Pogrzebany

Buried
2010
6,6 63 tys. ocen
6,6 10 1 63043
6,5 23 krytyków
Pogrzebany
powrót do forum filmu Pogrzebany

Po pierwsze, to był grzechotnik, co do tego nie ma wątpliwości bo było widać na ujęciach. Ale co się dzieje gdy on płoszy węża? widać ogon niezakończony "grzechotką"... dziwne.

Myślałem, że film potoczy się tropem tego węża, bo co to za wąż który jest kilka metrów pod ziemią? To logiczne, że musiał być bardzo płytko zakopany !

Myślałem, że wyjmie deskę gdzie wpełznął wąż, i odnajdzie światło.... Albo gdy jedna z desek się złamała... mógł spróbować podnieść wieko plecami...

Najbardziej w tym wszystkim mnie zadziwia to, że on myślał, że jest bardzo głęboko zakopany. Tego typu skrzynka, gdyby była zakopana głębiej niż metr, zapadła by się w sobie.

Nie wiem czy wiecie co się dzieje z trumnami po zakopaniu. Oto ciekawostka:

http://dsc.discovery.com/videos/mythbusters-buried-alive-minimyth.html

TRUMNA ZAPADA SIE W SOBIE OD RAZU!
więc jeżeli pogrzebałeś swojego członka rodziny, to w dniu pogrzebu, ziemia wpadła do trumny na bank!

epic_limp

też mnie zaskoczyło, przecież to jest logiczne ,że wąż by się tak głęboko nie zakopał, no na pewno nie 4 metry pod ziemię , więc ten brak reakcji z jego strony i bierne wyczekiwanie na ratunek tylko mnie irytował, taka chudziutka Uma Thurman , sama wyszła z trumny i deski były solidniejsze niż to badziewie ,które się samo nadłamało...irytujący i przewidywalny film, raczej mnie zawiódł,może dlatego,że było mało dowodów przedstawionych na to by nie mógł się sam uratować i też mnie jeszcze zdziwiło,ze skoro juz wiedział co z tym Whitem, to dlaczego nie sprawdził czy faktycznie go uratowali

anita2

Doprawdy, rozbrajające są te wasze komentarze. Czy wiedząc, że w każdej chwili możesz umrzeć miałabyś głowę do tego, by dzwonić do jakichś uczelni, by dowiedzieć się, czy jakiś człowiek faktycznie żyje? Do czego w ogóle byłoby mu to przydatne? Kolejna rzecz - gdzie było powiedziane, że leżał on cztery metry pod ziemią? Jeden metr ziemi wystarczyłby zapewne, aby uniemożliwić człowiekowi wyjście ze skrzyni pod nią się znajdującej, a on przecież próbował wyważyć deski plecami. "Kill Bill" to fikcja, chyba, że pisanie o Umie Thurman było żartem z Twojej strony, co jednak na to mi nie wygląda :(

Zloty_Deszcz

aaa czyli to było na faktach,no rozbroiłeś mnie, taka sama fikcja jak Kill Bill moze bardziej prawdopodobna i przypomnę Ci,ze on był pogrzebany w piasku,znawco wielki ,a nie w mokrej ziemi, wiec wydostanie się z tej skrzyni,w której miał dość miejsca by uciekać przed kobrą,a potem wielokrotnie się obracać, by zatykać dziury i owszem wspomnienie Umy było ironią ale tylko w odniesieniu do prawdopodobności tego scenariusza..a wiedza o Marku..a owszem była potrzebna, bo gdyby wiedział,a nie łudził się ,że i jemu pomogą, moze by zawalczył o życie a nie obdzwaniał firmy ubezpieczeniowe, tak by dodać motywacji do działania, ta wiedza była by bardzo potrzebna, jednak scenarzysta od razu założył,że nie będzie się sam próbował wydostać, wiec ten wątek porzucił, bo gdyby iść tokiem Twojego rozumowania, tak samo nie potrzebna mu była wiedza jak się nazywał uratowany i co teraz robi (choć każdy rozsądny człowiek, by zdawał sobie w takiej sytuacji sprawę,ze go oszukują by podnieść na duchu)

anita2

Widzę, że masz skłonność do wyolbrzymiania... cztery metry, mokra ziemia... Nie stwierdziłem, że film był na faktach, ale twórcy próbowali nadać mu cech autentyczności, by pokazać, że coś takiego mogłoby się wydarzyć naprawdę i jak mogłoby to wyglądać, czego bynajmniej nie można powiedzieć o "Kill Billu".
Skoro tak ważne było, aby zadzwonił do Marka, to mógł też od razu dryndnąć do Umy Thurman, żeby poinstruowała go, jak ma się z tej skrzyni wydostać. Dziwne, że o tym nie pomyślałaś :)

