Jedyna część stworzona, tylko i wyłącznie dla dzieci

Z przykrością muszę stwierdzić, że „Jak wytresować smoka 3” jest zaprzeczeniem poprzednich części. Część pierwsza i druga opowiadają o „przyjaźni ponad wszystko” i „ochrona moich poddanych ponad wszystko”. Tutaj przestaje liczyć się wieloletnia więź człowieka i smoka, a w grę wchodzi egoizm i prywatne interesy. Okazuje się nagle po wielu latach, że więź taka nie istniała, pożegnanie się np. Valki i Chmuroskoka, którzy spędzili ze sobą 20 lat trwa pół sekundy. Najwięcej czasu poświęca kamera Czkawce i Szczerbatkowi, ale czy jest to przekonujące po tym co widzieliśmy kilka minut wcześniej? Cały czar pryska. Okazuje się nagle, że mottem tej części jest „jak już znajdziesz sobie dziewczynę olej kumpla”.

Pierwszy raz bohaterem głównym jest Szczerbatek, a nie Czkawka i niestety w tej roli niespecjalnie się sprawdza. Dlaczego? Otóż Szczerbatek porzuca nie tylko swoich ludzkich przyjaciół. Porzuca swoich poddanych, smoki. Jest ich wodze, wszyscy są w śmiertelnym wykreowanym na siłę, niebezpieczeństwie. A on odchodzi.Smok jawi się jako egoistyczne stworzenie, a nie wrażliwe i czułe, jak było pokazane wcześniej. Czkawka mimo to jest w stanie nadal za swojego smoka oddać życie, nic nie jest w stanie uświadomić mu, że to on jest tą lepszą postacią. Ciągle mamy obraz Czkawki mierzącego się ze swoimi kompleksami i wątpliwościami, oraz wysłuchujemy mów Astrid, która w tej części była tylko i wyłącznie po to mam wrażenie.

Wszyscy twierdzą, że to film o dojrzewaniu. Ja niestety nie potrafię dostrzec tego „lotu w dorosłość”. Przyjaciele Czkawki są bardziej dziecinni, niż w pierwszej części, sam Czkawka będąc już dorosłym wikingiem, jest o wiele bardziej zagubiony niż kiedykolwiek. Astrid również zapomina jak gdyby to co zawsze wiedziała, czyli kim jest. A mamy do czynienia z dorosłymi ludźmi. Niewykorzystane są potencjały innych bohaterów np. Ereta, oraz wszystkich wikingów. Z osób uwielbiających walczyć i od tej walki nie stroniących, nagle widzimy uciekających w nieznane, nie wiadomo dlaczego.

Drugie motto tego filmu „jak masz setki smoków, a ktoś ma kilka wymyślnych smoków to uciekaj, a nie walcz”. Dziwne, że u wszystkich stworzenia te potrafiły być potężną bronią, a tylko na Berk zostawały maskotkami.

Postacią, której najbardziej brakuje jest Stoik. Dumny, odważny, waleczny, pojawia się w retrospekcjach, ale to wciąż za mało. Liczyłam, że twórcy pozwolą przejąć jego rolę Valce, która przecież dowodziła smokami. Jej doświadczenie nie zostaje wykorzystane w filmie, jej postać jest sprowadzona do naiwnej nastolatki z irytującym adoratorem w tle.

Teraz o dwóch najbardziej zmarnowanych potencjałach w filmie.
Pierwszy to Biała Furia. Wysłana jako przynęta, okazuje się nagle mimo wszystko dobra i niewinna, podejrzewam, że wiedziała co robi, a mimo to nie ma żadnych konsekwencji, żadnego kontynuowania tematu. Czysta jak łza odciąga Szczerbatka od Czkawki i nagle okazuje się, że działanie na korzyść głównego antagonisty było miłością. Jako dorosłego widza, nie przekonało mnie to, aczkolwiek to jestem w stanie wybaczyć.
Wybaczyć nie mogę zmarnowanie naprawdę ciekawego czarnego charakteru, przebiegły, inteligentny, okrutny Grimmel. Jako Czkawka z innej rzeczywistości, po zabiciu leżącej Nocnej Furii, miał szansę być wręcz demoniczny. Niestety, wszystko jest spłycone.
Zbyt wiele jest poważniejszych aspektów fabuły, które każą nam się domyślać, wyobrażać sobie, dopowiadać... Jeżeli nie jest się w stanie poruszyć poważniejszych tematów, to lepiej w ogóle o nich nie wspominać.

Wszystko jest wokół miłości smoków, ukrytego świata smoków (które skoro istnieje, to co one robiły w świecie ludzi?), po jednym dniu zostanie Szczerbatka królem smoków w ukrytej krainie (jak?) i uzależnieniu Czkawki od smoków. Oczywiście jeszcze piękna animacja. Dzieci będą zachwycone, ale ja nie umiem, mimo że poprzednie części wręcz uwielbiam.

Dla mnie „Jak wystresować smoka 3” nie jest godnym zwieńczeniem historii smoków i wikingów. Nadal jest to film bardzo dobry, ale w porównaniu do tego co otrzymaliśmy wcześniej, tylko rozczarowaniem. I co smutne to nie antagonista, dla mnie osobiście, jest ostateczną przyczyną rozpadu utopii wspólnego życia bez walki i kłótni ludzi i smoków.

20

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię