczególnym zainteresowaniem o zabarwieniu nieco sportowym. Do takich przelotnych przygód znajdował niezliczone okazje: dama na przyjęciu, nieznajoma piękność, za którą podążał ulicą. Takie tam minutniki – mawiał". "Pamiątką" po jednej z przygód był syn, ale aktor nie chciał go widywać, bo stwierdził, że lepiej byłoby mieć córkę. Wysyłał jednak pieniądze na jego wychowanie. Jak to często bywa z podrywaczami, Junosza-Stępowski zakochał się w końcu na zabój w Jadwidze Galewskiej, kobiecie o bujnym temperamencie, ale i nie najlepszej reputacji. Poślubił ją i za wszelką cenę próbował odkryć w niej talenty sceniczne. Wysiłki spełzły jednak na niczym, a żona popadła w narkomanię, wydając na zgubny nałóg wszystkie zarabiane przez męża pieniądze. Junosza-Stępowski z Don Juana zamienił się w stojącego na uboczu, chłodnego gentlemana, którego rankiem można było spotkać w kawiarni Europejskiej lub u Loursa, naprzeciwko hotelu Bristol.

    17) Józef Węgrzyn bez zastanowienia porzucił żonę, piękną krakowską mieszczankę, matkę swego jedynego syna, gdy zakochał się w młodziutkiej aktorce Zofii Lindorfównie. Wyrzekł się katolicyzmu i wziął ślub prawosławny w cerkwi na Pradze. Drugie małżeństwo rozpadło się po piętnastu latach.

    18) Burzliwe życie uczuciowe miała Hanka Ordonówna, która w filmie "Szpieg w masce" śpiewała, że "miłość ci wszystko wybaczy". Zakochana do szaleństwa zakochana w aktorze Januszu Sarneckim, gdy ten ją porzucił, próbowała popełnić samobójstwo, strzelając sobie w skroń z pistoletu. Pozostała jej blizna, którą zakrywała kapeluszami i czapkami, tworząc przy okazji nową modę noszenia nakryć głowy. Mąż hrabia Michał Tyszkiewicz wybaczał jej kolejne zdrady: romans z Juliuszem Osterwą, który po rozstaniu załamał się nerwowo, erotyczną przygodę z Igo Symem, aktorem o posągowej urodzie, który w czasie drugiej wojny został zastrzelony przez żołnierzy podziemia jako zdrajca i kolaborant.

    19) Cykl: zdrady, rozterki i tolerancja :D (ci, którzy oglądali i lubią kino przedwojenne powinni się domyślić o kim mowa, a jeśli nie to napiszę krótko : prym w tym cyklu wiodą m.in. Adolf Dymsza (kolejna ciekawostka ten pseudonim na poczekaniu wymyśliła mu własna siostra, gdy zagubiła się kartka - chodziło mianowicie o umieszczenie jego danych na jakimś afiszu :D. Pierwotnie Adolf chciał nazywać Scimpio del Scampio :D) i Stefan Jaracz znany z roli Wielkiego Księcia Konstantego z Księnej Łowickiej jeśli ktoś nie kojarzy :D. Przechodząc do sedna :D...

    Światowe życie narażało aktorów na cielesne pokusy, żona Adolfa Dymszy przed ślubem utalentowana tancerka, która potem urodziła mu cztery córki, miała swój sposób na niewiernego małżonka. Gdy aktor podczas trasy wyjazdowej kabaretu uwikłał się w jakąś miłosną awanturkę, połowica powiadomiona przez usłużnych, zjawiła się na miejscu przestępstwa i parasolką wybijała mu z głowy amory, przy czym dostawało się także rywalce.

    Bardziej tolerancyjna była Jadwiga Jaraczowa. W Moskwie jej mąż poznał kresową pannę Izę Glinczankę, z którą nawiązał romans. Kiedy żona i kochanka równocześnie zaszły w ciążę, Jaracz zadecydował, że zostanie z tą, która wcześniej urodzi. Kochanka nie donosiła ciąży, a żona powiła córkę Annę, więc z nią pozostał. Anna Jaraczówna nie ukrywała, że życie u boku sławnego ojca nie było łatwe ani dla niej, ani dla matki, ale zarazem wyznała: "nie zamieniłabym ani jednej chwili życia z Nim razem na wszystkie, które działy się potem bez Niego".
    ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ --------------------------------------------**************** ************************************************************ ************************************************************ *
    20) Wielu aktorów upiększało swój życiorys. Żabczyński podawał np., że urodził się w Wenecji. Natomiast Zbyszko Sawan, mąż aktorki Marii Malickiej, słynący z urody amant, ujawnił się w wywiadzie jako potomek po mieczu księcia tatarskiego Sawana, a po kądzieli siostrzeniec króla francuskiego Karola Łysego i Władysława Łokietka. Na łamach prasy wyśmiewał się z niego Tadeusz Dołęga-Mostowicz, dziwiąc się, że jego ciotki żyją od setek lat, na końcu zaś dodał: "no i potrzeba było jednego księcia tatarskiego i dwie ciotki królewskie, żeby spłodzić takiego dziubaska".