Zloty_Deszcz

a co w domu telewizora nie miał, i filmów nie oglądał, wcale nie musiał do Umy dzwonić, trochę chęci przetrwania, akurat to jest naszą pierwotna cechą odziedziczoną po zwierzętach...słyszałeś kiedyś o lisie,który by się wydostać z pułapki jest w stanie sobie odgryź własną łapę...głupota tego scenariusza polega właśnie na tym, ze on zdał sie na telefon komórkowy i koniec pieśni,jak się okazuje, współczesna technika na nic się zdaje w tak ekstremalnych wydarzeniach..o dziwo miał zasięg co ani razu nie wywołało u Ciebie zastanowienia, ja mam talent do wyolbrzymiania, a Ty do przyjmowania wszystkiego jako prawdy oczywistej,pewnie jak by w Wiadomościach powiedzieli ,ze wylądowały ufoludki, pewnie też byś to łyknął bez ani jednego przebłysku,że ktoś Cię wkręca ;)

anita2

Naoglądałaś się bajek i zaczęła Ci się zacierać granica między fikcją, a tym, co prawdziwe. Zgadza się, że wiele pomysłów było w tym filmie ponaciąganych (choć, aby stwierdzić na ile starczyłoby człowiekowi powietrza w zakopanej skrzyni przy częstym używaniu zapalniczki lub na jakiej głębokości telefon traciłby zasięg, należałoby chyba mieć jakąś wiedzę lub doświadczenie, a nie opierać się jedynie na własnych domysłach, wyssanych z palca), ale nie to było najważniejsze w tym filmie, lecz - jak ktoś tu już wspomniał - pomysł na niego. Gdyby nie ten nieszczęsny telefon, filmu w ogóle by nie było. Bo wyobrażasz sobie kolesia przez półtorej godziny szamotającego się w skrzynce? Może Tobie by się to spodobało, bo w końcu tego od bohatera oczekiwałaś. Tylko co on tam mógł jeszcze zrobić...

Zloty_Deszcz

i tu się mylisz, bo filmów opartych na tym pomyśle było mnóstwo, choćby ostatni nominowany do Oscara z Jamesem Franco, też był człowiek sam przeciw wszystkiemu, ważne jest by całość była wiarygodna, i jak ktoś kręci film dajmy na to o niewidomych, to nie wystarczy,że zamknie na ten czas oczy i będzie wiarygodnie..ten film jest oparty na dobrym pomyśle i nawet sobie z nim poradził Ryan Reynolds...ale nic nie mógł zrobic na te jak Ty to nazwałeś niedociągnięcia...przez takie szczegóły cała wiarygodność idzie w łeb i człowiek zaczyna się zastanawiać (no chyba ,ze jest fanem w ciężkim szoku,że trafiło mu się coś ambitniejszego do obejrzenia ).... radziłabym scenarzyście dodać jedną wróżkę,powiedzieć,że nakręcił fantasy i wszystko by się zaczęło trzymać kupy...:P

ocenił(a) film na 8
anita2

Ehh no nie wiem trochę dziwny ten wasz dialog.
Ja uważam film za bardzo dobry 8/10 (czyli więcej niż "fan" Bloody_Hell). Za pewne film nie jest nowatorski było takich kilka choćby wspomniany wcześniej "127 godzin". Tylko w tym filmie nie chodziło o rozpaczliwą chęć przetrwania jednostki tylko o "system". O to ja cy są ludzie i jakie są instytucje. Gościu od ratowania ludzi specjalnie kłamię, że uratował Michaela White'a, gościu z firmy przewozowej chce (musi!) zebrać od ubierającego potrzebne informację, aby nie wypłacić należącego się rodzinie odszkodowania, ambasada mówi krótko nie wolno negocjować z terrorystami, nie ważne życie jednostki tylko, żeby media się nie dowiedziały etc.

