Takie trochę uwspółcześnione "Trzy dni Kondora"

poszerzone, jakżeby inaczej, o wątek terrorystyczny i o całą masę absurdów, jak to w amerykańskim filmie sensacyjnym. Ogląda się przyjemnie, ale sensu szukać ze świecą. Coś jak "Salt" z Brangeliną...

1

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: