Szarak czy hybryda?

No właśnie, szarak czy już hybryda? Wygląd oczu wskazuje na mieszankę genetyczną. Bardzo podobał mi się ten projekt i ekspresja twarzy Paula. To świetnie zrobiona postać, bardzo estetyczna. Aż chce się przytulić.
Bawiłam się przednio od samego początku do końca, choć pojazd po judeo-chrześcijańskiej koncepcji stworzenia trochę wymuszony (nie żebym się utożsamiała, mówię tylko). Te wszystkie nawiązania do filmów, uniwersów, kalek s-f - świetne :) Z chęcią obejrzałabym jeszcze raz za jakiś czas.

3
  • Wedlug mnie to Szarak, jednakze w wersji bardziej przyjaznej ludzkiej wyobrazni. Bardziej ludzkie oczy i bogata mimika twarzy miala za zadanie przedstawic ich w bardziej ludzki sposob, co z kolei ma duzy wplyw na to jak ich postrzegamy.
    W prawdziwym swiecie na pierwszy rzut oka sa calkiem inni.. ale kto wie jakcy sa ''w srodku''? Moze Pegg and Frost chodz troszke trafili w dziesiatke? Moze kiedys sie dowiemy.. :)

    • Na pewno wybór oczu z widoczną źrenicą poprawiają komfort oglądania, trudno się patrzy w twarz istoty, której emocji nie można odczytać ze spojrzenia (o ile Szarzy mają jeszcze to, co my nazywamy emocjami). Cieszę się, że ktoś pozytywnie przedstawił tę rasę, już miałam dość demonizowania naszych wielkogłowych krewnych. W końcu nawet specjaliści twierdza, że nie każdy Grey to negative Grey :D Może są też milsi i bardziej wyluzowani. Mam nadzieję, że kiedyś ich poznamy :D

      • Cieszy mnie to, ze jestes otwarta do takich spraw. Zwykle ludzie krytykuja rzeczy, ktorych nie rozumieja lub ktorech sie boja. :/
        Mam nadzieje, ze kiedys sie zmienimy i bedziemy gotowi na prawde, ktorej teraz jeszcze nie jestesmy w stanie dostrzec.
        Patrze z nadzieja w przyszlosc i Tobie tez tego zycze. :)

      • ''Na pewno wybór oczu z widoczną źrenicą poprawiają komfort oglądania, trudno się patrzy w twarz istoty, której emocji nie można odczytać ze spojrzenia''

        widać, nie próbowałaś rozmawiać ze starym Chińczykiem/Japończykiem... do dopiero jest enigma.


        też się zastanawiam, czy to tak na serio z tymi porwaniami, że jakaś część jest nawiedzona, czy to propaganda żeby ich tak przedstawić, czy faktycznie całość to jakieś 'czuby z sondami' :D

        • Ha, ha :D Może źle sformułowałam wypowiedź, chodzi mi o to, że oczy szaraków są wyjątkowo nieludzkie przez tę przepastną czerń wśród której nie możemy odnaleźć tęczówki, białka, źrenicy itd.
          Ps. Czy oczy Voldemorta nie były oryginalnie (w książce) pozbawione widocznych źrenic i do tego czerwone? Może coś mieszam...
          Co do Szaraków, jako osoba żywo zainteresowana tematem UFO mam następującą teorię: istnieje wiele frakcji oraz hybryd tego gatunku, nie wszystkie uczestniczą w tzw. porwaniach. Prawdopodobnie Szarzy, którzy jednak dokonują naruszenia naszej nietykalności robią to z wyższych pobudek, dla dobra swojego rodzaju, przetrwania lub nawet dla naszego dobra. Nie potrafią w pełni utożsamić się z nami, zrozumieć naszych uczuć, strachu, traumy, tak jak i my nie potrafimy w pełni zrozumieć tego co przeżywa zwierzę zaprowadzone do weterynarza. Podobno ostatnio metody ich działań są bardziej subtelne, widać uczą się na błędach XD
          Tak czy siak, istnieją cywilizacje o wiele nam bliższe mentalnie.

          • Calkowicie sie z toba zgadzam Anthemaar. Kazde istnienie ma wolna wole, wiec nie chce mi sie wierzyc, zeby wszystkie Szaraki byly zle. :) Nie powinnismy ich oceniac pod wzgledem wygladu, ani tym bardziej sadzic, poniewaz nie znamy powodow do dzialan, ktorych sie podjeli.

