Świetny film... na sjestę.

Byłoby lepiej, gdyby del Toro nie realizował młodzieńczych scenariuszy, bo wyszedł mu taki miszmasz, że głowa boli. Poszczególne wątki nijak nie nakładają się, a alles zusammen sprawia wrażenie kolażowych scenek, z których niejedną można by wyrzucić lub zmienić jej sens. Uciekanie w fantasy czy horror jest znaną reżyserską metodą na pokazywaniu krytykom języka, trudno przyczepić się do poszerzanej zjawami fabuły i zinterpretować sens dzieła. Co pozostaje? Klimat. Ach, ten klimat, który ma być odpowiedzią na dociekliwe pytania...
Zawiódł mnie del Toro jeszcze z jednego powodu, który zrymuję sobie: jak na świat komuchów za dużo tu duchów. Uprzedzam krytyków: za duchy uważam wszystko, co wchodzi i wychodzi przez "drzwi percepcji" (odsyłam: "The Doors of Perception", esej Aldousa Huxleya) czy - nazwę to - poszerzoną rzeczywistość , więc także bombę.
Mógłbym tak pisać i pisać (jak del Toro filmuje i filmuje), ale chce mi się spać.

5

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: