La dentellière

1 godz. 48 min.
7,6 1 029
ocen
7,6 10 1029
1 438
chce zobaczyć
7,6 5
ocen krytyków
{"rate":7.6,"count":5}
{"type":"film","id":35505,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/La+dentelli%C3%A8re-1977-35505/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Koronczarka
  • exley ocenił(a) ten film na: 10

    Jestem wyjątkowo zblazowanym kinomanem. Po wielu latach oglądania przeróżnych tematycznie filmów, potrzeba naprawdę wiele by mnie zaszokować;) Tęsknię również zawsze za tym wyjątkowym wrażeniem, jakiego doświadcza się po zakończeniu naprawdę dobrego filmu- mieszanki oczarowania, zdumienia i żalu, które zapierają nam dech i przyczyniają się do powstania dławienia w gardle tudzież ukłucia w sercu. Znudzona najnowszą dawką kinowych propozycji, postanowiłam sięgnąć po film, którego sama nie wiem dlaczego- ignorowałam dotąd- po "Koronczarkę". I już po kilku pierwszych minutach wiedziałam, że to lekceważenie było wielkim błędem. Film ten pozostawił mnie właśnie w takim niemym zachwycie łącznie z ukłuciem serca. To było to czego potrzebowały wszystkie moje kinomaniackie
    zmysły.
    Porównanie głównej bohaterki do psa, nie jest z mojej strony ani krytyką ani ironią ani kpiną. Mieć "psią" naturę ma znaczenie absolutnie pozytywne. Pomme jest wierna, uległa, wrażliwa, potrafi kochać i przywiązać się w wyjątkowy sposób- "do śmierci".
    To niewinne dziecko, które zostało odrzucone- o ironio- za to, że cieszyło się z tego co życie mu dało. Nie pragnęła niczego ponad to, czym została
    obdarowana przez naturę lub "siłę wyższą" (jak kto woli), pragnęła jedynie kochać i dawać z siebi tę miłość zupełnie bezinteresownie.
    Czyż dla tych przymiotów właśnie nie stajemy się właścicielami psów? Czyż nie dlatego tak je cenimy? Dlaczego więc nie potrafimy dostrzec takich ludzi? Oceniani są oni powierzchownie- jako puści, bezmyślni, pomyleni czy może nawet egocentryczni- skupieni wyłącznie na sobie.
    Ten film to wielka nauka- by umieć patrzeć w serce i zważać na swoje czyny. Cierpienie małej Beatrice strasznie mną wstrząsnęło- Isabelle Huppert
    hipnotyzuje swoją grą.
    Polecam ten film z całego serca!

  • pietmondrian ocenił(a) ten film na: 8

    exley Co do wszystkiego zgoda, z wyjątkiem jednej, ale najważniejszej rzeczy — natury. Film, przynajmniej według mojego odczytania, sugerował właśnie zupełnie nie wagę wrodzonych cech, którymi bohaterka jest, jak piszesz, "obdarowana przez naturę lub siłę wyższą" (ja tam mam wątpliwości, czy takie cechy w ogóle istnieją), ale odwrotnie — uwarunkowane społecznie wykuwanie tychże cech i właśnie krytyka niesprawiedliwego, naturalizującego porażki jednostek społeczeństwa jest według mnie clou filmu. Nie bez powodu kilkakrotnie podkreśla się rozwód rodziców Beatrice i brak ojca — figury, która w rzeczywistości 1977 roku wciąż zapewne była niezachwianie gwarantem materialnego przetrwania rodziny. Finansowe braki uniemożliwiły Beatrice dalszą, bardziej "wyrafinowaną" edukację i wbrew twojej interpretacji film raczej nie rozważał tego, czy była ona w istocie głupia czy błyskotliwa, ale zdecydowanie to, że społeczeństwo ustawiło ją w pozycji sprowadzonej do wyobrażenia o tępej fryzjerce (vide jej zdecydowanie nieskomplikowana przyjaciółka z zakładu), nie dając jej w rzeczywistości szansy na zmianę sytuacji — nie mogłaby wszak studiować jak wspomagany przez zamożnych rodziców François. To, co trafnie odnosisz do psa, jest więc raczej kulturowo i społecznie uwarunkowaną sytuacją, która przy nieco innym splocie wydarzeń mogłaby wcale nie mieć miejsca — i tu właśnie zasadza się największy dramat filmu, a mianowicie przypadkowość i, egzystencjalnie mówiąc, bezsens niesprawiedliwego położenia Beatrice, która miała pecha urodzić się w niezamożnej rodzinie.
    Dlatego też nie zgadzam się co do tego, że "Koronczarka" traktuje o niedocenieniu i odrzuceniu z gruntu niewinnej i wiernej osoby, ponieważ to straszne uproszczenie. Warto pamiętać, że François, chociaż uprzywilejowany na wszystkie niemal sposoby, też musiał gorzko przeżyć rozczarowanie i rozstanie; demonizacja jego postępowania wydaje się chybiona. Chodzi bardziej o to, że oboje znaleźli się w sytuacji bez dobrego wyjścia — sytuacji, w której dają o sobie znać głęboko zakorzenione w kulturze dysproporcje i w której nawet najbardziej zakochani bezwarunkowo muszą się prędzej czy później od siebie oddalić. Znowu więc chciałbym podkreślić, że film nie zrzuca winy na jednostkę — obiektywnie rzecz ujmując nie ma tu żadnego konkretnego przewinienia ani tym bardziej winowajcy — ale na pokracznie wzniesione społeczeństwo i kulturę, która akceptuje rażące niesprawiedliwości.

  • exley ocenił(a) ten film na: 10

    pietmondrian Po pewnych życiowych doświadczeniach patrzę na to jeszcze inaczej. Jak na związek z osobowością borderline i narcyzem:P

  • utopia27wawa ocenił(a) ten film na: 9

    pietmondrian na szczeście wiedza nie jest inteligencją, co za tym idzie brak wiedzy nie jest głupotą

  • pietmondrian Dziś nie byłoby tego problemu. Panienka skończyłaby studia z kosmetologii i zrobiła doktorat z fryzjerstwa :) W końcu wyrównano niesprawiedliwość społeczną! Mamy równouprawnienie doktorów hydrauliki i filozofii.