Moloch

Molokh

1999 1 godz. 48 min.
6,7 305
ocen
6,7 10 305
856
chce zobaczyć
{"rate":7.0,"count":2}
powrót do forum filmu Moloch
  • Caligula ocenił(a) ten film na: 5

    Film Aleksandra Sokurowa wabi obietnicą portretu "uczłowieczonego" Hitlera. Póki co, ta sztuka udała się zaledwie raz, w niemieckim "Upadku".
    Sokurow tymczasem poległ na całej linii, wzorem innych twórców podejmujących temat: nie będąc w stanie uporać się z mitem wodza, obraca go w niewyszukany żart. Hitler musi więc obowiązkowo być zdziecinniałym, oderwanym od rzeczywistości błaznem, który najwyraźniej tylko przez przypadek pociągnął za sobą miliony. Wcielający się weń Leonid Mozgovoy folguje sobie co nie miara, tworząc figurę kabotyna, hipochondryka i słabeusza. Sam reżyser ucieka się do kpiny niskich lotów, nie szczędząc przy tym kuksańców hitlerowskiej świcie, bandzie służalczych idiotów: Goebbels niechaj będzie więc karłem, Bormann rubasznym grubasem, który śmierdzi... gazem musztardowym. Jak to mawiają: każdy potrafi kopać leżącego, ze sztuką niewiele ma to jednak wspólnego (rym niezamierzony).
    Najwięcej miejsca stosunkowo, poświęca Sokurow Ewie Braun, która jako jedyna spośród osób dramatu w istocie posiada ludzki rys. Prosta dziewczyna, która wszak nie ma większego problemu z manipulowaniem podatnym na wpływy kochankiem, pełna sprzeczności, rozerwana między uczuciami a rozsądkiem. Jest w tym jakiś temat, niestety również nie do końca wykorzystany.
    Na drugim biegunie mamy zalety: opatrzony muzyką Wagnera, Beethovena i Liszta obraz jest olśniewający od strony wizualnej, majestatyczny wręcz, pomimo kameralnego charakteru historii, a atmosfera w trakcie seansu bywa iście magiczna. Oczywiście, można by przy tej okazji bronić dzieła Sokurowa poprzez stwierdzenie, że mamy tutaj do czynienia z groteskową fantazją twórcy, byłaby to jednak licha linia obrony, bo za podobnym fantazjowaniem nie kryje się żadna głębsza treść. O wielkość "Moloch" ociera się de facto jedynie dwukrotnie: w sekwencji otwierającej oraz w scenie rozmowy z księdzem. Widać potencjał na kino niezwykłe, śmiałe, zdolne porywać widza, koniec końców jednak całokształt głęboko rozczarowuje.