Dr. Seuss' The Cat in the Hat

1 godz. 22 min.
5,0 7 325
ocen
5,0 10 7325
943
chce zobaczyć
{"rate":5.0,"count":1}
{"type":"film","id":38795,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Dr.+Seuss%27+The+Cat+in+the+Hat-2003-38795/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Kot
  • nie wiem, jak Wam, ale mnie scenografia kojarzy się trochę z fabryką Willy'ego Wonki, trochę z dającymi po oczach przedmieściami w Edwardzie Nożycorękim, a zachowanie Kota trąci Beetlejuicem (ale bardziej tym kreskówkowym) :)

  • Shakkaho ocenił(a) ten film na: 2

    pinka1801 Osoba odpowiedzialna za projekty przestrzeni tego filmu odpowiada za nie również w wielu filmach Burtona. ;) Słuszne skojarzenie.

  • Shakkaho O tym nie wiedziałam, ale Burtonem też mi to zajechało. Mimo wszystko film nie był najgorszy.

  • pinka1801 Rzeczywiście, przez bardzo długi czas błędnie wydawało mi się, że to być może jakiś projekt Burtona. Mnie film osobiście trochę... Niepokoi. Za dużo dziwactw przywodzących na myśl twory podobne do "Alicji w krainie czarów".

  • MissLecter Niby tak, ale i fabryka czekolady i Alicja powstały po premierze Kota. Nawiasem mówiąc uwielbiam scenografię w tym filmie i do dzis pamiętam fragment recenzji z Gazety Wyborczej (1 gwiazdka, dodam), że w filmie jest scenografia jak ze złego snu... Chętnie bym prześnił koszmar w podobnych dekoracjach :)

  • ezamyslewska ocenił(a) ten film na: 6

    cxap tak

  • Eleonora ocenił(a) ten film na: 8

    pinka1801 Dokładnie :) Jak zaczęłam oglądać wiedziałam, że Kot przypomina mi jakąś znajomą postać i po paru chwilach przyszło olśnienie, że to humor i zachowanie wypisz wymaluj jak u Beetlejuice'a! Jak dla mnie więc świetne, bo zawsze podobała mi się maniera tej postaci (nie oglądałam rysunkowego, tylko filmowy "Sok z żuka"), a tu proszę, mam cały film z kimś takim.

    Pod względem wyglądu oczywiście kota to nie przypomina, ale mi to nijak nie przeszkadza. Przy czym warto zauważyć, że kot z rysunków Dr. Seussa także nijak nie przypomina kota. Prędzej jakąś dziwaczną małpę z żabim pyszczkiem. Tak więc nie rozumiem oburzenia fanów książek dotyczącego samego wyglądu głównej postaci w filmie. Natomiast jeśli chodzi o film jako całość, to uważam, że jest istotna różnica między czymś faktycznie kiczowatym, bo się nie udało, a czymś z założenia stworzonym tak, by balansowało na granicy kiczowatości, czymś co wykorzystuje bardzo charakterystyczne poczucie humoru nie mogące zaistnieć bez owej bliskiej kiczowatości. Mi się takie "psychicznie chore" poczucie humoru bardzo podoba, więc kupuję ten film w całości. Co ciekawe, choć taki wariacki, ma on też swoje wartości dydaktyczne, więc jest niegłupią produkcją dla dzieci. Z kolei wiele zawartych w nim żartów zrozumiałych jest raczej dla dorosłych, więc dzięki temu połączeniu bez znudzenia mogą go oglądać osoby w różnym wieku.

    A scenografia! Ach! :) To zestawienie różowo-fioletowości z zieleniami :)) dosłownie przecudne :) Jakby akcja rozgrywała się na wielkim bardzo kremowym torcie. Można rozkosznie napaść oczy :) Mi się bardzo podobało.