1 godz. 33 min.
6,7 88 945
ocen
6,7 10 88945
35 682
chce zobaczyć
7,6 36
ocen krytyków
{"rate":7.5833335,"count":36}
{"type":"film","id":762864,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Lady+Bird-2017-762864/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Lady Bird
  • refugeofart ocenił(a) ten film na: 6

    Kompletnie nie rozumiem zachwytu krytyków i przyznania wielu nominacji (gdzieś czytałam, że film prawdopodobnie będzie nominowany do Oscara). Film jest boleśnie banalny i wykorzystuje wszystkie chwyty charakterystyczne dla z gatunku coming of age, nie ma w nim żadnego powiewu nowości. Chwilami nudzi odbiorcę, który zawiedziony jest brakiem jakikolwiek zwrotów akcji. Chęc potawianie na autentyczność przez reżyserkę również wydaje się mijać z celem, ponieważ wiele takich filmów już powstało, np. Boyhood.

  • refugeofart Takie czasy widzisz... coś wyjątkowego nie jest juz czynnikiem, o który walczą ludzie czy to w filmie czy innych dziedzinach. Teraz filmy robi sie takie, które widza traktują jak debila. Mam nadzieję, że ta tendencja mija.

  • refugeofart auta 3 i elf lepszy!

  • RudaWiedzma ocenił(a) ten film na: 6

    refugeofart Zgadzam się, nic specjalnego.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 6

    refugeofart Dziękuje za ten wpis, zgadzam się.

  • refugeofart Na IMDB ma notę 8.0 więc chyba bardziej mnie to przekonuje niż twój komentarz.

  • refugeofart ocenił(a) ten film na: 6

    komarrek27 Automatycznie uważasz film za dobry, kiedy ma wysoką ocenę na IMBD? Przy ocenianiu filmu warto samemu zastanowić nad jego wartością, a nie uznawać coś za dobre, tylko dlatego "że ma wysoką ocenę"

  • refugeofart Dokładnie tak - ani komentarz, ani oceny nie powinny stanowić o naszej własnej ocenie filmu, która powinna wyjść dopiero z obejrzenia. A jeżeli sugerować się czymś w wyborze "czy obejrzeć", nie widzę dużej różnicy między ogólną oceną a komentarzem - z tym, że komentarz potrafi więcej powiedzieć o filmie, jeżeli osoba go pisząca chciała napisać coś więcej niż tylko wyzwiska.

  • Kaziut73 ocenił(a) ten film na: 8

    refugeofart Twoje uwagi można odnieść do scenariusza, któremu trudno faktycznie dać więcej niż 3 gwiazdki. Natomiast wysokie noty dla głównej aktorki są jak najbardziej uzasadnione - Ronan doskonale zagrała... Gretę Gerwig, o czym się łatwo przekonać, oglądając choćby "Frances Ha".

  • refugeofart ocenił(a) ten film na: 6

    Kaziut73 Jak najbardziej zgadzam się ze stwierdzeniem, że Saoirse Ronan jest dobrą aktorką i świetnie sobie poradziła w tej roli. Film jednak został nominowany m.in. do Złotego Globa w kategorii najlepszej komedii/musicalu oraz najlepszego scenariusza i stąd moje wątpliwości co to fenomenu całokształtu, bo jednak historia i zamysł nie są w ogóle oryginalne. Oglądając film miałam wrażenie, że każdy element fabuły już gdzieś widziałam i przez to Lady Bird niczym mnie zaskoczyła, ani nie wprowadziła niczego nowego.

  • signofthemoth ocenił(a) ten film na: 7

    refugeofart No właśnie dla mnie nieporozumieniem zupełnym jest traktowanie tego filmu jako komedii, przez jakieś 70% czasu mamy do czynienia z dramatem i dłużyznami trochę pachnącymi dokumentem w porozumieniu ze wspomnianą "autentycznością". Nie dziwię się, że film Cię rozczarował, bo ja też byłam zdziwiona tym jak bardzo jest "zwyczajny".
    Mimo wszystko jak na "coming of age", który sam w sobie jest, moim zdaniem, mało ambitną kategorią bardzo realistycznie i niejednowymiarowo portretuje relacje w dysfunkcyjnej rodzinie i zmaganie się z często sprzecznymi oczekiwaniami rodziców - psychologia postaci zwykle koncentruje się na głównym bohaterze, tu było znacznie szerzej. Uważam, że dialogi między matką i córką są w tym filmie najmocniejszym punktem, ale w ogóle niejednorodne relacje rodzinne sprawiają, że do "zwyczajny" dopisuję "dobry", a w pamięci "dramat rodzinny".

  • dexterus78 ocenił(a) ten film na: 5

    refugeofart właśnie nic nowego, zero oryginalności, powielanie schematów, historia też już kopiowania na dziesiątki wersji!
    pseudo krytycy górą i "wykreowali" wysokie noty.