A wy tu wyskakujecie z wężem i z tym, że gościu nie próbował grzebać w piasku. Przyznaję, że mógł to zrobić, ale nie zrobił ludzie są różni i różnie reagują w sytuacjach zagrożenia. A ja powtarzam, że to nie to było atutem filmu i wbrew pozorem film nie był o gościu, który chciał się wydostać z trumny.

Pozdrawiam

anita2

W "127 godzin" facet mógł sobie obciąć rękę i to zrobił. Bohater "Pogrzebanego" nic, powtarzam NIC nie mógł więcej zrobić, aby się wydostać ze skrzynki, czy Ty to rozumiesz? I o to właśnie w filmie chodziło, on miał tam umrzeć, a widzom miało się zrobić z tego powodu przykro.
Piszesz o wiarygodności, gdyby bohater wyłamał kilka desek spod niewiadomo ilu kilogramów piachu i wyszedł, to rzeczywiście byłoby to baaardzo wiarygodne. Dostał telefon, dzięki któremu miał szansę przekonać rząd do wpłacenia za niego okupu i w ten sposób się uwolnić, ale go olali, a Ty masz pretensje do twórców filmu, że tak pokierowali akcją i nie zakończyli go happy endem :/

Zloty_Deszcz

no widzisz...dobrze ,ze znałeś zamysł reżysera, niektórzy powinni dodawać do swoich dzieł instrukcje 'co autor miał na myśli' , i niestety nie zrobiło mi się przykro..wiec zamysł reżysera się nie powiódł, kwestia systemu..faktycznie to jest jakiś obraz, i nawet nieźle nakreślony, jednak trochę to strasznie naiwne myśleć,że ktoś sie jego losem przejmie, np. firma ubezpieczeniowa,ale to moje cyniczne zdanie,chłopak miał prawo do naiwności, jednak jeżeli to było kwestią filmu,a nie fakt samej walki o przetrwanie..trochę się to rozlazło przez co nie zrobiło odpowiedniego wrażenia...:/

anita2

Ależ on walczył o życie:) Przez cały film bardzo dobrze było to widoczne. Tylko nie pisz proszę, że za słabo parł plecami na wieko, bo to już przerabialiśmy:) Firma ubezpieczeniowa swoją drogą, oni mieli go gdzieś, zależało im tylko na pieniądzach. Jednak agent się jego losem przejął i chciał mu pomóc (ja mu uwierzyłem, choć naiwny nie jestem;), sęk w tym, że nie mógł. Anito, brakuje Ci argumentów, które rzeczywiście uzasadniałyby Twoje przekonanie, iż film był mało wiarygodny. Pozdrawiam:)

Zloty_Deszcz

słabo parł palcami w wieko, i film był mało wiarygodny, trudno ja zostanę przy swoich argumentach, Ty przy swoich

ocenił(a) film na 7
anita2

jaki... żal.

ocenił(a) film na 7
anita2

Zdecyduj się koleżanko.
Raz piszesz że był pogrzebany w ziemi i nie możliwe że wąż tak głęboko by się zakopał, a raz że w piasku.

Jak każdy który choć trochę uważnie oglądał film, zauważył że to był piasek a nie ziemia.
Porywacze na pewno zadbali o to żeby nie wydostał się sam z tej trumny, a widząc przed sobą tel komórkowy każdy z nas najpierw skorzystałby właśnie z tej deski ratunku.

Co do węża.
Znawcą nie jestem, ale nawet z wiedzą podstawową wiem że przy założeniu iż zakopany był na 1,5-2m, to na tej głębokości jest dużo gadów - w tym węże.
Tym bardziej że w piasku łatwiej jest im się przemieszczać niż ryć w ziemi.

Tillig

naucz się czytać ze zrozumieniem, to potem pogadamy :/

ocenił(a) film na 7
anita2

Wątpię, żebyś kiedykolwiek czytała tak ze zrozumieniem jak ja.

Ktoś z komentujących napisał że ten film jest dla dojrzałych widzów, którzy potrafią wyciągnąć z tego filmu większe wartości, niż to że wąż nie zakopuje się pod ziemie na głębokość, która sama nie wiesz jaka jest.

Film ma prawo Ci się nie podobać, ale czepiać się rzeczy o których nie ma się pojęcia, jest co najmniej śmieszne.

