Widzę totalną niewiedzę i laicyzm w temacie. Konkluzja: twoja opinia nadaje się do kosza.
To nie jest podróbka "Solaris". To jest filmowa adaptacja książki "Sphere" napisanej przez Crichtona (autora m.in. "Parku Jurajskiego").
Jeśli nie masz o czymś zielonego pojęcia, to nie zabieraj głosu.
Że Solaris jest podróbką, to już przesada, przecież te dzieła kompletnie różnią się między sobą w sferze konwencji. Zgadza się tylko to, że materializuje się coś, co istnieje tylko w umysłach bohaterów. Ale tak: Sphere to thriller, Solarisowi bliżej do psychologii. W Sphere ujawniały się bohaterom ich skryte lęki, materializowały się te rzeczy, które budziły w nich przerażenie, a ich obawy stawały się rzeczywistością. W Solaris bohaterowie spotykali jedynie różne osoby ze swojego życia, przede wszystkim te, które były im drogie, a mimowolne wytwory ich umysłu nie stanowiły dla nich zagrożenia.
Poza tym nie zapominaj, że Solaris to książka naszego rodaka Lema :). A ja przyznaję, że sam nie wiem, co wyszło wcześniej. Zresztą, czy to ważne? Jak dla mnie, te książki i filmy mocno różnią się od siebie, zbyt mocno, aby je ze sobą wiązać i wyzywać jeden od podróby drugiego.
Dla waszej informacji: "Solaris" napisana została przez Lema w 1960,a "Kula" przez Crichtona w 1987.
Poza tym "Kula" nie jest niczym oryginalnym.Nawiązuje nie tylko do "Solaris",ale też do filmów "Zakazana planeta" i "Abyss". Książka i film złe nie są,ale ponieważ ja już wcześniej czytałem "Solaris" i oglądałem "Zakazaną planetę" i "Abyss", więc specjalnie wielkiego wrażenia "Kula" na mnie nie zrobiła.Nic,co nie zostałoby powiedziane we wspomnianych przeze mnie powyżej pozycjach.Gdybym nie miał tego porównania,to pewnie oceniłbym "Kulę" bardziej pozytywnie i uznałbym ją za coś ciekawego i oryginalnego.