Matka Chrzestna

Żeńskie Ocean Eleven,Żeńscy Pogromcy Duchów...
Czekam na Matkę Chrzestną

587
  • Hahah To byłoby już przegięcie. Wkurza mnie taki brak nowych pomysłów i odgrzewane kotlety.

  • "Siedem Wspaniałych"; "Jenna Rambo"; "Kobietki z ferajny" i na koniec perła od Tarantino "Wściekłe Suki"...
    ...możliwości są nieograniczone.
    Ale tak na serio. To nie piję do tego, że w obsadzie są same kobitki, tylko do tego, że robią "kobiecą" wersję. Czemu nie mogą stworzyć oryginalnego scenariusza, gdzie kobiety grają główną rolę... przecież mamy takie filmy jak: seria "Obcego" (z genialną rolą kobiecą), "Kill Bill"; "Thelma i Louise".
    Dlatego takie filmy (z odzysku) jeszcze bardziej obniżają rolę kobiet w kinie, gdyż dają one (fałszywe) wrażenie, ze film z kobietą musi być oparty na sprawdzonym już "męskim" schemacie.

    TAK dla filmów z silną kobiecą rolą
    NIE dla filmów z odzysku, przerobionych pod kobiece role

    • Zgadzam Się.

    • W końcu skończy się na tym, że powstaną takie filmy jak: "Pretty Man", "Wonder Man" itd. :)

    • Nie, bo byłaby to wówczas oczywista równość, na którą feministyczne lobby nigdy nie przystanie. A filmy z silnymi kobiecymi rolami, to już swoją drogą od dawna są kręcone...

    • Mnie też zaczyna męczyć to pokazywanie kobiet tylko w wersji wyszkolonych żołnierzy.

    • Jackie Brown, Aniołki Charliego były calkiem całkiem, ale to było dawno...

    • Zgadzam się w całej rozciągłości

    • "Wściekłe suki" Piękne :D aleś mnie rozbawił!

    • Dla mnie tego rodzaju filmy to tylko taka zabawa - taka sama jak robienie "Pięknej i Bestii" w wersji live action.
      Można coś takiego zrobić jako dodatkową rozrywkę dla miłośników oryginału, dla ciekawych zdjęć, itd., do tego łatwiej jest to sprzedać, ale jeśli próbuje się to promować feministycznymi pobudkami, to rzeczywiście jest to mocno nietrafione.

    • In Diana Jones

    • "Ale tak na serio. To nie piję do tego, że w obsadzie są same kobitki, tylko do tego, że robią "kobiecą" wersję."

      Przeczytaj to zdanie kilka razy i zrozum absurd i logiczne samobójstwo jakie popełnileś xDD
      No ale tak to już jest, jak probuje się komuś dosrać jednocześnie próbując udawać niewiniątko. Passive-aggresive

      • Fajnie, że skończyłeś czytać w tym miejscu.

        Ale już wyjaśniam. Sformowanie "kobieca wersja" odnosi się tu do trendu przerabiania filmów pod kobiece role (których przykłady jako żart wymieniłem w zdaniu poprzedzającym). To że nie bolą mnie kobiece role wyjaśniłem w zdaniu kolejnym, którego chyba nie doczytałeś.

        To jest moja opinia, wyrażona może w kąśliwy sposób ale nadal opinia. Niestety obecnie coraz częściej wypowiedzi, które wyrażają się negatywnie o pewnych zmianach zachodzących w Holyłód" uważane są jako pełnoprawne ataki na kobiety, a ich twórcy uznawani jako seksiści.
        Niestety to zabija dialog, a jego brak zabija jakość kina, gdyż każda krytyka jest tu negowana stwierdzeniem "...a co ty tam wiesz paskudy seksisto".

        Jedyne czego się wstydzę to wykorzystanie zbyt wielu cudzysłowów.
        pozdrawiam

        • Ale jakie to ma znaczenie w przypadku jakości filmu? Kompletnie żadne, to jest dorabianie sobie filozofii do sztucznego podziału na kino "męskie" -"damskie". Wiem, że fajnie jest powiedzieć, że to jest odtwórstwo, ale wynika to z zaproponowania tego samego tytułu. A założę się, że gdyby zrobić ten film pod inną nazwą, to czepialstwo byłoby na mniejszym poziomie. Na przyszłośc po prostu radzę spojrzeć na film taki jaki jest, a nie czego jest remasterem, rpzeróbką czy czymkolwiek innym. Bo niedługo niektórzy będa musieli tłumaczyć się z własnej płci przed sądem.

          • Nigdy nie wspomniałem o kinie damskim i męskim* a jedynie o "wersjach filmu ", gdzie sami twórcy ogłosili że film będzie to kobieca wersja czy wersja z kobiecą obsadą. Więc to oni są twórcami takiego podziału, który robi więcej krzywdy niż korzyści.

            Gdyby film wydano pod innym tytułem, wprowadzono jakiś twist faktycznie sam bym się nie czepiał, bo widziałbym coś świeżego a nie odgrzewany kotlet w podpisem "wersja kobieca".
            O tym pisałem w moim pierwszym poście. I właśnie będę bił w przeróbki, remastery, sequele (kobiece czy nie), bo to jest rak, który toczy obecne kino i to jest główny problem. Goście w garniturach siedzą przy okrągłym stole z toną statystyk i wybierają sprawdzone pomysły na których można najłatwiej zarobić a najmniej stracić. A tymczasem tona świetnych pomysłów na filmy przetrzymywana jest w lodówce.

            Co do tłumaczenia się z płci przed sądem, to niestety nie wiem za bardzo o co chodzi.
            *powiedzmy sobie szczerze istnieje podział na kino damskie i męskie (czy raczej skierowane do danej płci) no ale nie o tym jest dyskusja.
            Hej

            • Owszem wspomniałeś, o tym jest cały ten temat i dyskusja. To, że nie zdajesz sobie sprawy z tego co napisałeś to nie moja wina

              Przecież przeróbki sequele i remastery to nie jest nowa rzecz. Tak się dzieje od początku kina. To są normalne eksperymenty gatunkowe, które podchodzą pod trendy, zapotrzebowania. Nie znajdziesz dzisiaj filmu, który nie byłby w jakimś stopniu powieleniem pomysłu z czegoś innego. Kwestia percepcji i wykonania. Taki Marvel trzyma się na rynku ponad 10 lat, a przecież każdy film to to samo.

              • No i znowu odwołuję to przeczytania 3 i 4 zdania w mojej pierwszej odpowiedzi. Bo już nie wiem jak to inaczej przetłumaczyć.

                Wyrwanie zdania z kontekstu całej wypowiedzi i budowanie na tym dyskusji to naprawdę słaba zagrywka, która niszczy cały sens rozmowy.

                Co do samego istnienia sequeli/remasterów to wiem, że one nie znikną ale skupiam się głównie na ostatniej ich "pladze".
                Pewnie, że są dobre wersje, sam podałeś dobry przykład Marvela, gdzie powielany koncept sprawdza się. Zawsze starają się coś dodać/zmienić w filmach ale schemat zostaje głównie ten sam (choć z czasem pewnie też zacznie umierać). I to mi nie przeszkadza.

                Ale nadal zostaje cała tona filmów robiona pod "znany tytuł/markę" (wspomniałem panów w garniturach) gdzie to nie są żadne eksperymenty, próba rozwoju, tylko zwykłe skoki na kase. Szczególnie w obecnej erze "Uniwersów" (Marvel, DC, Dark... miał być nawet GhostBusters. serio) gdzie każdy chce skopiować Marvela.

                I jeszcze odnośnie powielania pomysłów. Zgadzam się że zawsze się z czegoś czerpie, zawsze coś jest inspiracją, ale to nie to samo co budowanie kolejnych filmów na tym samym koncepcie, tylko z innymi bohaterami.

                • Kwestię podziału na kino damskie-męskie już wyśmiałem powyżej, toteż nie będę do tego wracał.

                  Dlaczego? Zdania składają sie na wypowiedź, a czasem jedno potrafi zaważyć o całości, toteż dlatego skrytykowałem to jedno z którym dostatecznie się nie zgadzam i uważam za śmieszne.

                  Najpierw piszesz o remasterach samych w sobie, a potem piszesz, że są tzw. skoki na kasę. To teraz uważaj, bo leci petarda: WSZYSTKIE filmy są robione dla kasy. To nie jest ta smutna opowieśc, gdzie rezyser z każdą łża wlewa poemat do danego filmu, pieniądze idą na biednych, a studio daje kasę na film sprzedając maliny przy obwodnicy.

                  Twoje "skok na kasę" wzięło się tylko z tego, że dany film uważasz za gówniany. I każdy film dostanie taką łatkę od motłochu bo inaczej nie potrafią uzasadnić swojego zdania.

                  Każdy film marvela, choć uważasz je za dobry to też są skoki na kasę. Myślałem, że to oczywiste, ale widzę, że trzeba tłumaczyć podstawy

                • No i widzę, że sam wchodzisz w tryb Passive-aggresive xD

                  Dokładnie, zdania składają się na całość wypowiedzi ale skupiłeś się tylko na tym zdaniu nie biorąc pod uwagę tego co napisałem przed i za nim, dodają tylko, że chciałem komuś "dosrać". Czy to dlatego, że w obecnym czasie każda uszczypliwość od razu ma dyskredytować komentarz a dalej całą dyskusję.

                  Wszystkie filmy są robione dla kasy... no co ty. (nie wiem po co ta ironiczna "smutna opowieść").

                  Z góry dziękuję że pośrednio nazywasz mnie motłochem. Nie wiem po co ta agresja i obrażanie . Ja chcę prowadzić dyskusję i tyle. A ty jak widzę starasz się mi tylko "dosrać". Tylko po co?

                  Nie wiem skąd doszedłeś do wniosku, że gówniane filmy uważam za „skoki na kasę”. W poprzednim poście jasno przedstawiłem co wliczam do tej kategorii. I Marvel też w tej grupie się znajduje. Ich wyjątkiem jest to, że w większości przypadków im się udaje i tyle. I nie uważam ich wszystkich filmów za dobre, choć w większości to dobrze skrojone kino rozrywkowe.

                • Wyśmiania i krytyka twojego posta nazywasz passive agressive? xDD

                  Nie wiem co ma na celu taka pseudointelektualna przepychanka polonistyczna, skoro jej bezsens , a tym bardziej istotę wyjaśniłem wyżej.
                  Masz pretensje do kina, że robią kobiece wersje danych filmów, a wynika to tylko z tego, że jest ten sam tytuł, który jest chwytem marketingowym i niczym więcej. Sama treść filmu jest kompletnie inna, a czasami okazuje się typowo lepsza (patrz nowe „To”). To tak podsumowując temat remasterów i przerabiania filmów.
                  W takim razie wytłumacz co w takim razie rozumiesz poprzez stwierdzenie „skok na kasę”. Bo ja wyszydziłem oczywistą oczywistośc, jak to kino jest naturalnym, rozrywkowym przykładem relacji producent-konsument. Pieniądze grają więc tutaj pierwszorzędną rolę i używanie tego jako argumentu w dyskusji nad jakością filmową jest bezsensem, jeśli nie powiedzieć - idiotyzmem xD
                  Nie nazwałem cię motłochem. Jeżeli właśnie zidentyfikowałeś się z grupą społeczną, którą wyśmiałem w poprzednim poście to pretensje miej tylko do siebie.
                  Tak, dokładnie tak twierdzisz. Pisząc, że każdy chce zgapiać z Marvela, że są filmy robione pod znany tytuł i markę, a nie żadne eksperymenty. Zaczynasz doczepiać łatwki do filmów, które są takimi skokami na kasę jak te, które uważasz za „oryginały”, od których tamte zgapiają. A skoro mają tę samą cechę „skok na kasę”, to dalej wychodzi tylko subiektywna opinia o tych filmach. Wypowiadając się więc źle o tych filmach stawiasz je w gorszej pozycji niż te oryginały. Ale nie powiesz tego bezpośrednio. Użyjesz tylko stwierdzenia, że tamte to „skoki na kasę” …

                • Odniosłem się do passive-agressive, ze względu, że sam zacząłeś dokładać uszczypliwości. xD

                  „Nie wiem co ma na celu taka pseudointelektualna przepychanka polonistyczna, skoro jej bezsens , a tym bardziej istotę wyjaśniłem wyżej”
                  – Za bardzo nie wiem gdzie mnie odsyłasz.

                  „Twoje "skok na kasę" wzięło się tylko z tego, że dany film uważasz za gówniany. I każdy film dostanie taką łatkę od motłochu bo inaczej nie potrafią uzasadnić swojego zdania”
                  – tu POŚREDNIO porównujesz mnie do motłochu (ja nadaję łatkę jak i twój motłoch, prosta implikacja) ^^, co nie jest zbyt przyjemne, bo ja staram się tylko przedstawiać moje argumenty.

                  „Masz pretensje do kina, że robią kobiece wersje danych filmów”
                  – To dokładnie opisałem w moim pierwszym poście w tym temacie.

                  „(…) Sama treść filmu (sequelu/remastera) jest kompletnie inna, a czasami okazuje się typowo lepsza” (…) „to kino jest naturalnym, rozrywkowym przykładem relacji producent-konsument. Pieniądze grają więc tutaj pierwszorzędną rolę (…)”;
                  – Jak najbardziej zgadzam się, że sequel/remaster/itd. może być lepszy od oryginału, ale jak wspomniałem wyżej mnie boli tylko ostatnia ich plaga. I nie zgodzę się z twierdzeniem by podrzucać je pod kategorię eksperymentów. Dla mnie to bardziej zimna kalkulacja by zgarnąć łatwą kasę.
                  Co dalej (moim zdaniem) skutkuje obniżania standardów, przez to iż ambitniejszym projektom ciężej przebić się przez morze bezpiecznych (często płytkich) filmów dla mas, które mają małe ryzyko strat.
                  I wiem, wiem… kino to biznes, ale nadal ten trend zabija ryzyko poruszania cięższych tematów, tworzenia bardziej skomplikowanych, wielowarstwowych historii w kinie masowym. I pomimo tego że lubię większość filmów Marvela, to one tez w dużym stopniu się do tego przyczyniają. I patrząc z punktu widzenia konsumenta, to trend o którym wspominałem na dłuższą metę jest negatywny dla rozwoju kina (pozytywny dla producentów), w którym zapewne pojawiać się będzie coraz więcej rozwodnionych, płytkich pozycji.

                  „ (…) to dalej wychodzi tylko subiektywna opinia o tych filmach” (…)
                  – Jasne. Na końcu zawsze najważniejsze jest czy dany film był dobry czy nie. I taka produkcja zawsze się sama wybroni. Ale nie oznacza to, że nie można ocenić jakiegoś ogólnego zjawiska/trendu. Zgadzam się, że są dobre rema stery/sequele może i nawet kobiece wersje ^^, ale to nie oznacza, że na dłuższą metę jest to dobre dla konsumentów. Ba moim zdaniem, wręcz przeciwnie.
                  Wiem, wiem… konsumenci tego chcą. Prostych historii, znanych schematów uderzających w znajomym rytmie. Ale czy koniec końców czy to rozwój. Moim zdaniem nie, a wręcz regres.

                  Moim zdaniem twoja opinia to: „Tego chcą ludzie i to dostają”.
                  Moja odpowiedź na to, to: „Rozumiem. To prawda, ale nie jest to dobre”.

                • Masz cierpliwość :D:D:D Szacunek.

                • Odsyłam cię do wcześniejszych postów, w których wyjaśniłem bezzsens polonistycznych przepychanek. Gwoli ścisłości, chodzi o fragment, w którym wytwarzasz podział na kino damskie-męskie, a nie zastanawiasz się nad analizą konsekwencji, więc unikasz tematu tłumacząc, że wyrywam z kontekstu.

                  Owszem, jeśli wpisujesz się w grupę, o której opisuję, to zaliczasz się do motłochu. I co? Obrażony w internecie, bo skontrowałem argumenty?

