Dla mnie jest tak, że zakończenie skutecznie zepsuło ten film i zniweczyło potencjał, jaki niewątpliwie posiadał. Książki nie czytałem więc mogę powiedzieć z filmu, że pomysł był ciekawy. Do pewnego momentu wszystko jest całkiem wciągające i widz bez problemu chłonie kolejne sceny, mimo, że tych zbędnych jest sporo. Bardzo spodobał mi się także wygląd tytułowego demona i atmosfera, jaka panowała w sali szpitalnej, w której przebywał. Ale kiedy zaczyna się "koncert" efektów specjalnych, niestety, film wręcz odpycha od siebie. Kiedy zapowiadało się, że zakończenie będzie interesujące wszystko zaczyna rozgrywać się w niesamowicie dziwnych, kiczowatych sceneriach z jeszcze bardziej kiczowatymi efektami specjalnymi i głupkowatą, ostateczną walką. Z podobnych powodów nie byłem w pełni zadowolony choćby z filmu "Poltergeist", dziś uważanego za klasyk w swoim gatunku. Tamten film przemawiał jednak do mnie wieloma innymi względami. Zdaję sobie sprawę, że to był rok 1978 i wtedy efekty specjalne wyglądały inaczej ale mi już nie podobał się sam pomysł rozegrania tej ostatecznej konfrontacji na tak paskudnej płaszczyźnie, z taką dawką tandety i kiczu. Gra aktorska nie powala, podobnie jak muzyka, która niczym się nie wyróżnia. Rozczarowałem się tym filmem. Moja ocena: 3/10.