            Ja rowniez wierze, ze moga istniec tam inne cywilizacje znacznie inteligentniejsze od nas. Wszechswiat jest tak wielki. Gdybysmy byli jedyni, to byloby duze marnotractwo przestrzeni. Poza tym po co Bog mialby tworzyc tak wielki kosmos tylko dla nas? :)

            Kiedys natrafilam na krotka wypowiedz pewnego naukowca pochodzacego z japonii (Michio Kaku). Mowil on o tym czy jest mozliwosc na to, ze inne, bardziej rozwiniete cywilizacje beda chcialy nas odwiedzic i/lub pomoc. On twierdzil, ze nie. Porownal nas do mrowek, a ICH do ludzi. Wedlug niego, zaden czlowiek nie bedzie zainteresowany pomaganiem mrowkom.
            Ja sie z tym nie zgadzam.

            Jezeli wezmiemy pod uwage, ze ONI sa bardziej rozwinieci technicznie, to czemu nie moglo sie tak stac z ich duszami? Oni nie musza byc tak egoistyczni i brutali jak my. Nie musza patrzec na swiat tak jak my i co najwazniejsze nie musza zyc w taki sposob jak my zyjemy.

            Nasza cywilizacja splamila ta Ziemie krwia i nienawiscia. Oni moga prawadzic znacznie inny tryb zycia, pelen harmonii i milosci. Moga byc istotami, ktore sa bezinteresowne i posiadajace poklady cierpliwosci i nadzieji do nas.

            Mam nadzieje, ze takie cywilizacje gdzies tam istnieja i ze pewnego dnia zjednoczymy sie z nimi zyjac na rownym poziomie.

            PS. Przepraszam za brak polskich znakow. Wiem, ze tak sie trudniej czyta, ale pisze z angielskiej klawiatury. :(


            • Ja również sądzę, że ewolucja duchowa jest możliwa i na pewno wiele cywilizacji przeszło już przez ten próg, na który my dopiero wchodzimy. Myślę, że już niedługo spotkają się z nami "otwarcie", sądzę, że to kwestia kilku, kilkunastu lat :D Jestem optymistką w tej kwestii. Oczywiście to czy przybędą oficjalnie zależy głównie od nas, od poziomu naszej gotowości na przyjęcie nowej wersji świata. Gdyby teraz w środku mojego miasta wylądował statek, ludzie wpadliby w panikę. Możliwe, że jesteśmy stopniowo oswajani z obecnością innych istot... Światła na niebie tu i tam...
              W każdym razie to my musimy dojść do ich poziomu. Nie twierdzę, że negatywne byty nie istnieją, pewnie są w okolicy, ale nie warto im dawać mocy skupianiem myśli. Chwała filmowcom za potraktowanie Paula z taką sympatią i nie powielanie schematów. Ludzie i tak dość się nastraszyli oglądaniem Aliena, Dnia Niepodległości itd. :D

          • wg mnie to te 'porwania' dla 'badań' to kolejna przykrywka :) Mianowicie dlatego, że (tak jak napisałeś) jakaś grupa Szarych od kilkudziesięciu jak nie kilkuset czy kilku tysiącleci ciągle wykonuje te same działania, ciągle na tych samych osobach. Jeśli są tak technicznie zaawansowani, to czy trwałoby to tak długo? I dlaczego 'badają' ciągle te same osoby przez całe ich życie? Albo jak wytłumaczyć fakt, że porwani znajdują na swoich ciałach siniaki np na rękach, czy odciśnięte długopalczaste dłonie na plecach, jeśli wg tego co 'zapamiętali' były to badania ginekologiczne i poruszanie się odbywało się na zasadzie lewitacji :)

            Ja tam nie wiem co oni robią, ale nie wierzę w to co próbują nam wmówić. Tak samo jak zbytnio się na nich nie wkurzam, bo rozumiem że nie robią tego bez powodu, dla czystej satysfakcji, jednakże nie wybiegłabym im na spotkanie i nie zaprosiła na herbatę :D

            • To normalne, rozsądne podejście do problemu. Niektórzy porwani mają pewne przekonania odnośnie swojej roli (często pozytywnej), dla innych to po prostu przykre przeżycie. Doszły mnie słuchy, że działania Szarych na Ziemi to program hybrydyzacji, który oni prowadzą dla podtrzymania i ulepszenia swojego rodzaju. Owocem tych działań mają być liczne mieszane gatunki, obdarzone wiedzą Szaraków, ale także często ludzką emocjonalnością. Podobno właśnie przedstawiciele jednej z tych ras wylądowali, czy też rozbili się w Roswell.
              Więc czy obce istoty są nam wrogie? Nie wiem, możliwe, że niektóre z nich tak, ale nie warto poświęcać im uwagi, tak sądzę. W końcu energia podąża za myślą. Może warto zapytać czy istnieją pozytywne cywilizacje, osobiście uważam, że istnieją, chociaż nie wiem czy Szarzy do nich należą...