    21) Aby zatrzeć kompleksy związane z nieślubnym pochodzeniem, Junosza-Stępowski bezwstydnie zabiegał o względy arystokratów. Popisywał się znajomością genealogii i koligacji Potockich, Radziwiłłów, Platerów... Gdy podejmował ich u siebie, trenował wynajętego kelnera we właściwym podawaniu przy stole. Przeważnie jednak wynajmował obszerny gabinet w hotelu Europejskim, gdzie – jak piszą – "promieniał w oparze swoich wysoko urodzonych gości".

    22) Po wybuchu drugiej wojny światowej kolorowy świat gwiazd filmowych przestał istnieć. Bodo, aresztowany przez Rosjan i wywieziony na Syberię jako domniemany szpieg, zginął z wycieńczenia i głodu, Junosza-Stępowski zmarł postrzelony, kiedy zasłonił żonę, konfidentkę gestapo, na którą konspiracyjny sąd wydał wyrok śmierci. Franciszek Brodniewicz zginął podczas powstania warszawskiego. Hanka Ordonówna zmarła na gruźlicę w Bejrucie już po wojnie.
    Stanisław Sielański, Jadwiga Smosarska i inni znaleźli się w Stanach Zjednoczonych. Maria Bogda i Adam Brodzisz hodowali tam zwierzęta futerkowe, Lena Żelichowska po śmierci męża Stefana Norblina, który popełnił samobójstwo, pracowała jako manikiurzystka,...
    Wielu z tych, którzy pozostali w Polsce, z woli nowych komunistycznych zarządców kultury oraz reżyserów nie miało szans na kontynuowanie kariery. Bodaj najwięcej zagrał Adolf Dymsza: choćby w komediach "Skarb" i "Cafe pod Minogą" oraz rolę tytułową bohatera w filmie "Nikodem Dyzma", kilka ról zagrała również Lidia Wysocka choćby w Sprawie pilota Maresza, Irena do Domu, Zaczarowane Podwórko czy Nikodem Dyzma. Inni rzadko pojawiali się na ekranie, a jeśli już to na drugim planie. Jadwiga Andrzejewska wystąpiła jako żona Bucholza w "Ziemi obiecanej" Andrzeja Wajdy, Maria Malicka zagrała w "Barierze" Jerzego Skolimowskiego, Mieczysława Ćwiklińska wystąpiła jedynie w "Ulicy granicznej" – Aleksandra Forda, Helena Grossówna zagrała matkę bliźniaków w filmie "O dwóch takich co ukradli księżyc" Jana Batorego, występowała też w filmach Janusza Nasfetera, Jerzy Pichelski zagrał m.in w Lotnej, Krzyżakach, czy Zamachu, a Irena Malkiewicz - Domańska w Lotnej, Zamachu, Hubalu czy rolę księżnej Podhoreckiej w Trędowatej z 1976 ( i tutaj moja osobista ciekawostka Irena Malkiewicz jako jedyna wspaniała gwiazda kina przedwojennego zagrała w dwóch ekranizacjach Trędowatej - w pierwszej ekranizacji z 1936 roku zagrała Melanię Barską. Dopiszę również , że mam na myśli jej pierwszą ekranizację, bo wcześniejsza ekranizacja powstała w 1926 roku z Jadwigą Smosarską i bodajże Bolesławem Mierzejewskim, a reżyserami byli : Józef Węgrzyn oraz Edward Puchalski.

    Ekranowa para: Tola Mankiewiczówna i Aleksander Żabczyński z recitalami przedwojennych szlagierów objeżdżali odległe zakątki Polski. Zamiast koszów z kwiatami dostawali od publiczności kubek gorącej herbaty.



    KONIEC !!! :D










  • JUSTYNA3513_2 Dzięki , przeczytałam z przyjemnością już drugi raz i jeszcze tu wrócę .

  • użytkownik usunięty

    JUSTYNA3513_2 Hi,hi - moja cioteczna babcia nazywała się Lodzia (znaczy Teodozja, ale wszyscy mówili zdrobniale Todzia/Lodzia).
    Zawsze czesała swoje czarne włoski à la diwa z tamtych lat.
    Też uwielbiałam wpadać do niej na filmy i pogaduszki. :D

    @che_mer - żółwik. :)
    http://i1.ryjbuk.pl/1fcc9b3c00db7da2bffc8fe7ab69778de0ac09f8...