Ktoś w ostatnim czasie powiedział mi o dwóch filmach trzymających w napięciu- Pogrzebany i 127 godzin. Nie wiem jak można je było porównać, bo obejrzeniu 127 godzin, Pogrzebany jest nudny jak flaki z olejem po 15 minutach seansu..!
a- od początku wiadomo iż "bohater" nie przezyje- bo wowczas bylby to kicz nad kiczami, jednakze film jest od zaś przewidywalny-bohater zginie
b- fatalna gra Ryan'a Reynolds'a, jego patetyczne rozmowy z agentem iz "nikt sie nim nie intresuje" i bog wie ile wiadomosc na sekreterce żony, która i tak zdradzal
c- niespojnosci- Porywacz grozi zabiciem Kochanki i daje mu 3 minuty na wymuszenie okupu u wladz USA, a on odklada spokojnie telefon, lyka sobie tableteczki, popija z gwinta,
lub jak juz wczesniej wspomnianie zuzycie tlenu, tudziez waz przeciskajacy sie przez zbitą ziemię w ktorej lezy trumna/ podswietlanie swiecacego sie telefonu zapalniczka etc
d- brak jakiejkolwiek pointy, bo jesli scenograf chcial pokazac administracyjnosc, biurokracje, tudziez sam problem wojny w Iraku, mogl to zrobic w mniej zenujacy sposob, jak ckliwe rozmowy z agentem/pracodawca/matka
ogolnie oceniam film na 3, zal straconego czasu.
o kuwa, faktycznie, bardzo ciezko przewidziec zakonczenie takiego filmu. :o
skad wnioskujesz, ze zdradzal zone?
ziemia nie byla zbita, to byl piach. weze pustynne zakopuja sie w piachu, aczkolwiek, tez moim zdaniem naciagana scena.
co do pointy, to jaki sposob bylby wedlug ciebie mniej zenujacy? zrobil by sie z tego dokument, nie thriller.