My name is English, Johnny English. Nie popłakałem sie ze śmiechu ale raz nawet zaksztusiłem. Atkinson jak zwykle w formie, chciałoby sie powiedzieć robi swoje. jest bezbłędny gdy mówi poważnym tonem o jakieś głupocie. Fabuła taka sobie ale przecież nie o to chodzi, przecież na takie filmy idzie sie po to aby sie dobrze bawić i nie zastanawia sie nad warstwą psychologiczną czy też co tam reżyser miał na uwadze.
najpiękniejszą stroną filmu jest niewątpliwie Natalie Imbruglia. Ale przyznam że zdecydowanie lepiej ją widzę i słusyszę jak śpiewa niż jak udaję aktorkę!