1 godz. 34 min.
6,9 24
oceny
6,9 10 24
29
chce zobaczyć
{"type":"film","id":139991,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Kishiwada+sh%C3%B4nen+gurentai%3A+B%C3%B4ky%C3%B4-1998-139991/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Kishiwada shônen gurentai: Bôkyô
  • Marcineusz_Zet ocenił(a) ten film na: 9

    O ile w "Innocent Blood" poznaliśmy bohaterów tuż po zakończeniu szkoły średniej, tak tutaj cofamy się w czasie, gdy mieli oni po ok. dziesięć lat. Na okładce DVD widnieje napis "It's my favourite film", jest to cytat samego Miistrza, więc od początku wiadomo, że dzieło to przynajmniej dobre;)

    Kishiwada roku pańskiego 1969. Niestety imion już - jak zwykle - nie pamiętam, ale myślę, że nikomu to przeszkadzać nie będzie. Głównym bohaterem jest oczywiście także najważniejsza postać "Innocent Blood". Poznajemy rodzinkę owego małego łobuza, jego szalonego dziadka, despotycznego ojca i kochającą matkę, oraz najlepszego kumpla. Mamy jego troskliwą nauczycielkę, starcia z pewnym dziecięcym gangiem, nowego przyjaciela czy też np. uświadamianie kumplowi skąd biorą się dzieci. W tle z kolei okno na świat w postaci telewizora serwującego bohaterom najswieższe wydarenia ze świata - pierwsze lądowanie na Księżycu, ostre zamieszki studentów z policją w Japoni czy wojna w Wietnamie.

    Niewątpliwym plusem moim zdaniem jest to, że jest to właśnie prequel. Bohaterów się już zna, tutaj jednak mamy możliwość zaglądnięcia, do ich - jakby nie patrzeć - niewinnych jeszcze głów. A więc Ci wszyscy nasi znajomi z bardzo dobrej części pierwszej, są tu szkrabami małymi i muszę przyznać, że tutaj oglądało mi się ich poczynania jeszcze lepiej. No bo własnie ten film stanowi punkt odniesienia do ich późniejszych zachowań itp. itd. (wiadomo). Myślę, że gdyby nie "Innocent Blood", to "Nostalgia" aż tak by na mnie nie podziałał, choć gdyby potraktować te filmy jako niezwiązane ze sobą dzieła, to i tak "Nostalgia" wygrywa.

    Zacznę od tego przewagi części drugiej nad pierwszą. Otóz brakuje tutaj absurdalnego humoru i mniej jest groteski, za to więcej tu surowości. Wydawać by się mogło, że powinno być na odwrót, ale własnie nie, to przygody dzieciaków są filmem poważniejszym. Zamiast zakręconego komediodramatu (jak "Innocent Blood"), mamy dramat obyczajowy o ogromnej sile.

    Śmiało można powiedzieć, że widać na przykładzie tych dwóch filmów stopniową dojrzałość Miike, ale odniosę się i do reszty. Otóz jego pierwsze kinowe filmy - tj. "Shinjuku Triad Society", "Fudoh", "Full Metal Yakuza" czy własnie "Innocent Blood" - cechował jakiś taki realizacyjny chaos, a kwestia scenariuszowa i reżyserska wyglądała jakby Miike jeszcze nie do końca wiedział co chce osiągnąć i jak to zrobić. Ale oto już rok 1998, Miike nakręcił "Rainy Dog" (jego pierwszy całkiem poważny film), a przed sobą ma kolejne poważne (i jakże kurewsko dobre!) dzieła typu "Birdpeople in China" czy "Ley Lines". "Nostalgia" idealnie pasuje do postawienia obok nich na jednej półce. Trochę się powtórzę: mniej dystansu, znacznie więcej powagi i surowość.

    Tutaj mamy już konkrety, Miike wie jak chce kręcić, wie co robić, aby osiągnąć cel i w pełni mu się to udaje. Jeśli wziąść pod uwagę muzykę, to można powiedzieć, że to jeszcze nie całkiem ten Miike, ale już choćby pod względem wizualnym widać rękę Miistrza. Zdjęcia na zmianę bardzo statyczne i kręcone ręcznie, raz ujęcia długie, za chwilę nerwowy szybki montaż. Całość taka jaką u niego lubię najbardziej.

    Koniec kwestii technicznych. "Nostalgia" pełna jest melancholii, ponoć niemało tu motywów autobiograficznych - w końcu Miike kręcił w mieście, w którym się urodził i wychował. Podczas realizacji filmu, odwiedzał miejsca, które pamięta z dzieciństwa i wykorzystał je właśnie do zdjęć. W filmie tym czuć właśnie magię wspomnień, jakąś tęsknotę za niewinnymi latami życia, gdzie jednak często ta niewinność stawała pod znakiem zapytania, a dzieci próbowały odnaleźć się w świecie doroslych, choć przecież inaczej niż dziecięcymi oczami na świat patrzeć nie potrafiły.

    Ogląda się cholernie przyjemnie, nie mam tu absolutnie nic do zarzucenia, chociaż takim zaraz doskonałym dziełem sztuki, to tego filmu zdecydowanie nie nazwę. Ale jest naprawdę blisko! Napis na okładce DVD powiedział bardzo dużo - Miike ma zajebisty gust;)