Fabułę można jeszcze jakoś przemilczeć choć jest bardzo niskich lotów. Humor typu gość wyrywa znak drogowy, zjeżdża na nim z góry, wpada na drzewo i odbija się lecąc z powrotem ale w 2024r zrobić takie animacje to trzeba być wybitnym, to nie pies i kot a dwa żelki wyginające się na wszystkie strony.
W filmie jest scena kiedy zakonnica zamknięta w ToiToiu jest ciągnięta po zamarzniętej drodze przez furgonetkę. Podczas seansu czułam się jak ta zakonnica - niby trochę zabawnie, ogólnie strasznie, śmierdzi ściekiem i modlisz się, aby to się wreszcie skończyło.
Bardzo niski poziom żartów, humor gastryczny,...