Moon

2009
7,3 96 tys. ocen
7,3 10 1 96144
7,4 56 krytyków
Moon
powrót do forum filmu Moon

ocenił(a) film na 5

Sytuacja identyczna jak w Fight Club vs Sekretne Okno: wzięli temat z wyreżyserowanego i
docenionego filmu, po czym zrobili udany, ale nie dorównujący bazowemu projekt. W tym
przypadku bazą jest oczywiście "Wyspa".
Sam "Moon" nie jest zły, przeciwnie, ma wspaniałą oprawę graficzną i dobrą fabułę, ale
muzyka jest jakby jałowa, podobnie jak efekty specjalne. Trochę za mało jak na 2010 rok.

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
ocenił(a) film na 10
Kadente

Co rozumiesz przez "jałowa" muzyka ? Moim zdaniem Clint Mansell odwalił lepszą robotę niż przy Requiem for a dream, ten film po prostu jest powolny, taki musiał być albo nie byłby taki jaki jest. To po prostu nie jest kino do efektów, kwintesencją samotności jest to że nic się nie dzieje, toteż nie ma miejsca na efekty.

użytkownik usunięty
Kadente

Wyspa lepsza? Hahah, sorry, ale to jakoś nie może dojść do uszu. Może bardziej się rozpiszę by nie wywoływać kłótni...

Nieważne który z tych filmów był pierwszy, po 'Moon' po prostu oczekiwałem bardziej zaskakującego zakończenia, jakiegoś pokręconego zjawiska sci-fi a dostałem motyw z klonami. Mimo to film nie jest taki zły bo ma fajny klimat, lubię go oglądać, ale tym bliżej końcówki tym bardziej traci sens. 'Wyspa' to ciekawa pierwsza połowa i potem durna sieka + śmieszny montaż scen (jak w komedii normalnie). Z tym, że Wyspa lepiej przedstawiła ten motyw, ale nie jest już tak solidnie zrobiona, nie ma np. tego fajnego klimatu co w Moon.

użytkownik usunięty

Wgle rok 2009 miał być dobry dla sci-fiction, Moon, Dystrykt 9, Pandorum, Avatar. Ale każdy z tych filmów zawiódł mnie w większym lub jeszcze większym stopniu.

ocenił(a) film na 5

Nom, zgadzam się (co do trzech pierwszych)

użytkownik usunięty
Kadente

Avatar był dla mnie przede wszystkim za długi. Tobie też nie podpadł Dystrykt? Niby dużo ludzi lubi ten film...

ocenił(a) film na 5

No widzisz, to kwestia gustu, bo dla mnie Avatar był za krótki |-) Mam hipotezę na temat istnienia elementu, który pod jedną z wielu postaci wchodzi w relację z psychiką widza, sprawiając, że czas oglądania zaczyna się dla niego zakrzywiać (np. ja, gdy obejrzałem Sin City do połowy, nie mogłem uwierzyć, że oglądam dopiero 60 kilka minut) Co ty na to?

użytkownik usunięty
Kadente

Jak najbardziej masz rację, ale powiedziałbym, że to jeden z kilku elementów (o ile nie najważniejszy) podczas oglądania filmu.

Dla mnie film 150 minutowy (jak Avatar) powinien mieć jednak rozbudowaną fabułę - posiadać więcej wątków, mieć jakiś ciekawy koncept, który potrzebowałby mocnego rozwinięcia. A Avatar to jednak prosta historia, która nie potrzebuje tyle czasu. Owszem, film wciąga, ale jakoś tak na siłę - czuję, że pochłania całą moją uwagę ale jednak jego kiczowata bajkowość odtrąca mnie. Pewnie Tobie świat przedstawiony w filmie się podobał i wciągnął Cię tak, że straciłeś poczucie czasu. Ja tak miałem tylko podczas drugiego seansu, bo za drugim razem tylko pierwsza godzina mi się nawet podobała.

I jeszcze jedna rzecz to taka, że kicz0owata bajkowośc tego dzieła za bardzo mnie drażni bym mógł wysiedzieć więcej.

ocenił(a) film na 5

okidoki, zdecydowanie się zgadzam. Porównanie?