Legend of the Guardians: The Owls of Ga'Hoole

1 godz. 37 min.
7,2 33 347
ocen
7,2 10 33347
8 586
chce zobaczyć
6,8 5
ocen krytyków
{"rate":6.8,"count":5}
{"type":"film","id":479701,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Legend+of+the+Guardians%3A+The+Owls+of+Ga%27Hoole-2010-479701/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga'Hoole
  • Shakkaho ocenił(a) ten film na: 4

    Niestety tytuł tematu idealnie oddaje całość filmu.

    Animacja jest cudowna, muzyka również świetnie z nimi współgra, ale to jedyne dobre strony filmu.
    Dla mnie najlepiej oglądać go w 3D, ale w nieznanym sobie języku - widzi się ładne obrazki, można
    domyślić się oczywistej akcji, ale nie przeszkadzają koszmarne dialogi i kompletny brak fabuły.

    Od początku wszystko pędzi na łeb na szyję i miałam wrażenie, że oglądam trylogię ściśniętą
    kiepsko w jednym filmie. Prosty przykład: seria o Arturze i Minimkach, wystarczy wyobrazić sobie
    trzy składające się na nią filmu skrócone do półgodzinnych epizodów wepchniętych w jeden
    seans. Cierpią bohaterowie, fabuła, dialogi, wiarygodność, realizm, uczucia i relacje bohaterów,
    wszystko.

    Tak jest w Sowach - niby jest konflikt rodzinny, ale ani nie poznajemy bohaterów dość by się nimi
    przejąc ani konflikt nie polega na rozterkach a prostym "uu, będę po złej stronie bo cie
    nienawidzę!". Czarny charakter ze swoimi poplecznikami i Strażnicy to puste oraz kiepsko ukazane
    stereotypy.

    Soren jest jedyną w miarę dobrze pokazaną postacią; z kolei już jego "drużyna" wydaje się istnieć
    tylko po to by miał kogo ratować, a rodzina po to by miał motywację. Rodzice pojawiają się jako Ci
    Od Opowiedzenia Legend i Ci Od Chwalenia Bohaterskiego Sorena. Nie ma ich ani przez moment
    dłużej - więcej czasu antenowego dostał nawet wąż, który niańczy małe sowy (co jest jedną z
    większych bzdur filmu). Brat Sorena pojawia się tylko po to, by ten miał dylemat. Klod przechodzi
    na złą stronę BEZ JEDNEJ WAHANIA, ani przez sekundę nie zastanawia się czy dobrze robi, a na
    koniec wciąga we wszystko własną siostrę. Nie zachowuje się jak zagubione, odrzucone dziecko a
    jak parodia Jekylla i Hyde'a, z której wycięli 90% tej dobrej strony. Główny zły jest całkiem
    wiarygodny, ale "delikatnie aluzje" jego postępowania do idei nazistów tą tak delikatne jak walec
    drogowy. Jego prawa ręka jest kiepską famme fatale który ucieka jak wszystko się sypie. Główny
    dobry, Lis-Jakiś-Tam, to stereotypowy bohater wojenny, który nie chce już wojny i nigdy nie chciał
    i w ogóle wojna to zUo, cierpienie i śmierć (po prostu odkrywa tym stwierdzeniem Amerykę).

    Największy problem filmu to jednak jego ogromne dziury fabularne i lecenie z akcja na łeb na
    szyję, przez co nie ma czasu nawet tych dziur wyjaśnić, choćby i kiepsko czy z naciągnięciem
    logiki własnego uniwersum.

    1. Mamy dobre sowy kujące sobie hełmy i pazury z METALU, oraz złe sowy, które zbierając
    METAL, który działa na sowy jak parodia Kryptonitu na Supermana. To jakieś dwa różne metale?
    Sowy mają broń z plastiku/szkła/czegoś metalo-podobnego? Złe sowy mają jakiś magnetyczny
    metal? Ale jak zwykły magnetyzm może działać jak cholerny kryptonit? JAKIM CUDEM ten durny
    metal nie działa przez zwykła otoczkę futra+kości w wypluwce? I przede wszystkim: co to za dziwny
    metal, który leży sobie odłogiem na ziemie, żeby myszy go jadły?!