  • kojoneczka ocenił(a) ten film na: 9

    refugeofart Nie wiem, ile masz lat. Może to właściwie nieistotne... Ja mam 36. Nie wiem, jakie relacje masz z mamą. Ja mam bardzo dobre. Ale był taki czas, gdy było inaczej. Dla mnie ten film jest takim wehikułem czasu. Cofa mnie do 2002 roku, kiedy miałam 20 lat (czyli niewiele więcej niż bohaterka) i pokazuje mi prawdę. O relacjach w rodzinie, o oczekiwaniach, które nas przerastają, o ograniczeniach, z którymi na co dzień mierzy się świat dorosłych, wreszcie o naiwności niby dorosłej kobiety. Myślę, że krytycy tez to zobaczyli.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 9

    kojoneczka Ale czy ile mamy lat robi różnicę w ocenianiu? Trzeba czekać aż będzie się w jakimś przedziale by stwierdzić że czuję rozczarowanie. Nie wiem czy za 16 lat ten film odebralabym inaczej ale nie bardzo wierzę że tak.

  • Violette__ ocenił(a) ten film na: 7

    Oczywiście, że tak. Z czasem człowiek nabiera perspektywy, dojrzewa, inaczej patrzy na różne aspekty.

  • Violette__ To, jak ktoś rozumie różne rzeczy, zależy nie od wieku, a dojrzałości i przeżytych wydarzeń (zwykle łączonych z wiekiem, ale nie jest to obowiązkowy łącznik). Tak więc zgadzam się, że pewne rzeczy można inaczej odczuwać, ale z drugiej strony, wiele rzeczy się też nie zmienia - a te przeciętne lub głupie mają najmniejszą tendencję do bycia "zrozumianymi", jeżeli nie rozumieliśmy ich wcześniej.

    Na moim przykładzie: mając 16 lat, nie byłem fanem Nicka Cave'a, bo jego muzyka mnie zwyczajnie nudziła i była za spokojna. Dwa lata później rozkochałem się w niej zupełnie. Ale z drugiej strony, Blood on the Dance Floor, jak mnie odrzucało od zawsze, tak do teraz mnie odrzuca (przykład muzyczny, bo z filmami nie mam podobnych przykładów)

    Szanuję rozpisanie się kojoneczki, jednak jej argument o "dojrzeniu" do czegoś jest używany dość często, i dlatego odruchowo już skreślam go, gdyż nie jestem już pewien, na ile ludzie używają go szczerze, a na ile by zdyskredytować rozmówcę, spychając go do szufladki "gówniarze". Fakt jest taki, że nieraz i 16-letni człowiek potrafi spoglądać oczami dojrzalszymi niż niejeden człowiek z +20letnim stażem na tym świecie.

  • kojoneczka aha, idac tym tokiem rozumowania, jesli nie bylam zydowka w czasie Holocaustu to nie zrozumiem Listy Schindlera

  • sola2000 ocenił(a) ten film na: 6

    Elemes Ja ten komentarz zrozumiałam bardziej w ten sposób, że do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć.

  • mario_ka ocenił(a) ten film na: 8

    refugeofart To prawda, że nie ma tu tak naprawdę nic czego nie widzieliśmy w innych tego rodzaju filmach, ale to wcale nie znaczy, że mamy do czynienia z jakimś przecietniakiem. Znane nam elementy zostały w swietny sposób złożone w całość. Z główna bohaterką bardzo łatwo się utożsamić, wspaniale przedstawiono jej relacje z rodzicami i rówieśnikami, wszystko doprawione odpowiednią dawką humoru. Historia choć prosta i banalna, angażuje emocjonalnie i przynajmniej w moim przypadku nie nudzi ani chwilę szczególnie, że mamy do czynienia z dość krótkim filmem. Myślę, że stąd biorą się tak wysokie oceny i nominacje.

