Lighthouse

The Lighthouse

2019 1 godz. 50 min.
7,6 38 430
ocen
7,6 10 38430
33 672
chce zobaczyć
7,9 27
ocen krytyków
{"rate":7.851852,"count":27}
powrót do forum filmu Lighthouse
  • T-Durden ocenił(a) ten film na: 8

    Jakiś zachodni dziennikarz określił „The Lighthouse” mianem „Lśnienia” zreinterpretowanego przez Hermana Melville’a albo Edgara Allana Poego jako komedię o niedobranej parze w której obaj protagoniści są Jackiem Torrancem. I jest to w sumie całkiem trafne podsumowanie tego bardzo dziwnego filmu.

    „The Lighthouse” zabiera widza na odległą wyspę u wybrzeża Nowej Anglii z końca dziewiętnastego wieku, gdzie stoi latarnia i skromny budynek mieszkalny dla dwóch latarników. Warunki życia są bardzo surowe, pogoda jeszcze gorsza, a nadzieję daje przede wszystkim wizja przyzwoitego wynagrodzenia oraz ograniczony czasowo pobyt w tym uroczym miejscu (cztery tygodnie). Na wyspie ląduje – nie pierwszy już raz - stary wyjadacz Thomas Wake (Willem Dafoe) oraz niedoświadczony Ephraim Winslow (Robert Pattinson) do niedawna zarabiający na życie jako drwal. Obaj panowie ewidentnie skrywają sekrety, w przypadku pierwszego związane z wyspą, a w przypadku drugiego z powodem wylądowania na niej. Jedno będzie źródłem rosnącej paranoi Ephraima, drugie natomiast pożywką dla skomplikowanej relacji pomiędzy nimi, balansującej pomiędzy otwartą wrogością, a okazyjnym wybuchom koleżeńskiej zażyłości napędzanej alkoholem.

    Wake jest niełatwym współpracownikiem, a jeszcze gorszym współlokatorem, bo w czasie pracy rozpycha się łokciami i dyktuje zakres obowiązków, które teoretycznie powinny się równo rozkładać pomiędzy mężczyzn, a w czasie wolnym jest chlejącym, chrząkającym i pierdzącym stereotypem przesądnego żeglarza, który (zdaniem samego Winslowa) brzmi jak cholerna parodia. Jest to rola stworzona dla kogoś tak charakterystycznego jak Willem Dafoe i ten wyciska z tego materiału ile tylko się da, stawiając na kreację bardzo teatralną, często przerysowaną, ale niezmiennie satysfakcjonującą. Robert Pattinson jest początkowo wycofany, ale wraz z zagęszczającym się klimatem paranoi i psychodelii szybko zaczyna doganiać kolegę w aktorskich szarżach, nie ustępując mu w tym kroku.

    Eggers zdecydowanie nie celował w masową widownię przygotowując ten projekt. Czarno-białe zdjęcia, surowe w swej monochromatyczności i ściśniętej proporcji obrazu, pięknie budują klimat odosobnionego miejsca z piekła rodem, ale nie przyciągną raczej tłumów do kin. Sekunduje temu hipnotyzujący soundtrack Marka Korvena i wżerający się w mózg dźwięk syreny mgłowej, która przypomina ryk jakiejś mitycznej morskiej kreatury. A te również dostają swój czas ekranowy, występując w psychodelicznych wizjach, często nasyconych po równo grozą, jak i erotyzmem, pozostawiając otwartym pytanie, czy to tylko wytwór obłąkanego umysłu, czy też jak najbardziej namacalna groza, która może zagrozić życiu bohaterów.

    „The Lighthouse” narobił wielkiego szumu w Cannes, szybko zostając okrzykniętym mianem arcydzieła i generując w efekcie kolejki porównywalne z największym wydarzeniem festiwalu, czyli nowym filmem Quentina Tarantino. Obawiam się, że to tylko mu zaszkodzi za kilka miesięcy, gdy już zwykli widzowie zaczną weryfikować wygórowane oczekiwania z rzeczywistością. Eggers zrobił kino bezkompromisowe, jeszcze mniej łaszące się do odbiorcy od „Czarownicy...”, oparte raczej na poetyce bergmanowskiej i filmach Tarkowskiego, jak na współczesnych post-horrorach, które przecież też zazwyczaj są odrzucane przez miłośników „normalnego” kina grozy. Jest to niewątpliwy dowód na to, że ten młody twórca posiada niebanalny styl i wrażliwość oraz talent i głowę wypełnioną nieoczywistymi pomysłami. Oby jak najdłużej podążał własną ścieżkę i nie dał się zbyt szybko skusić komercyjnym projektom, bo jego umysł zapewne skrywa jeszcze niejedną fascynująca historię wymykającą się łatwej ocenie.

    http://www.kinofilia.pl/2019/05/the-lighthouse-recenzja.html

    Więcej recenzji i innych materiałów o kinie:
    https://www.facebook.com/blog.kinofilia/

  • katedra ocenił(a) ten film na: 6

    T-Durden Nieźle, tyle akapitów i taki blok tekstu, a wiadomo tyle, że film jest czarno białym, artystycznym horrorem.

  • Tymon_P_ ocenił(a) ten film na: 9

    katedra Moze dobrze poniewaz juz w pierwszych zdaniach zaczelo smierdziec porzadnym spojlerem.

  • xxadrianxx ocenił(a) ten film na: 5

    katedra Ładnie napisane, nie czepiać się na siłę. :)

  • Samaranth ocenił(a) ten film na: 8

    katedra Streścić film w dwóch zdaniach to byle debil potrafi, takie lanie wody bez żadnych konkretów to jednak sztuka. Choć w sumie to nie wiem, bo odpadłem w połowie. To chyba sztuka nie dla mnie.

  • Samaranth Ja po wyjściu z kina pomyślałam, że to film idealny dla fanów twórczości Smarzowskiego

  • spoxgreq_2 ocenił(a) ten film na: 9

    tolerancja91 Hmm nie jest to chybiona hipoteza, szczegolnie Dom Zły przychodzi do głowy

  • Lukasz_Broda ocenił(a) ten film na: 9

    T-Durden " oparte raczej na poetyce bergmanowskiej i filmach Tarkowskiego"

    Powiadasz. Filmu nie widziałem więc może głupoty gadam, ale po zwiastunach bardziej budzi moje skojarzenia z Charlesem Laughtonem i jego wielką "Nocą myśliwego".

  • Buka ocenił(a) ten film na: 9

    Lukasz_Broda Ja potwierdzam, że i Bergman i Tarkowski w filmie jest.

  • Lukasz_Broda ocenił(a) ten film na: 9

    Buka Ja widziałem w tym też Tarra i Hitchcocka ;)

  • Buka ocenił(a) ten film na: 9

    Lukasz_Broda Hitchcocka była cała masa. Tarra widziałem w jednej scenie długiego monologu ;) Może przy kolejnej emisji dostrzegę go więcej.

  • esforty ocenił(a) ten film na: 8

    Buka Jak schnąca ściana, to zaraz Tarkowski. Szczęśliwie nie! Przecież nie musimy czekać aż wyschną.
    @T-Durden, głęboki ukłon za ten wpis!
    Trop z Bergmanem bardzo mi bliski. No i ten Pattinson, który jednak się wspiął na szczyt latarni, gdzie Dafoe... bywa często!

  • toton ocenił(a) ten film na: 7

    T-Durden Ciekawa i trafna recenzja, aczkolwiek nie do końca podzielam zachwyty. Film dobry, ale mam wrażenie, że już to gdzieś widziałem i to zresztą w niejednym filmie (nie tylko w Lśnieniu). Lighthouse jest świetnie zagrany, wyreżyserowany, nakręcony, a jednak czegoś mi brakuję, żeby powiedzieć: wow, arcydzieło. Dużo większe wrażenie zrobił na mnie, dosyć stary już film - Wybrzeże Moskitów, Petera Weira, w którym także widzimy upadek i popadnięcie w obłęd głównego bohatera.

  • Elizeusz ocenił(a) ten film na: 9

    T-Durden Zachodni krytyk nie widział filmów Smarzowskiego. Uznałby wtedy, że The Lighthouse to dziecko jego oraz Kubricka i Lyncha.

  • Elizeusz ocenił(a) ten film na: 9

    Elizeusz No i Bergmana, oczywiście.

