Powiedzcie mi takie coś.W połowie filmu typek co ratuje bohatera mówi,że uratowali kiedyś Marka White`a.Na końcu filmu jak bohater się dowiaduje,że złapali rebelianta i powiedział gdzie jest zakopany Amerykanin ten co go ratuje mu mówi:Przykro mi dostaliśmy się do Marka White.Głupie jak dla mnie,wcześniej go okłamał i tyle podając nazwisko osoby,którą rzekomo kiedyś uratował.Film bzdurny ogólnie,niektóre dialogi mnie rozśmieszały.Takie akcje w takiej ekstremalnej sytuacji.Po screenach widać,że akcja dzieje się w trumnie więc nie ma się co podniecać na to,że pokażą plenery Iraku.Ogólnie strata czasu na to,nawet nie wiem jakim cudem wytrzymałem tyle czasu i nie wyłączyłem,to chyba jedyny plus tego filmu a tytuł to jeden wielki spoiler więc wiadomo,że bohater na końcu umrze.
Jak dla mnie cały ten motyw z Markiem White'm jest najlepszy w filmie. Najpierw daje bohaterowi cień nadzieji, by pod sam koniec odebrać mu go całkowicie. W ogóle TAKIEGO zakończenia ze świecą szukać, absolutny majstersztyk. 10/10
zgadzam się z Mateuszem.
tylko nie rozumiem jednego z filmu. na samym końcu (muzyka ucichła i ogólnie jest cisza i czarny kadr) i głos tego gościa: "przykro mi Paul, z całego serca", ale tak wyraźny (nie jak przed chwilą przez telefon)... co to znaczy??
Paul już pewnie nie żyje, bo wszystkie dźwięki z jego perspektywy ustały. Nie wiem, może ja próbuję niepotrzebnie dorobić jakąś interpretację do końcówki.. :)
W każdym razie zastanawiają mnie te ostatnie tak wyraźne słowa... Jakiś sens na pewno to niesie.... Pomyślę i jak wymyślę do napiszę:)
No dokładnie,chodziło o dawanie nadziei,nie wiadomo czy go szukali,pewnie nie ale nie chciał,żeby bohater sam był do ostatnich chwil.
g_lox - zamiast krytykować, mógłbyś najpierw zrozumieć o co chodzi w filmie, a dopiero później oceniać - krytykować.
Gdy Paul spytał kogo uratowali, Dan na chwilę zamilkł, bo nie wiedział co mu powiedzieć (pewnie dlatego, że nikogo nie uratowali). Ja interpretuje to tak, że przez chwilę milczenia przypomniał sobie podobny przypadek, z którym właśnie mają do czynienia i rzucił nazwiskiem White'a. Chciał dać Paul'owi nadzieje, że już kogoś uratowali i jego też się uda. Gdybyś ty leżał w trumnie i by ci powiedzieli, że już nie ma szans... chciałbyś coś takiego usłyszeć ? Na pewno Dan nie chciał, aby Paul wpadł w panikę, tym bardziej, że ten miał nerwicę lękową. Cały czas wciskał mu kity, że go uratują, aż na końcu powiedział szczerze, że to już koniec (pewnie uświadomił sobie, że Paul powinien poznać prawdę i się z tym pogodzić). Dodatkowo Dan nie chciał aby Paul rozpowszechnił sprawę, np. na YouTube, bo wtedy ludzie poznaliby prawdę i mieli pretensje do rządu, że ten nie stara się dostatecznie o uratowanie człowieka w takich właśnie przypadkach. Taka sytuacja nie byłaby komfortowa dla rządu, dlatego Dan chciał tego uniknąć. Jednak pod koniec filmu złapali jakiegoś rebelianta i nadzieja wróciła, nawet Dan myślał, że się uda (teraz to było szczere), ale cóż... nie ten Amerykanin. Trafili na Marka, o którym wcześniej powiedział Dan, że go uratowali. Jak już wcześniej wspomniałem, to był kit, żeby tylko Paul nie wpadł w panikę.
To tyle ode mnie :)
no tak tak, to wszystko jest jasne :)
chodzi mi o tę ostatnią "scenę", ostatnie słowa Dana, które wypowiada. znaczenie tego
Człowieku przecież ja ten film zrozumiałem.Jest tak banalny i przewidywalny,że nie wiem nad czym się zastanawiać,tylko po cholerę te nędzne kłamsta.Nie wierzę,że bohater się nie połapał,że to wszystko kity.Ogólnie film słaby i beznadziejny.Szkoda,że mu na ten telefon ktoś z reklamy nie zadzwonił i nie zaczął wciskać kitu o darmowej pościeli czy tam chińskiej porcelanie.Hahaha beka.