  • wrongreason ocenił(a) ten film na: 6

    refugeofart Podejrzewam, że gdyby nie niedawne zamieszanie w świecie kina i chęć zmiany wizerunku, film przeszedłby bez większego echa. To jest zagranie "polityczne", że wokół tego filmu zrobiło się tak głośno, reżyserką jest kobieta, najważniejsze postacie są grane przez kobiety, w tym przez jedną z najpopularniejszych aktorek młodego pokolenia. Chodzi o zmianę pozycji kobiet w świecie kina. Film sam w sobie nie ma nic nowatorskiego, sama Lady Bird wcale nie jest skomplikowaną postacią, choć stara się na taką pozować. Nie ma tu niczego, czego byśmy wcześniej nie widzieli i nie ma się czego tu doszukiwać, i tu nie chodzi o to, że od tematyki "coming of age" nie można wiele wymagać, bo są filmy, które o wiele lepiej radzą sobie z tym motywem, jednocześnie nie powielając stereotypów (ładna dziewczyna - kuse stroje, zblazowana, głupia; najlepsza przyjaciółka - gruba, nieśmiała; miły chłopak - gej; tajemniczy - pozer; relacje z matką - kłótnie o byle co bez powodu, oczywiście nie można być dziewczyną i mieć złych relacji z ojcem, to musi być matka, podobnie będąc chłopakiem żresz się z ojcem, rzadko odwrotnie; relacje z ojcem - gdzieś tam się czai w cieniu jako bohater wspomagacz, gdy ktoś musi dać bohaterce siłę do działania, ale sam jest postacią papierową, jego problemy - w przeciwieństwie do bohaterki poważne - są tak lekko potraktowane, że lepiej by było dla filmu, gdyby wcale nie były wspomniane). Film nie jest zły, może się podobać, oglądało się przyjemnie, ale nie zasługuje na żadne zachwyty, bo nic nie wnosi, nie wzbudza żadnych uczuć, nie zaskakuje w żaden sposób.

  • alicjadsd ocenił(a) ten film na: 8

    wrongreason No dobra. A jaki film z otrzymujących nagrody i nominacje w tym roku, i co wnosi? Moim zdaniem to bylby tylko "Kształt wody". "Bilbordy" co wnoszą? "Dunkierka"? "Call me by your name"?
    Myślę, że kino i w ogóle kultura jest teraz na takim etapie, że trudno zrobić coś naprawdę oryginalnego, odkryć jakąś niesamowitą prawdę o ludziach i życiu. Prawie wszystko już było...Może właśnie trzeba też doceniać i nagradzać takie filmy, które mówią w prosty sposób prawdę o życiu normalnych ludzi.

  • wrongreason ocenił(a) ten film na: 6

    alicjadsd Oscary to tak naprawdę żaden wyznacznik, a właściwie konkurs popularności :) Jest wiele filmów wartych uwagi, które wcale nie zostały wyróżnione w ten sposób w żadnej kategorii. Jeden z moich ulubionych dostał chyba jedynie Złotego Globa i to za muzykę, choć ma doskonałe oceny zarówno tutaj jak i na zagranicznych portalach. Łatwo powiedzieć, że wszystko już było, a trudniej się postarać. Nie twierdzę jednak, że trzeba wymyślać nie wiadomo co, nie trzeba i Lady Bird to niezły film w swojej kategorii. Jednak byłby lepszy, gdyby nie szedł w każdy możliwy stereotyp, co odbiera przyjemność z oglądania. Film, w którym jest się w stanie przewidzieć rozwinięcie i zakończenie każdego wątku to po prostu nie jest dobry film. Nie nazwałabym go też życiowym, jedynym prawdziwym elementem tego filmu może być chyba relacja matka-córka, wszystko inne bardziej przypomina bajkę lub sen. Od postaci (brat, który jest, ale jakby go nie było, nie znamy jego historii, ojciec który pojawia się właściwie tylko w momentach, gdy trzeba wesprzeć główną bohaterkę) do ich zachowań (np. przyjaciółka, która przebacza odrzucenie dla ładniejszej, bogatszej koleżanki z klasy tak lekko jakby pokłóciły się o ocenę, podczas gdy w prawdziwym życiu najprawdopodobniej oznaczałoby to koniec znajomości). Dobrze, że siostra zakonna wyśmiała Lady Bird, gdy ta mówiła jej, że zastanawiała się nad Yale, bo już myślałam, że i ten cliché się tu pojawi.

  • alicjadsd ocenił(a) ten film na: 8

    wrongreason Mega się czepiasz. Przecież z założenia to nie jest jakiś poważny dramat i jego celem nie jest wnikanie w psychologiczne szczegóły i obalanie stereotypów. (Zresztą nie są one wcale jakoś specjalnie krzywdzące). Może Ci się kategorie pomyliły? Dla mnie to jest w miarę lekko podana historia o wchodzeniu w dojrzałość i nie próbuję się tu doszukiwać drugiego dna. Nie interesują mnie też szczegóły dotyczące brata, zresztą można sobie je dopowiedzieć - rodzice, którzy dlugo nie mogli mieć własnych dzieci, adoptowali latynoskie dziecko. A później matka zaszła w ciążę. Jakby każdy wątek miałby być rozwinięty i wyjaśniony, jak sobie tego życzysz, to by się zrobila telenowela brazylijska. To jest film o Ladybird, a nie jej ojcu, bracie, przyjaciółce itp. itd. Zastanwiam sie też, co Ci tu przypomina bajkę. Bezrobonty ojciec na antydepresantach? Harująca matka martwiący się na każdym kroku jak związać koniec z końcem? Gej w katolickim liceum? To są jak najbardziej życiowe i przykre sprawy, tylko, że patrzymy na nie z perspektywy buńczucznej nastolatki wchodzącej w życie i dlatego nie mają one znamion wielkiego dramatu, bo dla niej nie są po prostu aż tak istotne jak pierwsza miłość, seks, akceptacja społeczna. Nie wiem, ile masz lat, ja jestem koło czterdziestki i tak sobie mysle, ze ten film najbardziej chyba jest skierowany do mojej kategorii wiekowej, kiedy po dwudziestu latach od wejścia w dorosłość patrzy się na ten moment z sentymentem i pewną pobłażliwością. Taki film to dla mnie troche wehikuł czasu.
    Ale zgadzam sie z Tobą, że nagrody nie są wyznacznikiem wartości filmu i Ladybird podobałaby mi się równie mocno bez tych wszytskich nominacji.