                  Ale w którym miejscu masz taką plagę? Raptem 4-5 filmów, reszta to oryginalne scenariusze plus biografie i filmy na podstawie komiksów. Z czego reprezentują one w miarę wysoki poziom jeśli chodzi o techniczne wykonanie.

                  Kwestia kasy w biznesie była od zawsze, toteż nie rozumiem zdziwienia na chłodne kalkulacje, czy wyliczenie zysków ze sprzedarzy biletów. Tym bardziej, że te kalkulacje nie są na złość widza, a właśnie by go przyciągnąć. Nowe trendy powstają poprzez eksperymenty i analizę rynku. Stąd mamy ostatnio wysyp Marvela, brak dobrych filmów na podstawie gier, czy własnie mieszane wersje filmowe. To są trendy, któe chwyciły przy okazji właśnie jakiegoś eksperymentu gatunkowego. I własnie dlatego nie ma tu mowy o obniżaniu standardów, czy przebijaniu filmów.
                  Bo w tym co mówisz jest pewien paradoks. Chcesz by jakiś oryginalny film się przebił przez płytką masę (jestem ciekaw w ogóle co rozumiesz przez to pojęcie), i zarobił. Czyli stał się tym... co w sumie próbujesz tutaj wyśmiać.
                  Ale wiesz, że kino nie dostosuje się do ciebie bo tak chcesz? Tak samo mówisz o poruszniu ciężkich tematów. Jakie niby masz na myśli? Śmierć? Przemoc w rodzinie? Psychologia tłumu? Tematy, które mają swoją własną oddzielną przynależnośc gatunkową? Takie filmy nazywa się filmami psychologicznymi, thrillerami, bądź w nierzadkich przypadkach surrealistycznymi, jako symbolika pokazania co się dzieje w głowie bohatera.
                  Wielowarstwowe, skomplikowane historie - czyli jakie? Każda historia ma być układanką na miarę kryminału klasy A, a bohaterowie profil psychologiczny rozmyty jak wylana farba na płótnie olejnym?
                  Znowu tworzysz paradoks, bo chcesz od kina by podążył tylko w jednym kierunku i zabił rożnorodnośc gatunkową. Bo nie wiem czy wiesz, ale gatunek filmowy posiada cechy, które z góry odrzucają inne.
                  Owszem, można oceniać zjawiska czy trendy. Tak jak ja wyśmiewam trend wyśmiewania blockbusterów za to, że są blockbusterami.
                  Pamiętaj, że to jest nadal kino, i TYLKO kino. Nie ma tu mowy o tym, czy coś jest dobre dla konsumenta czy nie. Przeciętny pionek chce pójść do kina i spędzić rozrywkowo te 2,5 godziny. Stąd różnorodnośc gaunkowa, filmy robione z innej perspektywy czy celowanie w nostalgię przeżywa swoisty renesans. Producenci doskonale wiedzą, że gusta ludzi są tak zróżnicowane i wyrafinowane, że nawet "dobry" film trzeba przedstawić z innej perspektywy. Stąd remastery, kobiece wersje, czy misz-masze gatunkowe. Rzekłem

                • Wyjdź na dwór, pooddychaj. Życie przed monitorem tracisz.

                • Jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia w temacie, to po co zawracasz gitarę? Niezbyt interesuje mnie gawędzenie z pionkami, szczególnie z tymi niezdolnymi do dyskusji.

                • Całe twoje wypociny są jedną wielką brednią w wykonaniu osobnika nie mającego nawet mglistego pojęcia o czymkolwiek.
                  Więc nie będę marnował czasu na konwersację z intelektualnym warzywem.Dlatego się dziwię "koch96" że chce mu się pisać z takim trollem jak ty.Najpierw wytrzeźwiej, potem pisz.Czytając twoje wypowiedzi można stracić wiarę w ludzi.Żenujący jest Twój słowotok, który najwyraźniej produkujesz bez najmniejszej współpracy z mózgiem.