Tillig

więc przyjmij do wiadomości ,że mi się nie podobał i wybacz,że śmiałam poddać w wątpliwość sens scenariusza, rozumiem teraz,że tutaj można wypowiadać się tylko pochlebnie, bo inaczej odsądzą cię od czci i wiary..no żal na sali, po to chyba jest panel dyskusyjny by dyskutować, a jakoś nie doczytałam, byś ty miał argumenty ,które przebijają moje,o przepraszam,jeden..ja sie nie znam, dobrze,że ty jesteś znawcą wężów, choć byś się tylko na tym znał..bosz

ocenił(a) film na 9
epic_limp

Tak na marginesie to ten wąż wyglądał bardziej na Mambe Czarną niż na Grzechotnika ale moge sie mylic.

32ywis

no ,chyba się mylisz
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mamba_czarna
ale sama jestem ciekawa ,co to za wąż....i na jaką głębokość byłby w stanie się zakopać...

ocenił(a) film na 7
epic_limp

Roztrząsacie jakieś kretyńskie "fakty" (a gdyby był 2cm wyżej to mógłby się wydostać, a wąż by się nie zakopał, a czy to grzechotnik, czy kur*a kukułka itd.) nie zauważając jednego, wieeeelkiego atutu tego filmu - nowatorstwa. Budowanie napięcia poprzez grę jednego aktora i rozmowę przez komórkę oraz świetną muzykę. Ten film (nakręcony praktycznie domowymi sposobami) przeciąga uwagę i przez 1,5h dostarcza niesamowitych emocji. "Buried" udowadnia, że wciąż najważniejszy w kinie jest pomysł, a nie wysoki budżet. Aha i nie wspomnę o tych genialnych plakatach promujących ów film (proste, graficzne, z pomysłem - przywodzą na myśl klasyki Hitchcocka, Vertigo, achhhhh...). Tyle ode mnie.

Bloody_Hell

o trafił nam się fan, i już po ptokach ,bo z fanem nie ma co dyskutować..ważne jest jak to mu się film podobał i nie daj boże jak ktoś by miał coś tam skrytykować..faktycznie żal...

ocenił(a) film na 7
anita2

nie jestem fanem... po prostu szanuję ten film za pewne sprawy za które należy mu się szacunek.

ocenił(a) film na 9
anita2

Ja pieprzę.. Specjalnie dla Ciebie zbiorę ludzi i nakręcę dla Ciebie film - koleś wyląduje w trumnie, ocknie się obada sytuację, chwilę poleży dla podtrzymania napięcia, roztrzaska pokrywę trumny, przekopie się przez kilkadziesiąt kilogramów piasku (zauważ, że piasek nie będzie "spływał" tylko znad dziury tylko będzie się osuwał z każdej ze stron) i wydostanie na zewnątrz. Wszystko w ciągu 45 minut. Pasi Ci taki "wielki" i "emocjonujący" film?

Może wtedy dostrzeżesz, że film nie był "poradnikiem" tego jak wydostać się z trumny, a przykładem jak w sytuacji zagrożenia życia człowieka reagują instytucje dbające tylko o swoje dobro. Olali by każdego, byleby zachować te xxx tysięcy $ na koncie - patrze firma CRT czy jak jej tam było.

ocenił(a) film na 8
SilesiaVratislavia

mysle ze ten film dla anity powinien trwac 5 min, bo niby po co wiecej. wylamanie deski i otrzepanie sie z piachu w rzeczywistosci nie bedzie trwalo wiecej;)
pozdro anita
ps do anity, ciekawe czy tak samo komentujesz durnowate komedie romantyczne, gdzie dobro zawsze zwycieza i zyli dlugo i szczesliwie

pivosh

dziękuje za troskę, radzę sobie..przeglądając za to twoje ulubione filmy, wiem,że znacznie lepiej

SilesiaVratislavia

czekam z niecierpliwością na Twoje dzieło..a nóż widelec uda Ci się zrobić coś bardziej wciągającego i przemyślanego.
p.s. niestety ja z tych cynicznych jestem, wiec kwestia firmy i sposobu jej działania wcale mnie nie zaskoczyła, pewnie Ty za to wierzyłeś ,że będzie inaczej,cóż zdarza się...