  • wrongreason Zieeew. Aż się zacząłem zastanawiać, czy w ostatnich latach wyszedł jakiś film, którego "krytyka" nie ograniczałaby się do tych samych spiskowych teorii wokół politycznej poprawności? Mam na myśli kino fabularne, nie akcji czy SF, chociaż tutaj też pospólstwo doszukuje się "politycznej poprawności" i lewackich spisków, patrz "Czarna Pantera".
    I znowu o tym "nowatorstwie" xD To samo pytanie co do autora - kto w 2018 roku oczekuje po kinie jakichś fantastycznych nowości? I na co tak naprawdę liczy, czego jeszcze nie nakręcono po kilka razy?
    Jeśli chodzi o resztę - kto ci powiedział, że bohaterka miałą być skomplikowaną postacią? Cały film dotyczy przecież kolejnej, banalnej nastolatki z tymi samymi, banalnymi problemami - i od samego początku niczego nie próbuje w tej kwestii zakłamywać. Szczerze nie wiem jak to możliwe ale może po prostu czegoś tutaj nie zrozumiałeś albo zrozumiałeś na opak?

    "są filmy, które o wiele lepiej radzą sobie z tym motywem"
    Mógłbyś wymienić ze 2-3 tytuły?

    Zabawna ironia, że ludzie zarzucający tytułowi wtórność i "niewnoszenie niczego" (co to w ogóle znaczy, co takiego zwykły film miałby "wnosić"? xD) sprawiają wrażenie jakby wyszli z jednej formy powtarzając dosłownie to samo, według identycznego schematu. Można to ująć dosłownie w paru słowach - "to już było, nic nie wnosi, politpoprawny spisek". I będąc takim niewyróżniającym się kompletnie niczym randomem zarzucasz filmowi wtórność? xD

  • wrongreason Pitolenie, sranie w banie, mylisz sie. Kobiety nie sa powodem.

  • oczywazki ocenił(a) ten film na: 5

    refugeofart Coming of qrva age... Po polsku zacznij pisać do porządku! ("Chęc potawianie"?).

  • oczywazki W dzisiejszych czasach wygodniej byłoby liznąć przynajmniej podstawy angielskiego. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez choćby jakiegoś minimum, ani powodów dla których ktoś mógłby ich nie znać skoro tu nawet lekcje nie są potrzebne.

  • refugeofart Wyreżyserowała i napisała go kobieta (w dodatku znana wcześniej w środowisku jako aktorka), a główną rolę zagrała nowa maskotka Ameryki. Nominacje i wyróżnienia są akurat zrozumiałe.

  • _Mika_a ocenił(a) ten film na: 3

    refugeofart Ja się rozczarowałam i podobnie jak autor tematu nie rozumiem zachwytów i nominacji do Oscara.

  • refugeofart Kto w 2018 roku oczekuje po kinie jakiejś fantastycznej nowości? xD Obudziłeś się ze śpiączki? Bo poza tym absurdem żadnych argumentów nie posiadasz.

  • refugeofart A ja nie rozumiem dlaczego zawyżasz ocenę gniotowi.

  • refugeofart Jeden z najlepszych filmów dekady, a na filmwebie to co zwykle. Zobaczcie jak świat ocenia ten film. Tak to jest jak się ogląda filmy z lektorem. Szczyt tępoty.

  • herbivi_cus ocenił(a) ten film na: 5

    refugeofart Absolutnie zgadzam się z tą opinią!

  • refugeofart To zdecydowanie jeden z najgorszych filmów gatunku Coming Of Age jaki obejrzałam. Żałuję, że dałam się skusić pochlebnym recenzjom. Zmarnowane półtorej godziny. Film łagodnie mówiąc mocno przeciętny. Gerwing jest dobrą aktorką i przy aktorstwie powinna zostać. Reżyserem jest beznadziejnym.