Eastwooda po prostu lubię. Nie wiem czemu, może - że przystojny? Reprezentuje styl gry oszczędny - w stylu Burta Lancastera trochę, trochę Paula Newmana. Film jest naprawdę dobry. Bez fajerwerków ale i bez nonsensów. Stary człowiek, niejedno przeżył, w niejednym świństwie pewnie brał udział ale nie zatracił...
Czyli cały film powstał by w jeszcze większym stopniu podziwiać Eastwooda. Nie chcę powiedzieć, że grał źle, bo grał tak jak zawszę czyli sztywny macho kołkiem w d..e. Ale nie o to mi się rozchodzi. Odniosłem wrażenie, że ktoś nie dopracował troszeczkę scenariusza i zmarnował w ten sposób potencjał filmu. Fabuła...
Czytając tą reckę odniosłem wrażenie, że jej autor jakoś nie do końca zna Clinta Eastwooda. Czasem można wręcz odnieść wrażenie, że wg. niego Eastwood chciał spróbować czegoś nowego i wziął się za reżyserię. Akurat w tym czasie Eastwood miał już na koncie m.in. "Wyjętego spod prawa Josey Walesa", "Co się wydarzyło w...
więcejeastwood wypada w tej roli przekonujaco - niestety. widac po nim latka i teraz pozostaly dla niego juz tylko role staruszkow:(
film jest typowym kryminalem klasy B, nieskomplikowanym i z plaskimi postaciami. po 10 minutach wiemy, kto jest morderca a najdalej po 30 czemu... dodatkowo mdle zakonczenie made in hollywood...