    3. Mamy sprawę sów, które jeśli zasną w czasie pełni, to zmieniają się małe zombie. Jak to działa?
    Czy ma związek z dziwnym metalem i podatnością sów na magnetyzm, co miałoby jakikolwiek
    sens? Czemu działa tylko na sowy? Czy sowy co pełnię nie śpią całą noc? Czemu Soren by o tym
    nie wiedział od rodziców skoro ci uczyli go już latać, więc bywał poza dziuplą? Jakim cudem to
    straszne zzombiakowanie ulecza się ZUPEŁNIE BEZ ŻADNEGO WYJAŚNIENIA, ot mała była
    zombie i już nie jest?!

    3. Mamy braci, Sorena i Kloda. Soren to marzyciel, a Klod twardo stąpa po ziemie i nienawidzi
    beztroskiego brata - to JEDYNE czego się dowiadujemy o ich wzajemnej relacji! Klod bez wahania
    dołącza do złych płomykówek, zachowuje się jakby mu wyprali mózg i ani chwili się nie waha, a na
    koniec ginie w ogniu. Problem jednak w tym, że NIKT DO CHOLERY O TYM NIE WSPOMINA!
    Soren nie daje rady go uratować, Klod spada w ogień, Soren krzyczy "Klod!", a potem wraca do
    ratowania Strażników. Naprawdę, NIKT, ani pokazani rodzie ani siostra nie pytają o to czemu
    Soren wraca bez Kloda. Naprawdę? ZABIJACIE POWÓD WIELKIEGO WEWNĘTRZNEGO
    DYLEMATU GŁÓWNEGO BOHATERA I NIKT NAWET O NIEGO NIE SPYTA?

    4. Mamy też główny problem tego filmu: okrucieństwo (pomijam tu opisane wyżej zignorowanie
    śmierci jednego z bohaterów). Z jednej strony są płomykówki i ich "delikatnie" nazistowska
    ideologią. Porywają małe sowy, zmieniają je w zombie, zmuszają do niewolniczej pracy, chcą
    opanować świat. Na litość: złe i dobre sowy zabijają się nawzajem! Mimo to w filmie nie uświadczy
    się kropli krwi. Naprawdę? Film decyduje się pokazać śmierć i zabijanie, ale pocięta metalowymi
    szponami sowa traci tylko kilka piór? Dzieci, do których chyba był kierowany film, to nie skończeni
    kretyni! Wiedzą, ze jak sowa opadnie na płonący kij i go złamie, to ten się w nią wbił i ta umiera.
    Młodsi widzowie nie wiedzieli co się dzieje, a starsi byli poirytowani tą głupia, wybiórczą cenzurą.

    5. Najgorsze w filmie, to zupełny brak upływu czasu i chęć zrobienia jak najwięcej jak najszybciej.
    Nie wiadomo ile się co dzieje, ile niosą ich do niewoli, ile w niej są, ile lecą do Drzewa, ile się uczą,
    ile walczą - NIC NIE WIADOMO!


    Podsumowując, film jest pocięty i zbyt szybki, przez co nie można zrozumieć fabuły ani polubić
    bohaterów, a okrucieństwo i irytujący wybiórcza cenzura nie pozwalają cieszyć się ładnymi
    scenami walk.

    Animacja jest piękna - i gdyby powstała z tego trylogia, czyli poznanie rodziny Sorena, początki
    nauki lotu, porwanie, lekcje latania; ucieczka i zdrada Kloda, lot do Drzewa, trening tam i decyzja o
    walce, do tego rozterki Kloda czy dobrze wybrał; oraz sama walka, przygotowanie do niej, leczenie
    małej W JAKIKOLWIEK SPOSÓB, sami finał i powrót do drzewa, zostanie paczki Sorena
    strażnikami i jakiekolwiek uhonorowanie śmierci Kloda, choćby przez rodzinę - wtedy, z obecną
    grafiką i muzyką, może byłyby to świetne filmy.

    Teraz jednak to jedynie piękna animacja pozbawione fabuły i sensu.

  • wfil ocenił(a) ten film na: 7

    Shakkaho Bardzo dobre podsumowanie. Animacja mnie zachwyciła, co do fabuły, to uzupełnię braki czytając książkę :)

  • Shakkaho Mam dokładnie takie same odczucia po zobaczeniu filmu.