  • pablo2006 ocenił(a) ten film na: 1

    T-Durden Film jest artystycznym dnem... nie widzę artyzmu w brandzlowaniu się ani chlaniu... wszystko w temacie... to, że tłumy stały w kolejkach po bilety świadczy o głupocie tłumów. Na koncerty disco polo tez chodzą tłumy. Na szczęście zero nominacji do Złotych Globów;) Zasługuje jedynie na malinę haha

  • pablo2006 Jak to mawiają "trolling is a art" ale w twoim przypadku beznadziejnie ci wychodzi... Jeżeli ten film jest dla Ciebie o chlaniu i brandzlowaniu się- to odpuść sobie oglądanie takich filmów, a tym bardziej komentowanie (jakaś"frustracja" aż kwiczy na odległość)

  • pablo2006 ocenił(a) ten film na: 1

    Damian_Zebrowski Film dla takich "znawców" jak ty, którzy się zachwycają sztuką nowoczesną w postaci plamy na papierze:) Durny film - kompletna strata czasu

  • Alfred_Hugecock ocenił(a) ten film na: 10

    pablo2006 Durny to ty jesteś, człowieczku o małym umyśle.

  • pablo2006 Uff, myślałem, że tylko mnie i moją narzeczoną ten film dup.. nie urwał. Dla nas totalna szmira - nawet przy flaszce nie do oglądania. Jak zawsze to tylko nasza ocena - nie zamierzam krytykować tych, którym się podobał ;)

  • miko1980 ocenił(a) ten film na: 8

    KajLee ogladanie tego typu filmow (wymagajacych wiekszego skupienia i wrazliwosci niz przecietne hollywoodzkie blockbustery) 'przy flaszce' tez wiele mowi o odbiorcy....

  • pablo2006 ocenił(a) ten film na: 1

    miko1980 trafiles kulą w płot bo akurat nie pije, a ten film jest o niczym i pozostawia niesmak

  • miko1980 ocenił(a) ten film na: 8

    pablo2006 nie odpowiadalem tobie tylko uzytkownikowi KajLee

  • sheldon_cooper73 ocenił(a) ten film na: 3

    T-Durden Z tego co mi wiadomo, to filmy czarno białe i w formacie 4/3 kręcono w dawnych czasach, więc to nie jakaś rewolucja, no ale pewnie nie każdy o tym wie ze względu na wiek i chyba dlatego ostatnio takie filmy są hitami na festiwalach i u krytyków,. Co do samego filmu, to oglądając go czekałem i czekałem aż się rozkręci, ale się nie rozkręcił, z czasem stawał się co raz durniejszy, autor chyba sam nie wiedział co za historię chce ukazać, a tym bardziej jak ją zakończyć, więc zostawił nam wiele niejasności oraz zaserwował nielogiczności, które wszechwiedzący krytycy uznali za niewątpliwy plus, a wręcz przełom w postaci otwartego zakończenia i możliwej własnej interpretacji (a nawet kilku). Gdyby ten film był w kolorze i gra aktorów byłaby gorsza, to by dostał miano gniotu za porypany scenariusz, który nijak nie trzyma się kupy, i w którym nie wiadomo o co chodzi, no ale zawsze można powiedzieć, że to kwestia interpretacji, no może i tak, ale z horrorem to to nie ma nic wspólnego, bliżej ich zachowanie pasowało by do Monty python
    Po prostu kilku wpływowych krytyków wybrało ten film na jakimś festiwalu narobiło szumu i go wypromowało, a ludzie lubią sugerować się ocenami innych i zawyżają ocenę po obejrzeniu, obudźmy się bo to żaden przełom nie był.

  • jerzymoneta ocenił(a) ten film na: 9

    T-Durden Biorąc pod uwagę dzisiejsze niebinarne wątki fabularne, obligatoryjne role kobiet "na traktorach", kolorowych i ciepłych - obraz do bólu męski, twardy jak skały wybrzeża wydaje się wręcz filmem kontrkulturowym. Szok - bo zarazem jest świetny warsztatowo, na wzór starych mistrzów. I szok - bo jeszcze trzydzieści lat temu takie kino, wprowadzające w męski (już może archaiczny dla młodych) świat, nikogo by nie dziwiło. Pomyśleć, że to się jednak uchowało. Pal sześć, że wobec obecnych wytycznych chyba nie ma szans na Oskara. Opowiada w końcu o losie dwóch białych, heteroseksualnych mężczyzn i przedstawia do bólu męską postawę wobec świata i drugiego człowieka, także wobec własnych obsesji, lęków wyrzutów. Świetna rzecz. Jestem wdzięczny że miałem okazję to oglądać