Człowieku ja nie mówię, że go nie rozumiesz :) spokojnie. Głośno tylko mówię swoje myśli, że ostatnia scena jest ciekawa
Sam jestem ciekawy ostatniej wypowiedzi Dana.
g_lox - czyli jesteś dla mnie opozycją, bo mi się film bardzo podobał. Przecież wyjaśniłem we wcześniejszej wypowiedzi te kłamstwa... czego jeszcze nie rozumiesz z tego ? A bohater się połapał, przecież mówił, że Dan mu kity wciska, ale później znowu mu uwierzył. To było tak, że na początku wierzył, później zwątpił i na koniec znowu uwierzył.
Masz sieczke we łbie, obejrzyj again i się wypowiedz, film ma przesłanie, pokazuje jak są traktowani zakładnicy. Mnie dziwi że oceniłeś wysoko dobre filmy (może poza La Horde) a tego pojąć nie potrafisz. Obejrzyj i pomyśl, fajny film.
Szczerze? Ty kompletnie nie dorosłeś do tego filmu, więc może odpuść sobie ocenianie go, a tym bardziej takie spoilery, bo tylko Cię ośmieszają.
"Człowieku przecież ja ten film zrozumiałem."
Gówno zrozumiales o czym swiadczy twoj pierwszy post.
Kilka wyjaśnień: Jasne jest, ze telefon paula można było bez problemu namierzyć i to Dan robi natychmiast, wysyła ekipę która ma odszukać terrorystów a tą ekipą jest naprawdę eskadra F-16 bombardująca miejsce gdzie leży Paul aby go zabić i szybko zakończyć sprawę. Paul zapisuje w pierwszej rozmowie z Danem na desce Mark White. Kiedy filmy dostają sie do internetu Dan zaczyna dopiero prawdziwe poszukiwania fartem wojska wpadają na rebelianta i na końcu filmu zaczynają kopać i wykopują właśnie Paula tyle ze na desce jest napis Mark White i to słyszy widz przez telefon dla tego później dźwięk jest bez zniekształceń, bo wykopali Paula, prawdopodobnie już martwego albo nieprzytomnego ale wykopali identyfikując po napisie na desce jako Marka. Kiedy Dan spostrzega ze to nie Mark ale Paul (czego już nie widzimy) wygłasza ostatnie zdanie przepraszające. oczywiście to tylko subiektywna wersja rozwiązania zagadki
dodatkowo dodam, ze Paul zapisuje imię Mark White nad głową na początku filmu a później się obraca więc napis jest nad jego nogami na końcu filmu, i właśnie tą część skrzyni odkopują pierwszą, dla tego dalej rozmawiają z Danem przez telefon.
jimir po przeczytaniu Twojego posta obejrzałem jeszcze raz końcówkę. Z jednej strony nie wiem czy jest to możliwe ,bo Paul mówi 'że nie słyszy kopania, a przecież to nie jest coś cichego i powinno być to słyszalne. . Natomiast ostatnie przeprosiny Dana sugerują jakby znaleźli Paula ale jest on już martwy.
trzeba przyznać iż bardzo ciekawa interpretacja zasługująca na uwagę! a co do samego filmu, przesłanie jest bardzo ciekawe i prawdziwe, momenty w którym główny bohater zostaje podniesiony na duchu bardzo fajnie nakręcone. p.s. nie którzy walczą o życie a inni o swoją du.. ;)
Pozdrawiam!
SPOILERY UWAGA!!
Fajna interpretacja Jimir, ale się z nią nie zgadzam ;) Tzn podoba mi się Twój tok myślenia, ale jak widać każdy interpretuje inaczej.
Ani my ani Paul nie słyszymy kopania uderzenia łopatą w trumnę. Myślę, że chodzi o to co ktoś napisał wcześniej. Mark White to wprowadzenie w błąd Paula, aby dać mu nadzieję. Końcówka a więc to że dźwięk jest bez zniekształceń nie niesie za sobą niczego specjalnego. Raczej bym się tu doszukiwał podkreślenia słów Dan'a, że się starał, ale nie zdążyli, albo jak napisał waleczek.
Można być nieprzytomnym przez nawet 20 min. Więc gdyby było jak mówisz, że gdy odkopywaliby mu najpierw nogi to mogliby zdążyć go reanimować, poza tym gdy Dan się rozłącza to widać ostatnie tchnienia Paula z ustami przy wieku trumny i coś na wzór, że zrozumiał Paula i się z tym pogodził że to nie jego odkopali. On wręcz to potwierdza. Po drugie złożył testamet w telefonie więc dałoby się to zweryfikować, że to nie White. Więc fajne i zaskakujące myślenie ale jednak nie ;) Pisz scenariusze bo twój koniec byłby lepszym zakończeniem tego filmu ;)
Zgadzam się też z którymś z przedmówców. Końcówka jest kozak, a film naprawdę oki. Okazuje się, że da się nakręcić fajny interesujący film z jednym aktorem. Szacun dla Reynoldsa zagrał naprawdę dobrze. Może niektóre rozmowy są bez sensu i rozwiązywanie problemów w tak krótkim w czasie. Uważam też że coś tam za dużo tlenu było jak na zabawę z zapalniczką, i szamotaniu. Akcja trwa ile 4y h i bateria starcza na kilka połączeń ?.
A to jak potraktowała Paula jego firma. MIODZIO. naprawdę super i takie Amerykańskie że ręce opadly ;)
A do g_lox'a. Fakt po pierwszym poście widać, że nie skumałeś filmu ;)
Pozdrawiam
Bardzo dobry film. Natomiast nie mogę zrozumieć do końca zakończenia, a konkretnie ostatnich słów już po pokazaniu ostatniej sceny. Głos Dan'a brzmi jakby mówił już normalnie. tzn nie przez telefon co wskazuje na odkopanie go. Do tego podoba mi się interpretacja zakończenia jimira, czyli zobaczyli napis na trumnie Mark White i uznali, że on się w niej znajduje, a nie Reynolds, tylko jest to trochę mało prawdopodobna wersja. No nie powiem - film mnie zaintrygował, czego się nie spodziewałem : ) 8/10
"Po screenach widać,że akcja dzieje się w trumnie więc nie ma się co podniecać na to,że pokażą plenery Iraku."
Jeśli taki film oglądasz dla krajobrazu, to... <ściana>
Ciekawe, jak różni ludzie rozmaicie odbierają film... Dla mnie mocny. I kapitalny film.. może dlatego, że 3 lata mieszkałem w Ann Arbor ;)
A co do tego White'a... No cóż, oni nikogo nie uratowali nigdy, a że nie chcieli gościa załamywać to podał mu pierwsze lepsze nazwisko, może ostatniego... No i odkopali, ale już nie żyjącego White'a. Jego też kiedyś odkopią... Rusz głową człowieku, trochę wyobraźni.
Dla mnie niestety średniawa :(. Tzn. 5 na 10, no, bo pomysł fajny, przekonujące aktorstwo, historia realistyczna, ale wykonanie... no, kiepskie. Tzn. nieścisłości! Przede wszystkim... Paul w końcu znajduje ten swój własny numer telefonu, gada chwilę później z Danem, mówi mu, że dowiedział się, jaki jest ten jego numer, Dan pyta skąd go zna, Paul mówi, że nieważne, że po prostu zna, i potrafił się go dowiedzieć, a Dan nie. ALE. PAUL NIE PODAJE TEGO NUMERU DANOWI. Chwilę później natomiast, Paul otrzymuje telefon ze swojej firmy o rozwiązaniu kontraktu... pomijam takie szczegóły, że kontrakt jest rozwiązany w momencie doręczenia (i to raczej pisemnie), a nie "jak wygodnie pracodawcy" (więc nie smućcie się, że wdowa po Paulu nie dostanie kasy - dostanie, każdy sąd podważy argumenty firmy ;))... Skąd w firmie mieli numer Paula? Przecież nie mogli wcisnąć "redial", bo numer Paula był zastrzeżony - nawet Dan go nie znał - bo gdyby znał, to by go namierzył bez problemu - kwestia zwrócenia się z pozycji siły do firmy telekomunikacyjnej. Pewnie lokalizację by mieli w ciągu godziny.
W każdym razie, motywem przewodnim filmu jest ten brak negocjacji USA z terrorystami. Idea w całości zrozumiała, rozsądna. Ale każdy medal ma dwie strony. Po drugiej są tragedie ludzi, za których ukochany kraj nie chce wyłożyć głupich paru milionów dolarów.