              • Też o tym słyszałam, że to niby dla ich dobra. Słyszałam też, że to Szarzy są wytworem kogoś innego, więc jakby dwie sprzeczne informacje. Trzeba wziąć pod uwagę, że byle kto ludzi nie porywa, są to pewnie naukowcy, a naukowcy robią określone rzeczy. Co za tym idzie, nie każdy Szary musi odczuwać przyjemność z umieszczania ''sondy w odbycie'' i nawet może być ''fajnym gościem'' na tyle na ile jego emocjonalność jest zbliżona do naszej :P
                Z tym, że częściej spotkasz ''naukowca'' bo to ich się ''wysyła'' (pewnie), niż przeciętnego Szarego Kowalskiego, który w sumie by sobie z Tobą pogawędził przy herbacie.
                Co do pozytywnych Ras, to pewnie, że takie są. Z resztą, co uważamy za pozytywne, to może najpierw ustalmy. Czy jeżeli ktoś jest drapieżnikiem to jest pozytywny czy negatywny? Lew dla antylopy jest jakimś demonem, natomiast dla nas jest zwykłym zwierzęciem. Wg mnie wszystko zależy od punktu siedzenia :) Wiadomo, że nie dałabym się komuś zjeść, ale z drugiej strony mogę to w jakimś % zrozumieć.
                A druga rzecz, że obecnie na masową skalę propaguje się wersję, że wszyscy inni niż ludzie są źli, straszni, chcą władać planetą itd... kurcze... no, bez przesady... co to za pomysł? Ludzie serio są aż tak zakompleksieni że uważają, że nie będą potrafili się bronić? Czy to jednak chodzi o to, że są 'pępkiem świata' i tylko oni są rozsądni i uprzejmi? :D

                • Oczywiście, wszystko zależy od perspektywy, jak najbardziej. Gdyby było inaczej, istniałaby jedna, objawiona prawda, świat byłby czarno-biały, a przecież wiemy, że tak nie jest.
                  Mówiąc o pozytywnych rasach, mam na myśli istoty, dla których nie jesteśmy potencjalnymi ofiarami, wręcz przeciwnie. Wierzę, że takie cywilizacje istnieją, że ich funkcjonowanie opiera się na symbiozie, nie drapieżnictwie jak w naszym świecie. Dla nas wszystko jest takie właśnie... Wierzymy w koncept walki o przetrwanie, koncept wojny, wierzymy w nasz naturalny, wrodzony potencjał agresji. Dopiero od niedawna to się zmienia, ludzie zaczynają dostrzegać, że ten stary paradygmat im nie służy. Więc może już wkrótce odwiedzą nas istoty ze światów, które funkcjonują bez konfliktów oraz polityki podszytej lękiem. Pytanie co tutaj zastaną, czy my będziemy gotowi na oświecenie, he, he...
                  Odnośnie tego demonizowania obcych, sądzę, że elity rządzące mają w tym udział. Zależy im na utrzymaniu nas w lęku, ponieważ strach jest narzędziem kontroli. Co by się stało gdyby np. obca cywilizacja postanowiła nam jakoś pomóc w kwestii energii i paliwa kopalne przestałyby być potrzebne? Sytuacja geopolityczna uległaby zmianie, wielu ludzi straciłoby niemal boską władzę... Piękna wizja :D

                • coś mi się wydaje, że czytamy podobne fora :)))
                  Jestem przekonana, że są tacy, którzy są ok i nie mają ochoty nikogo zjeść...
                  co do lęku, to absolutnie się z Tobą zgadzam. Natomiast w sprawie paliw, to już dawno zostało wynalezionych wiele różnych wynalazków, z tym że koncerny wykupują patenty. Np maszyna, do której wrzucasz obierki (roślinne, np z ziemniaków), która przetwarza to jakoś tam na prąd dla mieszkania. Czemu tego nie używamy? Bo koncern wykupił pomysł i opatentował :P
                  też mi się tak zdaje, że to straszenie 'kosmitami' ma jakiś głębszy cel, być może faktycznie chodzi o kontakt, kto to wie.

                • He, he, na forach nie siedzę, ale ogarniam temat jak tylko mogę używając głównie YT :D
                  Co do tych wynalazków, jasne! Przecież już dawno pojawił się się samochód działający na wodę, czy też wspierany przez użycie wody w systemach, jest mnóstwo ciekawych prototypów generatorów czy to magnetycznych, czy wykorzystujących energię punktu zerowego. Fakt, to nie wyjdzie na powierzchnię, póki pewni ludzie kontrolują media oraz środowisko naukowe. Pamiętam jak Greer mówił o tym podczas jednej z konferencji projektu Disclosure.
                  Zobaczymy co będzie, zawsze możemy próbować po swojemu coś robić. Mi się marzy zbudować w Polsce Earthshipa :D

                • Buduj! :D Ja zajmuję się czymś zupełnie innym, ale też bym sobie w czymś takim zamieszkała :)))

                  A co do tych 'pewnych ludzi' to mniej więcej wiadomo kimże są (jakiś %)- jakim cudem Watykan blokuje film Złoty Kompas II? A dopuszcza Piłę czy Serpsk? Co ich tak zabolało w niewinnej animacji, gdzie tylko jest delikatne naprowadzenie, że Magistratura to nasz Kościół? :) Wg mnie to mocno dziwna sprawa i jakbym miała komuś skopać dupsko to przejechałabym się właśnie tam hehe

      • użytkownik usunięty

        O czym ty chrzanisz ? o czym wy chrzanicie/? w co wy wierzycie??? omg

        • palą bez filtra ;-P

        • Wierzą w kosmitów, którzy prze tysiąclecia porywali ludzi. Zwłaszcza w wieku XX, początki dziennikarstwa i chęć zaistnienia - dużo było relacji z porwań. Ale ostatnio nie porywają (coraz trudniej w czasach smartfonów i kamer na dronach się ukryć), więc wierzą że kosmici stali się subtelni... bo przez setki lat porywali, ale nagle w ciągu ostatnich 30 lat zmądrzeli :) niech sobie wierzą.

          Nie jestem ignorantem, zdaję sobie sprawę z tego, że mieszkamy na małej planecie w małym układzie słonecznym w średniej wielkości galaktyce gdzieś na obrzeżach przeciętnej gromady galaktyk z dala od granic wszechświata i wcale nie tak blisko jego centrum... ale trzeba na to patrzeć spoza ludzkiego punktu widzenia, a nie tłumaczyć sobie, że kosmici stali się subtelni bo to dziecinne.

    • Miło w końcu znaleźć ludzi otwarcie myślących :) Ja również wierzę w istnienie istot, które tak dla bezpieczeństwa zwykłem nazywać po prostu "Istotami Wyższymi", bo zważywszy na ich hipotetyczny rozwój technologiczno-duchowy nie można ich zamykać w ciasnych nazwach "kosmitów", "bogów" czy "aniołów" - moim zdaniem te wszystkie pojęcia są tylko różnymi, dopełniającymi się spojrzeniami na te same byty. Jakby na to nie spojrzeć w mitologiach słowo "bóg" najczęściej oznaczał istotę z nieba.

      Zgadzam się z wami we wszystkich kwestiach, choć mam pewne wątpliwości co do wspaniałomyślności Istot Wyższych. Oczywiście zakładam wariant, że wyżej rozwinięte cywilizacje są znacznie lepsze duchowo od nas (być może stąd chrześcijańska koncepcja Nieba), jednakże niektóre z nich mogą być wyżej tylko z powodu technologii - a do tego niestety nie trzeba być altruistą. Jak dla mnie wysyłanie w kosmos sygnałów typu "jesteśmy tutaj, przylećcie prędko" jest pomysłem samobójczym na miarę antylopy wbiegającej w stado lwów. Nigdy nie wiadomo, czy akurat nie napotkamy jakiś kosmicznych Mongołów.

      Wracając do filmu, na mnie również spore wrażenie zrobił projekt Paula - Szarak z ciała i ruchów do złudzenia przypominający kosmitę z nagrań ze Strefy 51, a jednak w swej mimice i zachowaniu typ nie tyle ludzki, co po prostu sympatyczny. Skojarzył mi się tu trochę z easter egg'iem z GTA V z Jezusem-hipisem (skrajne porównanie, ale też jest tu taka wyższa mądrość we współczesnym, luzackim podejściu :) )

      • Dlaczego niby kosmici mieliby być bardziej rozwinięci od nas? Możliwe, że jesteśmy pierwszym gatunkiem w naszej galaktyce, który wylatuje w przestrzeń kosmiczną, może nawet jesteśmy pierwszym gatunkiem który stworzył cywilizację naukowo-techniczną. Postrzeganie kosmitów jako tych bardziej rozwiniętych tylko dlatego, bo są kosmitami, jest płytki i pozbawiony jakiejkolwiek naukowej powściągliwości. Może jakaś rasa wcześniej niż my osiągnęła możliwość podróży kosmicznych, ale w wyniku jakiegoś wydarzenia, rasa ta została unicestwiona.

