Karol i Witek niszczą odbiór całego filmu

są tak beznadziejnie sztuczni i teatralni w emocjach , aż momentami gościł u mnie uśmiech zażenowania.a nie powinien zważywszy na tematykę filmu.
Na domiar złego dialogi są w dużej mierze kretyński co w połączeniu z aktorstwem sprawiało że miałem ochotę oglądać całość bez dzwięku
Kto do jasnej ciasnej dał w ogóle angaż aktorowi podkładającemu głos Witkowi,przecież on jest tragiczny !! nie wiem przez jakie znajomości ktoś mu dał tę rolę.

PS jedyny plus dla ludzi odpowiedzialnych za odrestaurowanie taśm,wykonali kawał dobrej i ciężkiej roboty

64
  • Dlaczego nie mogli zrobić filmu pół niemego? To się zawsze sprawdza. Albo jakoś to inaczej rozwiązać, no tragedia. Także chylę czoła za kawał tak mizernej roboty.

    • Po to by laik który o powstaniu wie tylko tyle, że coś takiego było mógł się połapać w tym co się dzieje na ekranie. Poza tym powiedzmy sobie szczerze - akcja pod tytułem robienie chleba czy odlewanie amunicji jest średnio ciekawa. Gdyby nie narracja to film mógłby być co najwyżej puszczany na Discovery albo NatGeo, gdzie obejrzałaby go garstka pasjonatów.

      • Pewnie masz rację :) Mimo to, czy nie można było zrobić tego lepiej? Moim zdaniem tak.

        • Zawsze coś można zrobić lepiej. Ogólnie to była ciężka sprawa z 6 godzin nagrań wybrać półtorej i zlepić to w jakąś w miarę spójną opowieść. Jeśli prześledzisz dokładnie film to dowiesz się że chronologia nie jest zachowana. Np w początkowych scenach widać jak mężczyzna na noszach wnoszony jest do szpitala polowego, a 40 minut później oglądamy jak jest opatrywany na ulicy. No oczywiście możliwe jest, że został ranny dwukrotnie, ale bardziej prawdopodobne jest że to przeoczenie. Inne fakty też się nie zgadzają. Najpierw oglądamy zdobycie PAST-y (20 sierpnia) potem ślub Bolesława i Alicji Biega (13 sierpnia), a w międzyczasie mszę z okazji święta żołnierza (15 sierpnia).

          • Mogli by mieć głosy zwykłych, przeciętnych polaków z jakimiś lekkimi wadami wymowy itp. ,a tak mieli jak dla mnie zbyt radiowe wokale. Podobnie przemawiający ksiądz jak dubbing z jakiejś reklamy.

          • A co powiesz o scenie z Niemcem paktującym o zawieszenie broni? Dubbing nie ma nic wspólnego z ruchem jego ust. Zwłaszcza wesołe "Heil Hitler" na koniec.

            • Ja w co najmniej kilku momentach zauważyłem niezgranie tekstu mówionego przez aktorów z ruchami warg ludzi na ekranie. Czasami wynikało to z ograniczeń technicznych (np. ujęcie było w przyspieszonym tempie, a tekst musiał zostać wypowiedziany w normalnym) czasami pewnie domysłami co ludzie na ekranie mówili, a czasami pominięciem niektórych "półsłówek" wrzucanych między zdaniami. Pewnie można było to zrobić lepiej, ale ja oceniam to tak jak resztę filmu - z tego co było nie dało się wiele więcej wyciągnąć. A co do jakości i czystości dźwięku w filmie to powiem tyle, że ludzie w tamtych czasach rozmawiali w taki sam sposób jak w dzisiejszych, a nikt chyba dzisiaj nie mówi głosem jak ze starego radioodbiornika.

              • Zanim film wyszedł obiło mi się o uszy, że twórcy zatrudnią fachowca od czytania z ruchu ust. Jak sam zauważyłeś raczej się nie popisał.
                Jeśli chodzi o dialogi, to jednym z największych mankamentów była głośność. Kwestie obu "narratorów", którzy siłą rzeczy musieli być bardzo blisko kamery są zmiksowane tak samo głośno jak oddech kobiety biegnącej jakieś dziesięć metrów od nich. Takie kwiatki powtarzają się przez cały film.
                Piszesz, że niektóre ujęcia były przyspieszone. W dobie techniki cyfrowej spowolnienie obrazu nie jest chyba jakimś tytanicznym wysiłkiem. Wygląda na to, że zabrakło współpracy między grafikami a dźwiękowcami.
                Z Twoich postów wyżej wynika, że uważnie obejrzałeś film i wiesz coś o Powstaniu, możesz więc napisać, co skłoniło Cię do wystawienia dychy filmowi którego największy atut stanowią stare kroniki filmowe, a prawie cała reszta jest - moim zdaniem słusznie - zjeżdżana na forach?

                • Właśnie to że są to stare kroniki obrobione w ten sposób. Gdyby to był film kręcony dziś, z taką samą fabułą, scenografią i aktorami to byłby gniotem niewartym uwagi. Doceniam również to, że ktoś nie poszedł na skróty. Można było przecież te kroniki pokolorować, udźwiękowić ale zamiast fabuły z Karolem i Witkiem po prostu dodać komentarz. Mówiąc krótko zwykły dokument. Następnie mogli puszczać to w muzeum, sprzedawać na DVD a może i do Discovery czy NatGeo. Wszystko fajnie, ale na pewno wówczas ten obraz nie dotarłby do szerszej publiczności, fanatycy historii (tacy jak ja) by obejrzeli, może uczniowie siłą zaciągani ze szkół. Ale generalnie film przeszedłby bez echa.
                  Do tego ten film ma jedną rzecz której nie ma żaden inny o tej tematyce - ogromny ładunek emocjonalny. Jeżeli widzę na ekranie że operatorzy z Pałacu Staszica nagrywają ujęcia czołgów stojących na Krakowskim Przedmieściu to czuję się dziwnie, bo ja tamtędy bardzo często chodzę. W miejscu gdzie stał czołg trafiony z PIAT-a dziś jest KFC gdzie czasem jadam. Wiele miejsc z filmu znam i kojarzę, wielokrotnie bywałem w nich nawet nie zastanawiając się jakie sceny tam się rozgrywały. Z drugiej strony rozumiem osoby nieznające stolicy, które nie utożsamiają się z tym co widzą na ekranie. Gdyby to był film o miastach których nie znam lub znam powierzchownie to pewnie nie wywołałoby to na mnie większego wrażenia.
                  I na koniec małe porównanie. Miasto 44 (również oglądałem w dniu premiery) - była kasa, były efekty, było aktorstwo. Ale nie było emocji bo hollywoodzki styl tego obrazu spowodował że to co było na ekranie nie było wiarygodne. Natomiast Powstanie Warszawskie nie jest (bo nie mogło być) aż tak spektakularne ale jest PRAWDZIWE i na tym polega jego siła. Nie wyobrażam sobie by jakikolwiek film o powstaniu mógł przebić ten film.

                • Fanatycy historii nie czerpią swojej wiedzy z sieczki którą serwują kanały popularnonaukowe.
                  Co do filmów o II wojnie światowej mających zainteresować tym tematem młodzież, to byłem w grupie młodzieży, siłą zaciągniętej do kina na "Kamienie na szaniec". Większość przesiedziała cały film z nosami w telefonach, a pozostałym po seansie odpowiadałem na pytania w stylu "ej, Andrzej a o co chodziło na koniec tam jak ten go zastrzelił?" Film był nudnawy (bo większość go olewała) i zagmatwany (bo reszta nie wiedziała o co chodzi), więc poległ na całej linii. Gdzieś w internecie natknąłem się na ankietę w której 43% nastolatków po obejrzeniu "Kamieni..." deklaruje, że chciałoby żeby na podstawie filmu powstała książka...
                  Miasta 44 nie oglądałem, ale plakat z Heinklem którego sekundy dzielą od rozbicia się o eksplodujący Prudential nie nastraja optymistycznie.
                  O błędach w "Powstaniu Warszawskim" pisano już powyżej. O dzikich tłumach w kinach jakoś nie słyszałem. Wątpię, żeby zainspirował wielu ludzi; kto interesował się tematem II wś obejrzał z uwagą, kto nie ten przeklikał film w sieci , albo godzinę siedział na facebooku w kinie.
                  Moim zdaniem problem ze współczesnymi, polskimi filmami historycznymi jest taki, że starając się przybliżyć II wś większemu wachlarzowi - głównie młodych - odbiorców, trywializują temat, sprowadzając go do filmiku kręconego komórką z idiotycznymi komentarzami (Powstanie Warszawskie), efekciarstwa (Miasto 44), albo wielowątkowej, metafizycznej opowieści w której gubią się sami twórcy (Baczyński, Kamienie na szaniec)

                • A może temat po prostu się już wyeksploatował? Polska to ponad 1000 lat historii, w tym wiele wydarzeń z których powinniśmy być dumni. Nie trzeba w kółko wałkować II WŚ. Bardzo chętnie obejrzałbym np film o bitwie pod Chocimiem czy nawet wcześniejszych czasach. Nie musi w nim występować Żebrowski, ani Szyc ani inni tego typu aktorzy - ostatnie filmy udowadniają że w najmłodszym, nieznanym jeszcze pokoleniu aktorów jest w czym wybierać. Tak czy inaczej za parę dni do kin wchodzi "Hiszpanka" czyli film o powstaniu wielkopolskim. Po zwiastunach wydaje się super, zobaczymy czy będzie to tylko ładna, ale pusta komercja czy jednak ciekawe zaprezentowanie jednego z największych zwycięstw w historii.

      • po raz kolejny kręcimy film o powstaniu tylko dla Polaków, a i tak zapewne połowa nie będzie w stanie niczego o powstaniu powiedzieć (Polaków)...
        świetny film ale niestety Amerykanin, czy Japończyk choćby nic z niego nie wyniesie...
        podobnie jak w filmie Miasto 44 - BRAK ZAKOŃCZENIA!
        dlaczego nie możemy na koniec napisać : (cytat z Wikipedii):

        W trakcie dwumiesięcznych walk oddziały powstańcze straciły bezpowrotnie blisko 16 tys. żołnierzy – z czego 10 tys. poległych oraz 6 tys. zaginionych, których należy uznać za zabitych. Rannych zostało ok. 20 tys. powstańców – w tym 5 tys. ciężko. Do niemieckiej niewoli trafiło ok. 15 tys. żołnierzy (w tym ok. 900 oficerów i 2 tys. kobiet). Duże straty poniosły również oddziały 1. Armii Wojska Polskiego. W walkach o Pragę, a zwłaszcza podczas prób forsowania Wisły, utraciły one blisko 5,5 tys. zabitych i rannych.

        Nie jest znana dokładna liczba ofiar cywilnych. Niemcy na użytek propagandowy szacowali, że wynosiła ona ok. 250 tys. osób. Jeszcze podczas trwania powstania przewodniczący PKWN Edward Osóbka-Morawski mówił o 200 tys. ofiar. Polscy i zagraniczni historycy przyjmują zazwyczaj, że straty ludności cywilnej wyniosły od 150 tys. do 200 tys. zabitych[306]. W wyniku powstania od 500 tys. do 550 tys. mieszkańców stolicy oraz około 100 tys. osób z miejscowości podwarszawskich zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, z czego blisko 150 tys. zostało deportowanych do obozów koncentracyjnych lub wywiezionych na roboty przymusowe w głąb Rzeszy...

        Ktoś, kto nie zna naszej historii, po obejrzeniu tego filmu nie rozumie w ogóle co oglądał, sielana jakaś, zupki jedzenie, gazetki, kąpania, czasem ktoś zginął... nie oddaje to w ogóle tragedii jaka tam się wydarzyła...

        Dlaczego nie potrafimy na końcu filmu wstawić napisów jakiś, podsumować tego co oglądaliśmy... przez to świat wie wszystko o nawet najmniejszych potyczkach USA i niczego o Polsce się nie dowiaduje... jaki gościu z innego zakątka globu po obejrzeniu czegoś takiego poszuka czegoś w necie?

        W ogóle nie potrafimy pokazywać naszej historii dalej...

      • i jeszcze jedno - krótka wzmianka, że Sowieci są za mostem, dlaczego nie ma jakiegoś szerszego, głębszego komentarza? Skąd na przykład mieszkaniec Filipin ma wiedzieć, co oznacza zdanie, że za mostem są Sowieci - on tego zdania w ogóle w filmie nie zauważy!

        Pomijając sens, czy bezsens - powstanie jest to niesamowity i unikatowy sprzeciw przeciw najeźdźcy : dlaczego nie potrafimy się swym bohaterstwem pochwalić na świecie?

  • Zal!!!!
    Żeby nie było : obejrzałem (a nie-oglądnąłem!!!!!!!!!-do kretynów!) film dwa razy. Oglądając pierwszy raz, wyłączyłem dźwięk po ok.15 minutach-byle nie słyszeć tych niedopasowanych,kretyńskich, idioty ręką pisanych i przez indolentów czytanych tekstów! Wielka praca tych co:czyścili filmy,kolorowali,udźwiękowiali oraz kompozytora muzyki została zniweczona!!!!!!!

  • Właśnie oglądam ale chyba włączę bo nie mogę znieść tych kreteńskich dialogów.

  • Chyba trochę przesadzacie. Tak źle nie było. Lepiej czepiajcie się dubingu do filmów w stylu Harry Potter.

    • Ogółem Harry Potter to tragedia.

      • Generalnie to tragedią jest dubbingowanie filmów fabularnych, a szczególnie filmów w których główne role należą do dzieciaków. Być może oceniałbym inaczej Harrego, może nawet bym się wciągnął, ale polski dubbing mnie rozwala. Nie daję rady tego oglądać. To samo się tyczy różnych innych filmów familijnych i familijno-fantasy, że tak określę. A jak zobaczyłem Nawiedzony dwór (jakoś tak chyba) z Murphim, który był dubbingowany, to klękłem.
        Podsumowując, nie wiem wiem dlaczego polski dubbing do bajek, animacji jest po prostu rewelacyjny, a do filmów fabularnych tragiczny.

  • użytkownik usunięty

    Moim zdaniem powinien być jeden narrator, który raz na jakiś czas coś po wie i tyle ;) cały film jest naprawde dobry i widać, że się postarali odwalili kawał dobrej roboty,żeby to wszystko odrestaurować itp. ale trochę psuły całość te dialogi, naprawdę szanuję tych co dubbingowali też się napracowali, ale te dialogi były takie bez emocji, trochę drętwe, jeszcze jak byli w grupie i coś mówili razem to tak nie raziło, ale jak zaczęli mówić sami,osobno to trochę wkurzało.

  • Też się z tym zgodzę, dubbing w niektórych momentach był fatalny. No i ta dbałość o jak najlepsze ukazanie powstańców, ani jednego wulgaryzmu, czy to była kreskówka.
    Poza tym mocne i wzruszające sceny. Polecam.

  • Zgadzam się. Poza tym momentami dialogi między bohaterami w ogóle nie pasowały do filmu. Mój 'ulubiony' moment to gdy sprawdzane są dokumenty cywilów,a jeden z bohaterów mówi, że zjadłby kotlety mamy. :D

  • Najlepszy i jedyny wiarygodny tekst tego filmu:
    " - Gdzie jest wasz dowódca?
    - W dupie! Hehe!"
    A cała reszta to drażniący uszy plastik, niepasujący do emocji płynących z obrazu. Niektóre teksty wręcz debilne, na przykład przy odgruzowywaniu zbombardowanego domu:
    " - A po co oni tu odgruzowują, przecież wszystko zawalone?"
    Po chwili wstrząsające zdjęcia ofiar wykopywanych spod gruzów i odpowiedź starszego brata:
    " - Właśnie po to"
    No żałość... :-(
    Nie tylko dialogi są beznadziejne. Ogólnie dźwięk leży. Nawet w miejscach, gdzie kłębią się tłumy, słychać tylko głosy pojedynczych ludzi, jakby wypreparowane z tła, odseparowane od szumów, trzasków i innych hałasów. Na przykład płonie dom, nie słychać w ogóle huku płomieni, tylko jedno zdanie "Podaj tę sikawkę" - ale za to tak czysto, jakby w studio nagrywane...
    Udźwiękowienie zabiło ten film. Polecam oglądać bez dźwięku, robi 10x większe wrażenie!

  • Zgadzam się, nie spodobał mi się ten "komentarz na żywo".

  • Ja zawsze wyciszam i właczam sam soundtrack wtedy jest mega efekt. Polecam

  • Przecież to byli zwykli ludzie i też w ten sposób sie zachowywali i mówili
    Dlatego tak ich odtworzono.
    Wolałbyś jakieś patosy słuchać?
    Moim zdaniem idealne i NORMALNE te dialogi.
    Właśnie dlatego ten film się chce oglądać.

  • Zgadzam się w 100%. Dialogi psuły cały film. Te sceny gdzie podkładem do niesamowicie wartościowych zdjęć była tylko muzyka, wzruszały mnie ogromnie.

  • Witaj.Właśnie leci na stopklatce. Już po pierwszych sekundach,kiedy usłyszałem głosy operatorów z offu,załamałem się.Kto do tego dopuścił? Pasują tu jak pocieranie styropianem o szybę

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: