Po obejrzeniu po latach "Fingered" (1986) Richarda Kerna przyszedł czas na odświeżenie surrealistycznego krótkometrażowego horroru "Pig" z 1998 roku. "Pig" zapewne pozostałby filmem raczej nie zauważonym, gdyby nie słynny Rozz Williams, lider death rockowego Christian Death, zespołu hołubionego zarówno przez subkulturę gotycką, jak i metalową (plus paru innych mniej lub bardziej zapomnianych projektów muzycznych). Williams powiesił się 1 kwietnia 1998 roku w swoim apartamencie w West Hollywood, a "Pig" powstał na krótko przed jego samobójczą śmiercią. To film hipnotyczny, mroczny, raczej nieprzyjemny w odbiorze, w którym oglądamy szereg tortur zadawanych pewnemu mężczyźnie przez drugiego mężczyznę w masce świni. Owe tortury przy użyciu igły oraz żyletki mają miejsce w opuszczonym domu na pustyni. Oprawca przegląda dziwacznie ilustrowaną książkę zatytułowaną "'Why God Permits Evil" w trakcie zadawania bólu zabandażowanej ofierze. Wycina torturowanemu mężczyźnie napis "Pig" na klatce piersiowej. Trochę surrealizmu, niezrozumiałej dla mnie symboliki, jednak nie można odmówić 20-mnutowemu "Pig" specyficznej atmosfery. Nico B. 14 lat później nakręcił krótkometrażowy "1334", w którym m.in. odtwarza samobójstwo Rozza Williamsa. Aktualnie w trakcie pisania tego krótkiego komentarza słucham Darkthrone "A Blaze in the Northern Sky" (1992), ale po projekcji "Świni" nabrałem ochoty na odsłuch przynajmniej jednego albumu Christian Death.