        Co bardziej rozwinięte gatunki będą gatunkami całkowicie ateistycznymi, ponieważ nauka będzie spełniać wszelkie potrzeby przedstawicieli tego gatunku. Widzimy to dobrze na przykładzie Ziemi, gdzie najbardziej rozwinięte technologicznie kraje, to jednocześnie te najbardziej ateistyczne i vice versa - te najbardziej religijne są najbardziej zacofane.
        Druga sprawa - religie są po to, by obiecywać lepsze życie po śmierci, czyli generalnie rzecz ujmując - obiecują że biologiczna śmierć nie jest końcem naszej egzystencji. W momencie gdy śmierć zostanie wyeliminowana, religia straci rację bytu. Patrząc na to, że my już dziś pracujemy nad nieśmiertelnością, pozwala przypuszczać że nie jest to jakiś szczyt szczytów w naukowym poznaniu, a raczej jedna z najszybciej poznawanych technologii. Jeżeli jest zatem jakaś rasa bardziej od nas rozwinięta, to z pewnością jej przedstawiciele są już nieśmiertelni i co za tym idzie - nie potrzebują religii.

        Faktycznie, wysyłanie sygnałów w rodzaju "jesteśmy tutaj", w momencie gdy nie mamy nawet jeszcze rządu światowego i małą planetę dzielimy na ponad 200 państw, jest głupim pomysłem. Nie jesteśmy zjednoczeni jako gatunek, nie posiadamy żadnych pozaziemskich kolonii, więc kontakt z kimkolwiek nie ma sensu, ponieważ jeżeli będą w stanie tu przylecieć, to z miejsca jesteśmy pogrzebani. Najpierw powinniśmy podporządkować sobie cały Układ Słoneczny, skolonizować planety zewnętrzne, wybudować system wczesnego ostrzegania i tak dalej, by być jak najlepiej przygotowanym na ewentualne reperkusje wynikłe z przybycia obcych do naszego systemu macierzystego. Coś takiego zajmie nam najbliższe 200-300 lat, więc i z kontaktem zaczekajmy do roku 2300.

        • Rozwój technologiczny to moim zdaniem kwestia czysto subiektywna. Technologia nie jest jednolitym "drzewkiem wynalazków" uniwersalnym dla całej ludzkości, a jedynie pojedynczymi wynalazkami, które ludzie mogą wynaleźć przypadkiem lub nie. Dla przykładu Inkowe i podobne im ludy tworzyli cywilizację liczniejszą i bardziej rozwiniętą naukowo od Europejczyków (np. w wiedzy astronomicznej), lecz nie znali koła ani zaawansowanej obróbki metalu. Być może lot w kosmos też jest jedną z takich technologii, która tak naprawdę nie wymaga skomplikowanej wiedzy, a jedynie wykorzystania jakiegoś nieznanego nam zjawiska w przyrodzie (jak tunel czasoprzestrzenny itp.) . Zgadzam się zatem z tezą, że UFO za powłoką latającego talerza równie dobrze może kryć prymitywne, owadzie stwory rodem z "Dystryktu 9-go".

          Nie zgodzę się jednak, że rozwój naukowy wypiera religię - człowiek (a być może i inne istoty rozumne) jest z natury stworzeniem uduchowionym, który zwykł traktować nieznane mu zjawiska z wielką ostrożnością, a czasem i czcią. Może to być spowodowane zarówno ślepą nadzieją na uporządkowanie kosmicznego chaosu, jak i wnioskiem wyciągniętym z obserwacji nieznanych mu sił. W prehistorii i wczesnej starożytności oddawano cześć zwierzętom, ogniu, słońcu i siłom witalnym, np. płodności. Później mitologia większości kultur ewoluuje w wiarę w "przybyszów z nieba", często podobnych do ludzi, lecz cały czas nieznanym i przerażającym. Niezależnie od systemu poli- czy monoteistycznego, zakładano zawsze jakąś formę siły najwyższej, nazywanej Gają, Bogiem czy Absolutem. Dzisiejsi uczeni rozpatrują istnienie czegoś jakby sieci łączącej wszystkie istoty rozumne i nie tylko, bliżej nieokreślonej siły sprawczej. Pojawia się też coraz więcej teorii o egzystencji pośmiertnej, bardziej lub mniej materialistycznej (tzw. wędrówkę duszy można równie dobrze rozpatrywać jako obieg materii w przyrodzie, a wraz z nią informacji o świadomości.
          Innymi słowy, rozwój nie zaprzecza duchowości, bo duchowość także podlega rozwojowi. Mylisz religijność z fanatyzmem, który objawia się nie tylko w religii, lecz w każdej ideologii, i niestety będzie on istniał tak długo jak sama wolna wola :)

          Interesująca sprawa ze śmiercią w przyszłości - być może efektem dalszego rozwoju genetyki i nanotechnologii będzie nie tylko nieśmiertelność ciała, lecz także przywróceniem do życia pogrzebanych zmarłych? A co, jeśli Chrystus mówiąc o "ciała zmartwychwstaniu" tak naprawdę przewidywał proces technologiczny? Jakby się nad tym zastanowić, nie ma większej różnicy pomiędzy nauką a religią, bo oba opisują podobne procesy, siły i zjawiska. To tylko dwa różne podejścia, które wynikają z ludzkich potrzeb ciekawości i duchowości i uzupełniając się, rozwijają się.

          • Oczywiście że rozwój naukowy to nie poruszanie się po deterministycznym drzewku rozwoju, dlatego też nie zakładałbym z góry, że kosmici są od nas o niebo bardziej rozwinięci i potrafią nie wiadomo co. Dla przykładu skomplikowana budowa fizyczna mogła bardzo skutecznie hamować postęp ich medycyny, jednocześnie dając im predyspozycje w innym kierunku. Być może to bardziej my byśmy mogli ich czegoś nauczyć, niż oni nas.

            Człowiek nie jest istotą z natury uduchowioną, tylko jest istotą z natury analityczną. Nasz gatunek zawsze dążył do wyjaśniania świata nas otaczającego i nigdy nie zadowalał się brakiem odpowiedzi. Z powodu braku odpowiednich narzędzi naukowego poznania, zaczęliśmy tworzyć historie o bogach i istotach nie z tego świata, celem wyjaśnienia fenomenów nas otaczających. Odtąd piorun był oznaką gniewu bożego, zaś płodność darem od bogini-matki. Nasze religie powstawały i ewoluowały, ponieważ ciągle potrzebowaliśmy odpowiedzi na pytania, które sobie stawialiśmy, lecz gdy w końcu odkryliśmy naukę, religia zaczęła tracić na znaczeniu, ponieważ okazało się, że metoda naukowa jest dużo lepsza w odpowiadaniu na pytania, niż religia. Rozwój medycyny, szkolnictwa i wzrost ogólnego dobrobytu materialnego ludzi prowadzi do ateizacji społeczeństwa, więc założyć możemy, że rasa bardziej rozwinięta od nas, będzie raczej ateistyczna, niźli uduchowiona, ponieważ odpowiedzi na swoje pytania czerpać będzie ze źródła empirycznego poznania.

            W wyniku śmierci mózg ulega ogromnym uszkodzeniom, więc o ile już pracujemy nad podtrzymywaniem życia mózgu w nieskończoność, o tyle zupełnie innym zagadnieniem zdaje się być odwrócenie ogromnych, obszarowych uszkodzeń w strukturze mózgu. Pytanie zatem, czy będziemy w stanie wyłącznie sklonować taką osobę, czy przywrócić ją do życia z jej doświadczeniem, pamięcią i tak dalej. Osobiście w to wątpię, ponieważ raz rozłożoną materię biologiczną, ciężko będzie poskładać do kupy w takim samym, idealnym porządku na poziomie molekularnym.

            Różnica jest tu znacząca. Żeby zacząć od tej podstawowej, to religia walczy z nauką, więc nie można mówić, że religia i nauka żyją w zgodzie, bo jest to zwyczajnie nieprawdziwe. Druga, nie mniej istotna różnica, to fakt iż religia opiera się na dogmatach, czyli rzeczach niepodlegających jakiejkolwiek dyskusji, ani tym bardziej zmianom. Jest to całkowite zaprzeczenie idei naukowości, która polega na przyjęciu każdego poglądu, jeśli tylko ten został empirycznie dowiedziony jako prawdziwy.

  • wyglądają podobnie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: