Obsługiwałem angielskiego króla

Obsluhoval jsem anglického krále

2006 2 godz.
7,3 15 336
ocen
7,3 10 15336
6 938
chce zobaczyć
{"rate":5.33333,"count":3}
powrót do forum filmu Obsługiwałem angielskiego króla
  • Trudno, naprawdę trudno, będzie komukolwiek zrozumieć ten film bez zrozumienia tzw. "czeskiego charakteru narodowego". Ów charakter wpisuje się w głębszą całość, coś co Kroutvor opisuje jako mentalność całej Europy Środkowej - nad-kraju, nad którym unosi się zapach kiszonej kapusty, konformizmu i zastygłego trwania. Kwintesencją "Obsluhoval jsem anglickeho Krale" jest jedno proste zdanie: "my Czesi nie walczymy". Jesteśmy Szwejkami, w prostej linii od Haška, stąd wywodzi się nasz ród. Jako slawiście z wykształcenia i mentalnie Czechowi (de facto bez czeskich korzeni, ale za to z pogranicza) jednocześnie trudno mi zrozumieć zaniżone (i krzywdzące) oceny tego filmu, jak i - poniekąd - jestem w stanie pojąć, że dla typowego Polaka (tu w zasadzie wstaw jakąkolwiek inną narodowość a wyjdzie na to samo, ba! może nawet na gorsze - Polakowi dużo bliżej do Czecha, niż pożeraczowi mięcha z KFC na Brooklynie) dzieło Menzla może się wydawać dziwne, śmieszne, a nawet momentami anachroniczne. Ján Dítě, to kwintesencja czeskiego Szwejka - tyle, że kilkadziesiąt lat później. Istotnie, ów czeski opór, zwłaszcza w postaci ober-kelnera Skřívanka i innych kelnerów z Hotelu Paříž cokolwiek wyolbrzymiono, jednak ducha epoki film oddaje znakomicie. Tak samo jak pojawiające się w tle zniewolenie czeskiej komuny, które przebija przez sudecką głuszę do której zesłano głównego bohatera. Dla odmiany, takiej komuny jak w Czechach (na szczęście) nie doświadczyliśmy po wojnie...
    Reasumując, dla kogoś obeznanego z czeską/słowacką kulturą film ten będzie bez wątpienia prawdziwym arcydziełem. Jeśli za takowe uważałeś "Pociągi pod specjalnym nadzorem", "Tysiącletnią Pszczołę" czy też "Postrzyżyny" - serdecznie polecam "Obsluhoval jsem angliskeho Krale". Pozostałym, hm... polecam pewnego rodzaju ostrożność, mimo iż suma summarum film naprawdę wart jest obejrzenia.

  • aa2xa ocenił(a) ten film na: 9

    slobodan Nie znam "czeskiej mentalności" ale film uważam za świetny. Zupełnie inne podejście do wojny niż Polacy... bez tych wszystkich nadętych i wielkich słów.
    A przecież Czesi też jednak trochę walczyli... zabili kata Pragi. A samo ostentacyjne nie walczenie - też jest formą walki, tyle że z głupotą i bezsensem wojny. Czytałem, że w okresie międzywojennym Czesi bardzo nie lubili Polaków. Uważali nas za wielkich szowinistów i nadętych bufonów. Mieli dużo racji.

    Koniec końców chyba wyszli na tym wszystkim lepiej niż my. My szarpaliśmy się z powstaniami, walką z hitlerem etc. I wylądowaliśmy na bardzo podobnym poziomie co Czesi... tyle, że Praga zachowała trochę więcej zabytków niż Warszawa... Wielu Czechów nie straciło życia w niepotrzebnie.
    Czesi byli bardziej elastyczni...wydaje mi się, że to mądre podejście. Walka z dużo potężniejszymi żywiołami nie ma chyba sensu...

    Z drugiej strony - podejście głównego bohatera i kompletne "płynięcie z prądem" też nie wydaje się zbyt dobre dla niego. Dopiero kiedy symbolicznie pozbywa się znaczków zdaje się, że zaczyna czuć się szczęśliwy.

    Świetna scena w hotelu, gdzie najpierw bogacze chodzą na panienki a potem to samo z żołnierzami wehrmachtu.
    Jedna patologia zostaje zastąpiona drugą patologią.