                • Dokładnie tak kolego, przyłączam się, że Enchateau produkuje wypocinę, która nic nie wnosi. Butny osobnik z takim ego, że ciasno się robi.

                  "Owszem, jeśli wpisujesz się w grupę, o której opisuję, to zaliczasz się do motłochu. I co? Obrażony w internecie, bo skontrowałem argumenty?"
                  Ty nic nie skontrowałeś, a zwłaszcza nie argumenty. Jak nie wiesz co to argumenty, to już się nic nie poradzi.
                  Intelektualne warzywo? Pięknie przez albireo21 ujęte i prawdziwe. Nie przepadam za typami, którzy nie mają racji a są święcie przekonani o swojej misji uświadamiania, że jego zdanie jest słuszne. Szacun dla Koch96, że chciało mu się tyle pisać. Cieszę się, że nie zniżył do twojego poziomu.

                • 100\100

                • xDDDD jeszcze mu pod stół wejdź

                • Jak już masz coś do danego usera, to pisz to mu prosto w avatar, a nie obgadujesz obok jak frajer.

                  Oo kolejny xDD Niby nie mam racji, ale jakoś nie masz choćby krztyny odwagi, by podjąć polemikę xD A jedyne co zastaję to żałosne próby ubliżenia mi. Wiadomo, prości ludzie ulegają prostym schematom. W starciu z merytorycznymi argumentami pozostają im dwie opcje. Albo zamilknąć, albo piszczeć z bólu jak ty. Osobiście lubię patrzeć na tę drugę opcję, jest o wiele zabawniejsza xDD Nara smyku i na przyszłość taka rada. Jak już się z kimś nie zgadzasz, to miej jaja i okaż to polemiką, a nie ujadaniem. Szkoda klawiatury na kogoś, kto ma to w dupie

                • Skoro moje wypociny to jedna wielka brednia to miej jaja i podejmij rękawicę, by z nimi polemizowac, wykazać, że nie mam racji.
                  Twoje żałosne próby obrażania naturalnie pominę, choć jedna rzecz mnie zaintrygowała. Wiadomo, że takich jak ty, wyjętych spod jednego szablonu prostactwa jest cała masa, ale pytanie co was utwierdza w tym prostactwie? Jedyne co zrobiłeś, to rzuciłeś od niechcenia jakimiś określeniami w moją stronę, a nie podjąłeś najmniejszej próby obrony swoich poglądów, czy zbicia moich argumentów. Chyba to jest idealny przykład tchórzostwa w internecie xDD

                • "Przecież przeróbki sequele i remastery to nie jest nowa rzecz. Tak się dzieje od początku kina. "

                  Poniżej link do faktów, nie mitów. Ze statystyką się nie dyskutuje:
                  http://www.denofgeek.com/movies/original-movies/39393/do-aud...

                • Jakbyś przeczytał całą moją dyskusję, to zobaczyłbyś moją wypowiedź, że:

                  "Ale w którym miejscu masz taką plagę? Raptem 4-5 filmów, reszta to oryginalne scenariusze plus biografie i filmy na podstawie komiksów. Z czego reprezentują one w miarę wysoki poziom jeśli chodzi o techniczne wykonanie."

                  Spoko, tak to jest jak się wtryniasz w rozmowę, nie znajać całości xD

                • Przeczytałem... Niestety! Pozwoliłem sobie zamieścić link do strony, która pokazuje trend o którym pisał powyżej Koch96. Ten nowy mainstream został wykreowany przez rynek ubezpieczeń od ryzyka z zysków w Hollywood. Nikt już nie chce ryzykować utopienia pieniędzy w oryginalne scenariusze o niewiadomej stopie zwrotu inwestycji. A każda produkcja musi być ubezpieczona od takiego ryzyka. Siłą rzeczy produkuje się sprawdzone schematy. Ale jeśli nie dostrzegasz takiej argumentacji ani na podstawie przytoczonych faktów, bądź nie rozumiesz co w podanym linku jest oznaczone, to myślałem, że przynajmniej wykresy będą zrozumiałe. Pomyliłem się. Jeżeli twoja wiedza filmowa opiera się na 4-5 filmach... No coż, dalsza dyskusja, w takim przypadku, nie ma sensu.

                • Tylko, że porównywanie kina lat 70 do współczesnych mija się z celem już na płaszczyźnie samego biznesu i trendów. Skąd niby przekonanie, że nikt nie chce ryzykować utopienia pieniędzy? Klapy finansowe zdarzają się teraz codziennie, a kino to rozrywka, która ma na celu własnie zabawić ludzkość. Jak pisałem wyżej, chłodne kalkulacje nie istnieją od wczoraj, a te zawsze nastawione są na zysk. Takie gwiezdne wojny były na skraju upadku, a Lucas miał ultimatum, że ma film zarobić. To, że przy okazji zrobił markę, która przyniosła miliardowe dochody to sprawa drugorzędna.
                  Bo ja za bardzo nie rozumiem, co próbujesz mi tu przekazać. Bo to, że kino się rozwija i ma więcej "wszystkiego we wszystkim", to jest normalny rozwój i wie to każdy, kto choć odrobinę śledzi popkulturę.
                  No chyba, że chcesz poprzestać na już memicznym "kiedyś to było kino", które istnieje tylko w twojej głowie, jako bezpieczna przystań, w dodatku zniekształcona.

                • Masło maślane.Dwa wyrazy określające twój słowotok.

                • Dam ci radę: pies, jak mu się nudzi kładzie się i liże sobie np nabiał. Weź z niego przykład i przestań świat męczyć swoimi bzdetami. Mnie szkoda czasu na polemikę z takim typem jak ty. Kilkadziesiąt lat temu poddali by cię lobotomii.Dyskusja z durniem nie jest dla mnie zaszczytem.Staram się unikać dyskusji z typami jak ty . " Lepiej spotkać niedźwiedzicę, której zabrano młode, niż głupca w jego szale " - Księga Przysłów Salomona 17:12
                  Ciesz się że są jeszcze osoby które odpisują na twój bełkot.
                  Ale po twoich tekstach długo to nie potrwa.

                • No jak narazie nawet nie zaczeliśmy żadnej dyskusji, więc o czym ty mówisz? To co ty uprawiasz to nic nie znacząca, żałosna pyskóweczka xDD Jak ktoś cię wzywa do polemiki to masz trzy opcje:
                  1. Dyskutować
                  2. Olać (kiedy jesteś merytorycznie lub emocjonalnie niezdolny do jej podjęcia)
                  3. Żałośnie ujadać (najbardziej frajerska opcja, zazwyczaj usilnie związana z punktem 2)

                  Sam sobie odpowiedz, którą opcję ty wybrałeś. Ja preferuję, gdy dyskutant wybiera opcję 3, jest najzabawniejsza xDD

                • Musisz poszukać u siebie punktu "G" tępa parówo.

                • Cholera, muszę zacząć powoli oznaczać wszystkich zaoranych, ciekawe ile mi się ich przewaliło przez moje powiadomienia xD

                • Kłótnia z idiotą jest jak jak gra w szachy z gołębiem. Nieważne jak dobrze grasz, gołąb i tak przewróci wszystkie figury,nasra na szachownicę i będzie dumny z wygranej.

                • Pudło!
                  W tym przypadku nie było ani żadnej szachownicy, ani żadnej gry. Wciąłeś się w dyskusję między mną, a Koch96 pisząc jakieś żałosne docinki o wychodzeniu na dwór i smutnych fantazji jakie to moje posty to bzdury. Ale nie zadałeś sobie ani krztyny trudu, by spróbować z nimi polemizować, wykazać czarno na białym ,że się mylę ;D To nie, wyskakujesz, mówisz "haha debil" i wychodzisz xD Stwierdzam, że jesteś tchórzliwy albo głupi, bo nie wiadomo, czy boisz się podjąć dyskusję, czy po prostu nie masz argumentów. Why no both?

                • Prawdę mówiąc ... jesteś głupi jak baba,która ci pęp ucięła.
                  Lubię patrzeć jak takie tumany jak ty się miotają :D:D:D
                  Więcej dystansu do siebie pieniaczu.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: