Dziwię się, że Owen jest zły na Lauren i z nią nie rozmawia. Przecież
ona nie wiedziała co robi jej matka. Była ofiarą tej sytuacji. A ex chłopak, który niby
ją kochał. Po prostu ją porzucił i gdy prawda wyszła na jaw nie próbował
naprawić relacji z nią. Pozwolił, żeby hejterzy zniszczyli jego związek,
obwinił ofiarę... co sądzicie o jego zachowaniu?
Może nie może uwierzyć że najbardziej na świecie dziewczyna wciąż kocha matkę, ja też nie mogłam, ale była manipulowana od małego więc może ma jakiś syndrom sztokcholmski...
Ciężko oczekiwać od młodych nastolatków, że relacja przetrwa taka próbę, choć tez mnie dziwi, że ja zostawił, bo tak chciał ich dreczyciel. Natomiast nie dziwi mnie jego złość na Lauren, w końcu dziewczyna ma toksyczna relacje z matka i mimo tego co jej zrobiła, w ogóle nie okazuje złości, w żadnym momencie nie obwiniła jej.
Jezusa też nienawidzisz za to, że wybaczył swoim oprawcom? Czy tylko w stosunku do kobiet masz takie przemyślenia?
Mam takie same odczucia. Najpierw ją porzucił przy pierwszym poważnym problemie, a potem obwinił ją za bycie ofiarą własnej matki!? Nie brzmi to jakby był zbyt fajną osobą, można mieć tylko nadzieje, że to niedojrzałość ze względu na wiek.
Nie dziwię mu się wcale. Dziewczynka również wydaje się nie zrównoważona psychicznie. Nie chciał się wplątywać w tą patologię. Na najbardziej rozważną wyglądała matka Owena, która dla jego własnego dobra mogła przemówić mu do rozsądku. Ja na jego miejscu nie chciałabym z tą rodziną mieć nic do czynienia.
Nie zachował się dobrze wobec dziewczyny, ale trudno go potępić. Jest ofiarą całej sytuacji, ta chora kobieta pisała o nim tak sprośne rzeczy i tak go zaszczuła, że może mieć traumę na wiele lat. A kontakt z córką psycholki nie pozwoliłby mu się odciąć od przeszłości. Młoda niewinna, szkoda jej najbardziej.